piątek, 22 sierpnia 2014

she's a selfie queen, take my picture over here

#np Zolita - Valley Gurl

Hi guiz! Starałam się nie wspomnieć o tym, że wakacje nieubłaganie zbliżają się do końca, a warto dodać, że czasy podstawówki już za mną i jestem pogodzona z faktem powtarzania się pewnych dat. Niestety, tylko to krąży mi teraz po głowie. Nie jestem smutna, zdołowana, sfrustrowana. Po prostu o tym myślę. Zawsze piszę posty z pewnym wyprzedzeniem, natomiast w piątek (dzień publikacji tego posta? who knows) jadę do liceum na próby do rozpoczęcia roku i to wywołuje u mnie dziwne uczucie, bo mentalnie byłam nastawiona na poniedziałek, ale dostałam news z ostatniej chwili,że jednak zapraszają mnie wcześniej. Nie lubię mieć planów (nawet jeśli to oglądanie House'a i Akt Zbrodni), gdy ktoś wpada i każe mi zrobić coś innego, bo zaburza całą harmonię mojego monotonnego życia. Cóż, z pokorą muszę to przyjąć. Może znowu wstąpię do antykwariatu po książki, których już nikt nie czyta i duży kubek mleka kokosowego na uspokojenie skołatanych nerwów. 

Swoją drogą kurteczka jest jedną z moich ostatnich lumpeksowych nabytków. Taka dziwna, ale z drugiej strony strasznie urocza. Normalnie lata 60, Bee Gees'i, jak powiedziała moja matka. Widziałam kiedyś podobną we FRUiTS!, więc jak mogłabym się jej oprzeć? Pewnie nie będę nosiła jej zbyt często, ale za 2 zł mogę w niej wyjść te kilka razy, prawda? Notka dla ludzi, ktorzy będą mi pisali, że mogłam ją przynajmniej wyprasować: zrobiłam to, ale materiał się tak szybko gniecie, mimo wszystko. A to było chyba konieczne do dodania, bo czytając komentarze pod ostatnią notką musiałam ocierać łzy z oczu. Serio, czy poprawianie mojego "chumanistka" było niezbędne? Wydawało mi się, że użycie niepoprawnej formy w tym kontekście miało oczywiste znaczenie, ale chyba zbyt dobrze je ukryłam...


Hi guiz! I'm trying real hard not to mention that school is staring in less than two weeks but I'm concious about repeating some dates so it's not that bad after all. I'm not sad, depressed or frustrated (maybe that's all just gonna come soon). I just sit there, stare in the wall and think over things. I'll be back in my high school on Friday to take part in rehearsal for the 1st September what gives me that weird feeling that things are going too fast for me. I wasn't mentally prepared for this.
However, I trifted this perfet pink jacket few days ago and I'm so happy with this purchase. Like, isn't it cute and edgy at the same time? It cost me around 50 cents so although I won't be wearing this often, it was totally worth it getting! 


platform slip on shoes - lovelyshoes.net | pink jacket - sh | mesh top - sh | pants - ebay | sunglasses - allegro 
clear backpack - ebay | sport bra - ebay

środa, 13 sierpnia 2014

Rainy days and black umbrellas


My condolences
I shed a tear with your family
I'll open a bottle up
Pour a little bit out in your memory
I'll be at your wake dressed in all black
I'll call out your name but you won't call back
I'll hand a flower to your mother when I say goodbye
'Cause baby your dead to me

❁ ❁ ❁
Długo mnie nie było, ale dużo z Was, czytelników mojego skromnego bloga i odbiorców zagmatwanej paplaniny wie, że byłam na wakacjach w Budapeszcie i chociaż mogłam opublikować post, wolałam na chwilę uwolnić się od mojego przyjemnego obowiązku i oddać cudownemu lenistwu, jakie przynosi wielkie miasto i smród metra. Swoje sumienie uspokajałam dumnym planem napisania notki podsumowującej wyjazd, coś jak zeszłoroczne "Croatia via instagram", ale wstawiłam tam zaledwie 4 zdjęcia, a pozostałe 600 zalegających na moim telefonie utrudnia wybranie góra 20, więc pozostałam w kropce na kilkanaście godzin, aż nie położyłam się z laptopem i stwierdziłam, że jestem winna przynajmniej skrótowy opis tego, jak spędziłam ostatnie 9 godzin, bo na pytanie "jak było?" nie przystoi chumanistce odpowiedzieć "fajnie". 

Podróż była męcząca, 7 godzin malowniczą trasą wioskami, które można by określić zapomnianymi przez Boga i czekającymi na wprowadzenie się jakiś państwa Kirishiki. Na zmianę tylko spanie, czytanie książki, zapętlanie piosenek Melanie Martinez i dbanie, aby żadna kończyna nie zdrętwiała. W końcu dotarliśmy na miejsce i 15 minut czekaliśmy na panią z kluczami, która robiła dobre wrażenie, ale chciała mnie wpakować do windy, więc trochę ujęło to naszej znajomości. W sumie, skąd miała wiedzieć, że nie lubię wind. Wdrapywałam się po schodach z początku wolno, ale 4 piętra dalej nie było widać, doszłam na górę spocona i zdyszana. Tak wyglądały moje wszystkie powroty do różowej kamienicy przy placu Nyugati 5.

Wstawaliśmy zazwyczaj o 10:00, jedliśmy śniadanie i ruszaliśmy w miasto. Słyszałam, że obecny premier wierzy, że każdy powinien mieć pracę, nawet jeśli jest trywialna i za marne grosze, dlatego na każdej stacji metra stoją kontrolerzy biletów. W większości przypadków w liczbie dwóch, są zajęci rozmową, więc tylko kiwają głowami i zapraszają do przejścia dalej. Linia kursująca obok hotelu była wyjątkowo obskurna, co prawda nie była to słynna M1, czyli zbudowana w XIX wieku i najstarsza w Europie zaraz po Londynie, ale siedzenie w jej dusznych wagonikach przyprawiało człowieka o dreszcze, wszyscy siedzieliśmy z kamiennymi twarzami, ale wiedzieliśmy, że gdzieś tam obok znajdują się rajskie stacje M4 z pięknym designem, klimatyzacją i plakatami festiwalu Sziget.

Zobaczyliśmy wszystkie najważniejsze miejsca, ale żeby zgłębić Budapeszt potrzeba o wiele więcej czasu, dziennie bywaliśmy w Budzie, potem znowu Peszcie, a gdy błądziliśmy i wsiadaliśmy do przypadkowych autobusów wywozili nas na drugi brzeg Dunaju i wracaliśmy do Budy. Chyba najbardziej zaskoczył mnie cyrk węgierski z największymi gwiazdami Europy, cudowna architektura, bardzo sympatyczni ludzie (cierpliwie odpowiadali na pytania błądzących turystów, a jedna pani po włosku próbowała nam wytłumaczyć trasę) i te dziwne placki zwane langoszami, których tłustość mnie obrzydzała, ale i takie rzeczy jadł człowiek po kilkugodzinnym marszu. A pogoda była nieznośna, upały strasznie mi dokuczały, aż pojawiała się wysypka na rękach. Wyglądałam jak trędowata, a jednak coś wewnętrznie mnie radowało, że mój wstręt przed słońcem urzeczywistnił się, nawet jeśli jest to postać swędzących krostek, które po powrocie do hotelu wyglądały, jakby ktoś pisał Braillem na moich rękach.
❁ ❁ ❁

shoes - lovelyshoes.net / earrings, hat, sunglasses - ebay / skirt - trifted / bag - vintage / top - h&m

piątek, 1 sierpnia 2014

you're doing it right!

Jakiś czas temu napisałam notkę o firmach, które unikam, więc czas na przeciwieństwo, czyli marki, które zasłużyły na brokatową gwiazdkę z napisem you're doing it right.
Jestem przekonana, że oprócz ludzi, którzy mają znaczenie globalne jest mnóstwo małych sklepików, biznesów, które również odwalają kawał dobrej roboty, ale ta krótka lista prezentuje wyłącznie wybrańców, którzy w ostatnim czasie zyskali moją sympatię.

LIME CRIME

Kosmetyki Lime Crime robią furorę na całym świecie, wegańskie i cruelty free prędko kradną serca blogerek i celebrytek. Jeśli ktokolwiek miał z nimi styczność, nie powie złego słowa o kolorze, trwałości czy opakowaniu, bo wysoka jakość jest w cenie produktu opatrzonego hologramowym jednorożcem - maskotką firmy. Ciężko jednak mieć z nimi styczność, ponieważ kosmetyki są niedostępne w Polsce i trzeba je sprowadzić ze Stanów.
Warto zwrócić szczególną uwagę na twórczynię marki, a teraz jedną z najbardziej wpływowych osób świata makijażu, Doe Deere. Ludzie mówią wiele rzeczy na jej temat, ale ja przeczytałam wystarczająco dużo wywiadów, aby wyrobić sobie własne. Xenia, bo tak nazywa się naprawdę urodzona i wychowana w Rosji CEO Lime Crime przebyła długą drogę na szczyt i nawet teraz pracuje w laboratorium ze sztabem chemików, a w prowadzeniu firmy pomaga jej mąż i matka.



ALWAYS
Do niedawna Always kojarzyłam z głupimi piosenkami w reklamach i kobietami tańczącymi w białych sukienkach podczas okresu, co wyglądało mało przekonująco, ale z drugiej strony skłaniało mnie do rozważań, jak ja wzięłabym się za promowanie podpasek. Okazało się, że można to zrobić dobrze, a przy tym stworzyć kampanię uderzającą w czuły punkt patriarchalnego społeczeństwa i pokazać, że #LikeAGirl nie jest negatywnym określeniem.

Myślę, że ta kampania jest na tyle przekonywująca, że nie wymaga komentarza. Pierwszy raz zobaczyłam ją na Tumblr, ale teraz cieszę się, że została przetłumaczona na polski i pojawia się między filmikami na YouTube, zawsze oglądam ją do końca i myślę "damn, w końcu ktoś zrobił to dobrze"

LUSH
Lush jest dobrze znaną i ogólnie lubianą firmą słynącą z ręcznie wyrabianych, wegańskich kosmetyków i walce z testowaniem kosmetyków na zwierzętach. Z tym ostatnim wiążę się kontrowersyjna kampania, choć dam sobie rękę uciąć, że duża z Was o niej nie słyszało. Londyński Lush przy Regent Street przez 10 godzin prowadził na performerce testy. Te same testy, które laboratoryjne przechodzą setki zwierząt dziennie. Jaqueline Traide była zmuszana do jedzenia, wstrzykiwano jej różne substancje, zgolono głowę. Mimo, że artystka nie odczuwała bólu i był to tylko performance, przesłanie było jasne - przyzwalamy na czyjeś cierpienie. 



H&M
Rzadko chodzę po sieciówkach, ale zawsze byłam fanką H&Mu. Trzymają poziom, a przede wszystkim dbają o środowisko i są świadomi swoich działań. Ich kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, nie sprzedają prawdziwych futer, a skóry pochodzą od zwierząt hodowanych dla mięsa. Od 2004 współpracują z UNICEF i doglądają, aby w ich fabrykach nie zatrudniano nieletnich, a płace pozwalały wyżyć pracownikom. Niedawno zorganizowali akcję H&M Conscious, gdzie zbierano stare ubrania, aby dać im nowe życie, a moda nie poszła na marne.

Kogo z tej listy wspieracie albo o kim powinnam jeszcze wspomnieć?

Na zakończeniu chciałam wspomnieć, że wyjeżdżam do Budapesztu, więc przez tydzień lub dwa nie będą pojawiać się posty na blogu. Przepraszam i liczę na zrozumienie :(

czwartek, 24 lipca 2014

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ i'm up to no good Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

#np Meghan Trainor - all about that bass

Po upalnych dniach, gdy ludzie obawiający się o swoją karnację siedzieli w domu i oglądali wszystkie głupawe seriale telewizyjne w końcu nastała pora deszczowa i za oknem słychać przyjemne uderzanie kropel o szybę i targanie wiatrem drzew. 
Naprawdę wysilam się, żeby jakoś ubrać w słowa otaczającą mnie rzeczywistość, ale moje życie stało się tak przewidywalne, nudne i właściwie nie wiem na czym upływają mi całe dnie, bo siedzę sama w domu i tylko czasem wyskakuję do babci porozmawiać o mordercach w moim mieście albo pooglądać największe damy w naszej rodzinie. Uwielbiam stare zdjęcia, ale nie te kolorowe, a monochromatyczne, z fryzurami, które na moje oko nie powinny się trzymać uwzględniając prawa fizyki, kokardami we włosach, koronkowymi sukienkami i białymi podkolanówkami. Chyba z tego powodu zaczęłam też oglądać filmy o wiktoriańskiej Anglii, bo nigdy nie przestaną mi imponować tamte sukienki i filiżanki z "miejscem na wąsa", żeby żaden dżentelmen nie musiał ich moczyć w herbacie.

 tartan shirt - sh | pants - h&m | top - h&m | shoes - lovelyshoes.net | sunglasses - ebay 

wtorek, 15 lipca 2014

FUCK YEAH FRUiTS: outfit inspirations

#np Iggy Azalea - walk the line

Im dłużej siedzę w domu i przenoszę się jedynie z łóżka na kanapę, tym trudniej zmusić mi się do tak prozaicznych czynności, jak napisanie notki raz w tygodniu, co było dla mnie dość naturalne, a teraz wymaga trochę gimnastyki z mojej strony. Mam dużo pomysłów, ale rozleniwiłam się już wystarczająco mocno, by swoją działalność internetową ograniczyć do powiadomień na telefonie i oddać się spokojnemu oglądaniu anime, beznadziejnie idiotycznych programów telewizyjnych, czytaniu mangi i książek. 

Z drugiej strony, dużo swojej energii wkładam w ostatnie szlify mojego nowego pokoju, jeżdżę stale do IKEA, przeglądam strony internetowe, podliczam koszty i myślę, co mogłabym sama zrobić i szukam jedynie osób, które wykonują za mnie czysto techniczną robotę. Sporo kłopotów przysparza mi wybór obrazu (teraz wchodzą w grę nawet 2), bo na jakiś czas odwidziało mi się sprowadzanie paczek ze Stanów, a ściany wydają mi się przytłaczająco nagie. 

Cóż, nie przedłużając: zapraszam na garść inspiracji z mojego ulubionego japońskiego magazynu z modą uliczną, czyli FRUiTS. Wszystkie skany pochodzą z fy-fruits.tumblr.com! 

środa, 9 lipca 2014

Don't be embarrassed if you lose control

#np Rita Ora - never let you down

Pierwszy tydzień wakacji minął jak z bicza strzelił, a do mnie ledwo dochodzi fakt, że mam wakacje. W niedzielę oprócz mojej depresji i złamanego nastoletniego serca po zobaczeniu Tonari no Kaibutsu-kun chciałam szybko wracać z centrum handlowego, bo wciąż miałam uczucie, że powinnam była przygotować coś jeszcze. Zboczenie zawodowe? Może, ale po zobaczeniu tego anime dostałam jakiejś nowej dawki energii i jestem bardziej zmotywowana do nauki. Z każdym z bohaterów mogłabym znaleźć wspólny mianownik, ale to właśnie najzimniejsza suka Shizuku stała się moją woman crush i utwierdziła mnie, że można nie widzieć świata poza szkołą, a i tak coś ciekawego może dziać się w życiu. Nie zamierzam jednak popadać w taką skrajność, mój zapał przejawia się w czytaniu mangi po angielsku i tworzenia listy skomplikowanych słówek, których przeciętne osoby nie używają (moje, niepotwierdzone badania), rozglądaniu się za nowym plecakiem i  mobilizacją do czytania jak największej ilości książek.
Z innego podsumowania mogę wspomnieć o moich pięknych okularach za które pierwszy raz w życiu musiałam zapłacić cło. Nie żeby mnie to specjalnie dziwiło i udawała teraz rebeliantkę, ale płacenie podatku od takich pierdół jest dla mnie dosyć okrutne, szczególnie gdy jesteś 17-letnią feszyn blogerką, a Twoje wszystkie oszczędności idą na ubrania, więc do końca miesiąca musisz chodzić z gigantycznymi odrostami sztucznych paznokci i bić się po twarzy, gdy przypomnisz sobie o sprawdzeniu czegoś na ebayu. Zdaję sobie sprawę z tego, jak płytko to brzmi, ale nigdy nie cierpię na nadwyżkę finansów, więc zazwyczaj potrafię nad tym panować i moje życie nie kręci się jedynie wokół wydawania pieniędzy, więc czasem smutno mi na duszy, że niektórzy ludzie tak mnie postrzegają i najchętniej przyjęliby mój wykaz "dochodów" i wydatków, ale okrężnymi drogami pytają na asku, co i ile miesięcznie mnie kosztuje. Poruszanie tego tematu jest dla mnie maksymalnie niezręczne, chociaż zdawałam sobie sprawę z tego, że z upływem czasu ktoś zacznie zaglądać do mojego portfela. Nie, nie jestem bogata ja, ani moi rodzice. Temat uważam za wyczerpany.

 sunglasses - unif via dollskill / maxi dress - h&m / shoes - ebay / iphone case - tally weijl  
choker - ebay / hat - ebay

Dzisiejszy post jest sponsorowany przez złe światło, brak zasłonek i niewyjściową twarz.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nowy wspaniały świat?

#np Brain's all gone - Education

W całkiem niedalekiej przeszłości zapytano mnie na asku, co wywołuje u mnie obrzydzenie. Wymieniłam kilka marek, które w moim przekonaniu nie zasłużyły na szacunek, co spotkało się nie tyle ze zdziwieniem i lawiną kolejnych pytań, ale też oburzeniem - Carolyn, ale jak można nie lubić światowych i znanych kompanii? Żeby nie rozpisywać się tam po dziesięć razy i ostatecznie, żeby ten trud nie poszedł na marne, zebrałam kilka z tych firm i dzisiaj postaram się Was przekonać, że nie wszystko, co zagraniczne niesie ze sobą złote życie i amerykański sen.

AMERICAN APPAREL
Marka bardziej znana ludziom, którzy chcą dorównać najnowszym hitom na tumblr, czyli tenisowym spódniczkom, crop topom i połyskującym spodniom. Ubrania są ładne, dobre jakościowo, a przyczyna mojej niechęci może wydać się nieco trywialna i czemu właściwie ona przeszkadza, ale proszę - American Apparel w swojej reklamie jest liderem seksizmu i uprzedmiotowiania kobiet. Mężczyzna reklamujący koszulę w kratę, to model stojący prosto, w zapiętej koszuli. Płeć żeńska ma koszulę rozpiętą, odsłaniają biust i często prezentowane są w wyuzdanych pozach, które zakrawają o pornografię i wielu krajach są banowane, jak np. w Wielkiej Brytanii, a także doczekują się protestów. Kontrowersja zawsze była kluczem do sukcesu i wcale nie neguję koszulek z waginami, albo przyklejania włosów łonowych do manekinów, ale czy ja zdecydowałabym się na kupienie coś od marki, która tak degraduje obraz kobiety? Chyba nie. Dla przykładu promocja skarpet American Apparel, mężczyźni vs kobiety:
Jeśli czytacie dłużej mojego bloga, wiecie, że jestem za body positive, więc kolejny minus AA: promują często nierealny wygląd kobiety, a niektóre ich ubrania nie są sprzedawane w rozmiarach większych niż US 6 (nasze S/36). Sklep jednak nie odnosi się do rozpaczliwych komentarzy klientek.

Oprócz powyższych faktów słyszy się więcej dziwnych i niepokojących plotek o CEO (chief executive officer, szef szefów), Dov Charney. Nie ma na to konkretnych dowodów, a jedynie wzmianki dziewczyn pracujących dla tej firmy, więc traktujcie to z pewną rezerwą, ale myślę, że jednak doda to pikanterii. Zarządca American Apparel słynie ponoć z kupowania pracownicom wibratorów, próśb o masturbowanie się przed nim, wchodzeniu do biura w bieliźnie, a w 2004 dziennikarka utrzymywała, że uprawiał seks oralny podczas wywiadu do magazynu Jane. Dov Charney był wielokrotnie oskarżony o molestowanie seksualne.

Źródła (polecam przejrzeć, wystarczy dla samych zdjęć): X, X, X, X, X.

MAC
MAC w marcu 2013 został usunięty z listy PETA, na której znajdują się marki nie testujące na zwierzętach. To nie tyle sprawa, która budzi we mnie nienawiść, a raczej łamie mi serce. Firma, która przez 10 lat etykietowała się jako cruelty free, wkracza na chiński rynek, gdzie testowanie na zwierzętach jest wymagane i zmienia całkowicie politykę, tracąc klientki na całym świecie. No hate, to po prostu smutna sytuacja, sama przez długi czas planowałam kupno szminki, bo zawsze byłam pod wrażeniem ich kolorów, ale teraz wycofuję się. Nie kosztem zwierząt, które godzinami są torturowane. Tu możecie sprawdzić, które firmy nie testują i są wegańskie: 


STARBUCKS
Nigdy nie piłam kawy ze Starbucksa. Przez pewien czas było to moją bolączką, gdy lajkowałam miliony zdjęć na instagramie i dziękuję pani profesor z polskiego za skserowanie fragmentu książki Güntera Wallraffa (reporter, który wślizguje się przez tylne drzwi wszystkich korporacji, zatrudnia się pod zmienioną tożsamością i jest w stanie zmienić kolor skóry, aby wykreować nową postać) i pomoc w znalezieniu wytłumaczenia. A teraz nawet lekkiej pogardy.
W czym rzecz? Najprościej mówiąc: Starbucks wykorzystuje ludzi: niepłacone nadgodziny, szkolenia poza godzinami pracy, śmieszne niskie płace, a dla bardziej zasłużonych w hierarchii - spanie na workach kawy, bo nie ma czasu na powrót do domu, Starbucks jest teraz twoim domem. Pracownicy są kontrolowani, jeśli nie nawiązujesz odpowiedniej więzi, masz minus. Nie ma kontaktu wzrokowego? Kolejny minus. To jest szalenie przerażające, mamy XXI wiek, a ludzie w tak popularnej sieci kawiarni pracują w nieludzkich warunkach. Starbucks albo milczy, albo odpowiada sloganem swojej Deklaracji Starbucksa. Trochę jak totalitarne państwo.

BINGO SPA
Czy czasem widzicie reklamy, które są skrajnie głupie i na starcie wiecie, że nie chcecie mieć nic do czynienia? Pewnie, że tak. Sprawa już stara, chociaż dalej mam ciarki, gdy myślę o milionach kobiet kupujących kosmetyki Bingo Spa - kolejna marka, która karmi nas seksistowskimi hasłami i liczy na rozgłos, nieważne nawet jaki, byle rozgłos. Mnie to osobiście obrzydza, a z drugiej strony zastanawiam się, czy gdzieś w dziale reklamy nikomu nie przyszło do głowy, że skoro klienci to miażdżąca przewaga kobiet, czy by na pewno to będzie trafna kampania? Na koniec zacytuję Codziennik Feministyczny: "Osobom odpowiedzialnym za tę kampanię radzimy poczuć naturalną rozkosz swojej głupoty i uderzyć twarzą o ścianę, najlepiej tak mocno, aby żaden krem, maska, serum czy kolagen, nie załagodziły cierpienia."
Źródła: XX.
PRIMARK
Słyszałam kiedyś porównanie Primarku do angielskiego Pepco. Coś w tym jest, jednak mnie ten sklep kojarzy się raczej z hurtową sprzedażą na Allegro i chęcią wzniesienia się na wyżyny mody, bo to w końcu zagraniczne ubrania. Nawet jeśli wyrabia się je w tragicznych warunkach. A skoro są takie tanie, to jaką część dostaje za nie "siła robocza"? Kilka centów? Welp, kilka dni temu było głośno o aferze z metkami, podobno znaleziono już trzy wołające o pomoc, uświadamiające o poniżających warunkach w fabryce i wyczerpującej pracy przez długie godziny. 

Nikomu nie zaglądam na metki, nie przewrócę oczami, gdy powiesz mi, że chcesz się napić kawy ze Starbucksa, ale celem dzisiejszej notki jest zwrócenie uwagi, że ten koszmar nie dzieje się wcale w małym firmach, a dużych koncernach, które kosztem innych osób zgarniają grubą kasę i dalej są najczęściej wybierane na świecie. To my, konsumenci dokonujemy wyborów. A jeśli znasz prawdę i dalej chcesz żyć w kłamstwie, to również Twoja decyzja. Ja powoli wychodzę z ciemności.

Na zakończenie coś zupełnie oderwanego od tematu, ale zapraszam Was na mojego fanpage. Sama nie wiem po co, ale być może kiedyś się przyda.
Niedługo notka przeciwna, czyli firmy, które zyskują laur Carolyn Dolly.
Stay tuned.

piątek, 27 czerwca 2014

SUMMER HOLIDAY

#np Porcelain Black - this is what rock n roll looks like

Koniec roku szkolnego to taki dziwny moment. Z jednej strony czujesz wolność, zapach waty cukrowej i smak schłodzonej lemoniady, z drugiej zaczynasz zastanawiać się nad upływem czasu i rozpaczasz nad kolejnym przepieprzonym (wow, co za wyjątkowo wulgarne słowo) rokiem.Chciałabym go jakoś podsumować, ale nie mam żadnych przemyśleń. Było, minęło, nic ciekawego. Ten rok szkolny był miałki, pełen mojego lenistwa i wiecznego udawania przed samą sobą, że coś się dzieje, że wcale nie jest tak beznadziejnie, a mimo wszystko z dnia na dzień kruszyłam swoją dumę. 
Przynajmniej mogę być trenerką pokemonów. Mogę? Pewnie, że tak. Nikt mi nie powie, że nie mogę.
Nawet mogę dzisiaj pomalować swoje włosy na fioletowo, farbą Manic Panic, która kosztowała mnie majątek, a ma się trzymać około 2 tygodni. Jednak wolę mieć możliwość chwalenia się zagranicznym kosmetykiem, który jest wegański i cruelty free.

 pants - h&m | crop top - o-mighty via skinnybitchapparel | sheer black shirt - second hand | creepers - ebay

Życzę wszystkim udanych wakacji. Nie wiem, czego jeszcze, bo każdy inaczej odczytuje w tym kontekście słowo "udane", ale chciałabym, aby oprócz ciepłych nocy zarwanych na oglądaniu całego sezonu serialu - był to dla Was czas dobrze wykorzystany.
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}