czwartek, 21 kwietnia 2011

czwartek.

Cześć. Dzisiaj miałam w gruncie rzeczy dobry dzień, mimo, że nie udało mi się zrealizować wszystkich planów, jakie miałam.

Rano obudził mnie dźwięk nadchodzącego sms'a, automatycznie zaczęłam szukać telefonu na półce. Chwilę korespondowałam z Anią, po czym umówiłyśmy się na spotkanie o 11:00. Uznałam, że dłużej już spać nie będę, więc warto byłoby zjeść jakieś porządne śniadanie. Pisząc porządne mam na myśli ciasto czekoladowe. Odruchowo pierwszego włączyłam twittera, do niedawna nie tyle, co unikałam tej strony, a po prostu mało pisałam. Ostatniego czasu odświeżyłam jego działalność, także na dzień dobry przywitała mnie masa wpisów, o tym jak to gorąco dzisiaj mamy na zewnątrz. Nie czekałam dłużej i wyszłam na taras się przekonać się, czy faktycznie tak jest. I tak było. Było zupełnie jak w lecie, aż dziw bierze na myśl, że to dopiero kwiecień. W skrócie pisząc: śliczna pogoda. Szybko pobiegłam do pokoju, przerzucając ubrania zerkałam na zegar, była już prawie 11:00.
Standardowo poszłyśmy w stronę osiedla. Rozmawiałyśmy o szkole, o moich niedopranych spodniach, o spódniczkach i cukrze. Przyznam szczerze, że zdecydowanie jako prezent na święta chcę dostać cukier.
Stanęłam zamyślona przy domu kultury, wpatrując się w śliczne, różowe drzewo. - Zrób mi zdjęcie - wyrwałam nagle wyciągając telefon z kieszeni. Wręczyłam go Ani i poszłam się ustawić.
- gdzie tu się przybliża?
- podejdź do mnie.
- nie, bo drzewa nie będzie widać!
Spacerując alejką w parku obok:
- trzeba było zerwać sobie gałązkę.
- niby po co?
- do tego twojego atlasu.
- yy? ja nie mam żadnego atlasu.
- zawsze możesz założyć. Wybuchłam śmiechem, bo nie wiedziałam, co sądzić o tej rozmowie.
Doszłyśmy na plac nieco rozczarowane, sądziłam, że kogoś tam spotkam, ale były pustki. Tylko pan niszczący nam huśtawki, które musiałam później ratować. Wróciłam do domu około 12:00, troszkę posprzątałam, potweetowałam i porysowałam. O 16:00 musiałam niestety iść do lekarza wad postawy, ogólnie z wizyty zadowolona nie jestem. Ale pożyjemy i zobaczymy, co dojdzie do skutku, a co nie.
Kiedy juz wróciłam do domu naszła mnie jakaś ochota na robienie ikonek. Zawsze mnie to nurtowało, jak uzyskuje się takie efekty na zdjęciach. Poszukałam, poczytałam i nazywa się to akcjami od których mój komputer po dniu dzisiejszym się ugina. Przez 2 godziny działałam z nimi, jestem mega zachwycona, nie wiedziałam, że to takie proste. Ich efekt możecie zobaczyć na dzisiejszych dwóch zdjęciach, prawda, że urocze?



Tak w ogóle jeżeli ktoś byłby zainteresowany jakimś ikonkami (jakiś temat? gwiazda?) to może napisać w komentarzu. Wiadomo, umiejętnościami w programie graficznym nie grzeszę, ale może komuś się spodoba moja amatorszczyzna, a mały spam na blogu zawsze się przyda. Także wiecie, gdzie możecie pisać.
A tak w ogóle, jak Wy spędziliście dzień? Co u Was? *mam nadzieję, że nie gadam do ściany*





4 komentarze:

  1. Masz super bluzkę, gdzie ją kupiłaś :3 ?!
    A ja poproszę ikonkę z..... czym chcesz byleby jakąś wiosenną to sobie na FS wrzucę.
    I nie mówisz (piszesz) do ściany, ja czytam wszystkie wpisy tylko jestem zbyt leniwa i nie chce mi się komentować ;3. Ale chyba zacznę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Okejoszka, dzięki haha :)
    A bluzkę kupowałam już dosyć dawno, w KappAhl.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}