piątek, 13 maja 2011

hangin out / gaga icons

Już od czwartku planujemy spotkanie z Klaudią, cieszę się, że nareszcie wpadła do naszego skromnego miasta i poznała towarzystwo w którym obracam się na co dzień. Spodobało jej się tak bardzo, że nosi się z zamiarem zmiany szkoły (Klaudia - NIE!)

Wyszłam z domu o 16:00 kierując się w stronę osiedlowego przystanku. Coś mi podpowiadało, że autobus nie jedzie 30 minut. Suma sumarum Klaudię, Marcelę i Dominika spotkałam w połowie drogi. Zaczęli prawić o moim przesłodkim sposobie chodzenia, który jest wyjątkowo normalny. Cóż, nie dało się z nimi dyskutować, tym bardziej, kiedy Klaudynka szła zagubiona i taka wręcz przerażająco cicha. Od razu polepszyło się, kiedy zaczęłam udawać Joannę Krupę, wybiegając z bloku i teatralnie demonstrowałam pierwsze wrażenie po zobaczeniu naszej blondynki.

Chodziliśmy tak jeszcze po osiedlu i pobliskich ulicach, dopóki Klaudia nie zdecydowała się na spotkanie z kimś. I z tym kimś poszliśmy na orlik. Raczej preferuję sport bierny (nic nie robienie, siedzenie na ławce), ale zostałam wciągnięta do gry w niejaką trumnę, gdzie doszła tylko na 2 level. Chyba nie była to jakoś ujmująco ciekawa gra, tym bardziej, że przesuwaliśmy się z miejsca na miejsce, tylko jeżeli trafimy. Mieliśmy zagrać w coś innego, ale pozdrawiam anonima, który nie ma tyle odwagi aby powiedzieć Klaudii kim jest, pamiętajcie - z anonima mogę kozaczyć i ja. Anyway, masz się nie przejmować!
Jakieś 5 minut później na boisku pojawił się Werner, zaczęło się robienie słit foci. Najpierw przed siatką, później zaś grupowo przenieśliśmy się pod szatnie. Wszystko wypadło bardzo pozytywnie, a ostatniego czasu kompletnie brakowało mi jakichkolwiek zdjęć, także jestem jak najbardziej zadowolona. Chyba najcudowniejszy moment to chwycenie Klaudii i jednoczesne duszenie mnie. Szkoda, że nasza nowa znajoma musiała tak szybko jechać. Odprowadziliśmy ją na przystanek, sami siedzieliśmy tam jeszcze godzinę po jej odjeździe. Wspominaliśmy wszystkie zielone szkoły, jakie tylko były.

Przepraszam, że tak wyjątkowo krótko dzisiaj, ale wymęczyło mnie towarzystwo, oj tak. Padam już ze zmęczenia, cały tydzień chodziłam niewyspana. Jutro będę spała do 12. O nie, nie mogę tyle, przecież jutro znowu mamy wizytę. Arrrgh. Na poprawę humoru dorzucam ikonki:













Lady Gaga icons. 
Comment or tweet me if u're usin.

3 komentarze:

  1. widzę, że piątek trzynastego udany! :)

    a rozkminy to nawet dobrze, że nie rozumiesz. nie życzę, żebyś sama kiedyś taką robiła :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też miałam udany piątek trzynastego, napisałaś bardzo dobrze sprawdzian z historii, a także otrzymałam dwie oceny b. dobre (zeszyt ćwiczeń) z tego właśnie tematu :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie piątek 13stego to straszny mit, dzień jak dzień tylko wszelkie złe przypadłości można zwalić na jedną datę XD

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}