środa, 12 sierpnia 2020

FEMMELUXE TRY ON HAUL

#np Almondmilkhunni - damnboy

Zawsze w lipcu mam taki czas, że regeneruję się po sesji: robię sobie kilka drzemek dziennie, oglądam maratony ukrytej prawdy, czytam książki, nadrabiam zaległości w social mediach - która influencerka urodziła dziecko albo kto znowu zaliczył rasistowskie oopsi. Generalnie oddaje się wszystkim czynnością, na które nie mam czasu w ciągu szkoły. Problem jest taki, że mamy za chwilkę połowę sierpnia, a ja dalej jestem w tym trybie słodkiego lenistwa i ciężko mi się zabrać za cokolwiek. Wydawało mi się (właściwie to dalej mi się wydaje), że załapałam się na praktyki translatorskie, ale kontakt z biurem jest dość trudny i mimo zapewnień, że cała formalna procedura już się zaczęła, dalej nie dostałam podpisanych dokumentów i od 2 tygodni żyję w zawieszeniu, bo niby jestem ugadana, ale nie wiem, czy to w ogóle dojdzie do skutku, więc zaczynam nastawiać się na drugą turę poszukiwań i w ostateczności na wnioskowanie o przedłużenie terminu. Niestety, strasznie mnie to wybiło z rytmu i dalej dziaduję w domu, zamiast wziąć się za coś pożytecznego, chociażby pisanie magisterki. Co prawda, poczyniłam pewne kroki ku temu, pobrałam artykuły, coś tam przejrzałam, ale ciężko mi usiąść przy laptopie i sklecić jakiś naukowy paragraf, kiedy mój mózg przetwarza nowy jingiel z tik toka zamiast fokalizacji w tekście Dickensa. No i tak sobie siedzę, nawet nie mam zbytnio weny, żeby coś ponagrywać na youtube'a, więc teraz wygląda, jakbym jedynie przyjmowała paczki ze współpracy, ale trochę tak jest. Byłam w międzyczasie w Warszawie, zabrałam ze sobą aparat do vlogowania, ale wiecie, jak to jest, człowieka ponosi zabawa i nawet nie myśli o tym, żeby wyciągać sprzęt i szybko nagrywać. Nie chcę robić niczego na siłę, więc wolę poczekać, aż wróci mi chętka do bycia blogerką, ale przebieranek w pokoju nigdy nie odmówię. 

W dzisiejszej, trzeciej już części współpracy z Femmeluxe (szczerze, to się nie spodziewałam!), znowu przyszły do mnie 4 ubranka i z przyjemnością przedstawię Wam mój proces myślowy podczas ich wybierania. Zatem: niebieska koszulka tie dye. Wiadomo, tie dye jest super modne i chociaż kolor może niektórych zaskoczyć, to spieszę z wyjaśnieniem: zbieram takie ubrania, żeby matchowały mi  z niebieskimi cieniami z palety Blue Blood, które są ogólnie hejtowane na moim kanale i nawet widziałam komeentarze, że wyglądam jak rosjanka sprzedająca na bazarze. Cieszę się, że ktoś zrozumiał estetykę do której dążę.
Następnie mamy czerwoną sukienkę i z tym kolorem też wiążą się duże emocje, ale tym razem moje, bo za każdym razem, kiedy zakładam coś czerwonego, jestem rozczarowana przez mężczyznę, więc postanowiłam przerwać tę klątwę. I to w najlepszym stylu, bo moja przyjaciółka malowała mnie w niej na drag queen, co część z Was mogła zobaczyć na insta @carolyndolly (chyba nie muszę mówić, ile omija Was, jeśli tam ze mną nie siedzicie ;]]])
W zamówieniu też nie mogło zabraknąć kolejnej sukienki na okazję wczesnego owdowienia, czyli cudownej bodycon z jednym rękawem. Cóż można powiedzieć, jest cudowna, pięknie leży, można ją też nosić na letnie spotkania przy grillu.
Ostatnia sukienka, piszę to z bólem serca, flopnęła na moim ciele. Mam za małego cycka, albo coś jest nie tak z górną częścią, ale jest strasznie luźna, a to XS, jak zresztą inne sukienki, które od nich zamawiałam.

Mimo wszystko, znowu jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i oczywiście polecam zajrzeć do sklepu, mają fajne promocje w np kategoriach: Joggers, Loungewear i T shirts.

 MID BLUE TIE DYE OVERSIZED T-SHIRT VEDA • RED CORSET SATIN BARDOT BODYCON MINI DRESS JADE • BLACK ONE SHOULDER ORGANZA BALLOON SLEEVE MINI DRESS SHAYNE • BLACK SATIN DIAMANTE STRAP BODYCON MINI DRESS NAOMI

niedziela, 19 lipca 2020

FEMMELUXE TRY ON HAUL 2

#np Ashnikko - Daisy

Wracam do poprzedniego posta, żeby sprawdzić, w którym momencie skończyło się dla Was moje życie i od którego momentu powinnam znowu wrócić do zdawania raportu z mojej wyjątkowo nudnej codzienności. Tak, sesję skończyłam, jak można było przewidzieć, jestem bardzo zadowolona ze swoich wyników, szczególnie, że na nauczaniu zdalnym miałam swoje wzloty i upadki, bo ciągłe siedzenie w domu może przytłoczyć nawet tak hardcorowego introwertyka jak ja. Poza tym, w domu wszystko mnie rozprasza. Większość nauki na studia chcąc nie chcąc odbywałam w autobusie, gdzie też dużo czytałam i słuchałam podcastów, więc jak można się domyślić - moje życie duchowe i obcowanie z kulturą mocno ucierpiały przez unikanie komunikacji miejskiej. Przez chwilę naprawdę zdziadziałam, zgnuśniałam, coś jeszcze fajnego na z, żeby zachować aliterację i nie miałam ochoty na cokolwiek. Serio, mój mózg był w stanie przetworzyć jedynie 10 minutowy filmik  na youtubie. 
Teraz jest zdecydowanie lepiej, a przynajmniej tak sobie powtarzam, bo szukanie praktyk idzie mi bardzo źle, niestety przepaść między wysłanymi mailami a wiadomościami zwotnymi, jedynie się powiększa. Jeśli zaś dostaję odpowiedź, to z zaproszeniem do rekrutacji na 3 miesiące od października, co oczywiście koliduje mi z nowym rokiem akademickim. Wniosek jest taki, że albo baaardzo zaspałam na szukanie jakichś ofert albo po prostu ich nie ma. W każdym razie, sprawy przybrały taki obrót, że umarłabym teraz z nudów, gdybym czymś nie wypełniła moich kolejnych dni bezrobocia, więc wróciłam do czytania książek i idzie mi bardzo dobrze. Podjęłam znowu wyzwanie na 40 książek w ciągu roku. O ile w 2019 wyrobiłam się tak na styk, teraz wrzuciłam jakiś turbobieg, bo czytam 34 pozycję i kompulsywnie kupuję nowe książki. Chyba kupuję więcej książek niż ubrań, a to już alarmujący sygnał. Nie wiem, czego, ale zapewne jest to jakiś sygnał.

Speaking of ubrania, dostałam kolejną paczkę od https://femmeluxefinery.co.uk/, z której jestem strasznie zadowolona. Tym razem trochę zaszalałam i uwaga, wybrałam nieczarną sukienkę, ale żeby nie przesadzać, to jednak w moim ulubionym kroju bodycon. Załączone niżej zdjęcie jest jednym z topowych ujęć mojego tyłka i na tym powinnam zakończyć tę recenzję. Dalej mamy gorset, który oczywiście genialnie wygląda sam w sobie, ale stwierdziłam, że pokażę go z koszulą, coby to jednak nie gorszyć tak negliżem bardziej wrażliwych czytelników. No i dresik, moi drodzy. Te dresiki naprawdę mnie kupują. Są mega wygodne i człowiek od razu czuje się szykowniej robiąc 3 drzemkę w ciągu dnia. Na końcu trochę mniej udany wybór, ale to akurat przeze mnie i moje sceptyczne nastawienie do rozmiarówek, których z jakiegoś powodu unikam i wszystko zamawiam, tak o, czasem się udaje, czasem nie, ale tu jak widzicie topik jest troszkę za luźny, jak dla lafiryndy mojego pokroju. Mimo wszystko, kolejne udane zamówienie, z którego bardzo się cieszę ❤️

Możecie też sprawdzić ich ofertę w innych kategoriach, np: Loungewear, T shirts, Joggers.
Psst: mają teraz fajne promocje!
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}