piątek, 3 czerwca 2011

hannah montana is wearin my jeans







Uwielbiam te uczucie, kiedy nie ciąży na mnie żaden obowiązek, a do szkoły idę z czystym sumieniem, że niczego nie zapomniałam.  No, jedyna rzecz o jakiej zapomniałam to sprawdzenie autobusu, myślałam, że będzie  gdzieś po 8, a tu najpóźniej 7:37, więc ledwo co zdążyłam na niego. Jako jedni z pierwszych weszliśmy do budynku szkoły. Przywitały nas puste korytarze i niegaszące światła. Dobrze, że kilkanaście minut później przyszła Marcelina, bo nie wytrzymałabym dłużej słuchając o jakimś rewelacyjnym filmie Wernera, którym truje mi na dzień dobry. Zdecydowanie wolę słuchać o płatkach buga buga, nawet wiem, gdzie zaoszczędzę na nich 10 groszy.
Część artystyczna zaczęła się fajną, skoczną i biesiadną piosenką Seleny Gomez, a skończyła na całkiem przyjemnej dla ucha nucie "The Climb" Miley Cyrus. Pewnie streściłabym, co przygotowało kółko teatralne, ale siedziałam gdzieś w 5 rzędzie. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że jest o pokusach (zupełnie jak płyta Dody, prawda?). Po skończonej akademii poszłam z Ulą pod salę 28, czekaliśmy tam chwilę na konkurs z angielskiego. W końcu zorientowałyśmy się, że jest tam tylko jedna klasa, a my powinniśmy być na dole. Przez jakieś 15 minut biegałyśmy po szkole, nie wiedząc, gdzie tak naprawdę mamy się podziać. Usiadłyśmy sobie na ławce przed salą gimnastyczną, zaraz potem pani z polskiego wciągnęła nas na małą salkę prosząc o pomoc w wyciąganiu szpilek z dekoracji. Propozycja nie do odrzucenia, w końcu lepiej zapełnić sobie te puste 30 minut.
Na konkursie całkiem sympatycznie, nie sądzę, żebym cokolwiek wygrała, ale jakoś mi poszło.  Szybko oddałam kartkę, chciałam załapać się na kanapkę przygotowywaną przez nasz 3osobowy team, ale Marcela wszystko zjadła (spokojnie, Dominik mi jutro prześle zdjęcia wszystkich kanapek, więc zrobimy sobie kulinarne party na blożu). Wyszłyśmy na chwilę na dwór, była już końcówka meczu, ale uparłam się, aby przynajmniej w małej części uczestniczyć w sportowej części. Tylko 15 minut, rozdanie nagród, batonik i dom.

Około 18 przyszła po mnie Paulina, razem wybierałyśmy się na poszukiwanie Marceli. Spotkaliśmy się w połowie drogi, szła odprowadzić Klaudię na przystanek. Wolałam jednak iść na nowy plac, zabawa zaczęła się, kiedy spotkaliśmy Mariusza.
- lubisz Megan Fox?
- eee tą piosenkarkę?
- Ona jest aktorką :pokerface:
I tak w sumie rozmawialiśmy jakieś 1,5 godziny. Przybył także Dominik z moją ulubioną Montanową bluzką.
Standardowe pytanie, czy lubi Megan Fox - jeszcze ciekawsza odpowiedź, czyli "kto to jest?". A jeżeli dowiecie się, kimże jest Megan to możecie liczyć na zaproszenie do mojego show, postawię Wam nawet shake, a Mariusz miałby mięcho, ale nie chciało mu się mnie odprowadzić, więc płaci za siebie.

I masz moją ulubioną piosenkę Lady Gagi, bo nie mogę dopuścić do tego, abyś zapomniał jej posłuchać.


8 komentarzy:

  1. Hmm.ładna, lecz dla mnie bliższe jest 'Born this way';))

    OdpowiedzUsuń
  2. Born this way i Judas są puszczane na tyle często, że szybko się nudzą. Aczkolwiek tekst btw jest magiczny. Mimo wszystko you and i jest piękne i nie mogę się od niego uwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny blog.
    zapraszam do mnie.
    będę cie obserwować i myślę ze ty także mnie;p

    p. dla mnie bliższe jest Born this way

    OdpowiedzUsuń
  4. ładna ta piosenka ale wolę Judas itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie nowa piosenka Gagi jest niezła:)

    OdpowiedzUsuń
  6. zaczynają się najlepsze dni szkoły hehe/
    zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy doczekam się moich ikonek z Nirvany? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. piosenka tak se ;// zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}