sobota, 30 lipca 2011

Amatorskie szycie faturszka.

Oprócz kolejnego festynu na którym siedzieliśmy jakieś 2 godziny, po czym wszyscy gdzieś zniknęli bez czekania na loterię z nagrodami. Sama miałam dość zapachu papierosów i pchających się do naszej ławki ludzi. Jedyną atrakcją było rzucanie opakowaniem po paluszkach i butelką Frugo.

Może pokażę Wam, co ostatniego czasu udało mi się uszyć (już naprawdę strasznie mi się nudzi x.x)

Co potrzebowałam:
* starego, białego obrusu z sh (za 3 tkaniny zapłaciłam ok. 3 zł)
* starej firanki, z której zapożyczyłam pseudo koronkę (również sh)
* białej nici i igły (oczywiste?)
* szpilek.

1. Wycinamy szablon, wszystkie wymiary są zależne od Was. 



2. Odrysowujemy go na materiale, wycinamy z pewnym odstępem od linii, aby dobrze zagiąć tkaninę. Można oczywiście wyciąć dokładnie po liniach, ale bez zaginania do narysowanego wcześniej konturu może wyjść krzywo.


3. Zagięcia przypinamy szpilkami, przeszywamy dookoła.


4. Tym samym sposobem przyszywamy koronkę. Można to zrobić razem z przyszywaniem zagięć, jednakże grubszy materiał ciężej przebić igłą. Plus mój sposób wydaje się być mocniejszy (:


5. Wiązania. Ja zrobiłam z nich jeden długi pasek, dzięki czemu utworzy sie osobny pasek w górnej części fartuszka i bardziej zrozumiale pisząc - na zaszytą część bez koronki najdzie biały pas z wiązań.
Ps. rozszerzający się materiał utworzy uroczą kokardę.


6. Zaszywamy brzegi, coby się nie pruły. 


I TA-DAAAAM! uszyłam całkiem zbędny fartuszek. Teraz pozostaje mi go jeszcze wyprać i wyprasować.



W końcu skończyłam oglądać Chobits, ale kusi mnie, aby przeczytać mangę. Tyle, że nigdzie nie mogę znaleźć po polsku online (tak to dosyć ważne, aby była online ew. do pobrania). Znalazłam jedynie ang, które dam radę przeczytać, ale po co się męczyć?


Carolyn, xoxo

sobota, 23 lipca 2011

fashion dictionary: gyaru/wishes/nuda.

Jako, że dzisiejszy dzień w większości przeznaczyłam na sprzątanie (długo trwające, ale za to jakie efektywne). Nie chciałam robić jakichkolwiek, więc na szybko wymyśliłam jakąś notkę. A że wiecie o bezsensowności tego bloga, nie czujcie się zaskoczeni. Absolutnie.

Gyaru


Ku zdziwieniu wielu osób styl ten nie ma nic wspólnego z kiczem, ba - spora część preferuje normalny ubiór codzienny (aczkolwiek słyszałam, że swój początek wziął od "bardziej opalonych" dziewczyn z pierwszej strony grafiki google). Gyaru jest raczej młodzieżowym stylem ulic Japonii, często goszczącym na okładkach kolorowych pism. Charakteryzują go najczęściej sztuczne rzęsy, duże fryzury (najczęściej lokowane) i przepiękne ozdoby na paznokciach, których może faktycznie jest za dużo. Przykładowo:


A teraz pytanie do Was - czy ktoś ze zgromadzonych wie, gdzie można zakupić takie? Chodziłoby mi o polskie strony, bo nie dysponuje finansami na przesyłki. Na Allegro widziałam głównie "płaskie" ozdoby z Fimo + kokardki nad kupnem których zastanawiam się. 

Ps. dzisiaj wreszcie wyszło słońce, upału nie ma, ale jest całkiem ciepło. 






piątek, 22 lipca 2011

monster nails #5 diy

Taka fatalna pogoda. A miałam zamiar iść do sh po jakiś materiał, co by spróbować uszyć te pantalonki przed kupnem właściwej tkaniny. Ale deszcz mi nie pozwala. 
Mogłam wczoraj po południu się zabrać, ale źle zrobiłam zwlekając z tą decyzją. Dziś będę siedziała cały dzień, to przy komputerze, to przy telewizorze, ewentualnie przeglądając po raz setny Glamour.

A teraz wszyscy możecie mieć gazetowe paznokcie, bo ja swoje już zmieniłam. Inspirowane są stylem guro lolit, które ostatniego czasu strasznie mi się spodobały.


1. Potrzebne są 4 lakiery:
* biały (u mnie Eveline Cosmetics nr 253)
* Opcjonalnie nie trzeba malować paznokci na biało, zamiast tego można użyć zwykłego, przezroczystego lakieru. Mimo wszystko i tak będzie on potrzebny do pomalowania górnej warstwy (Avon nail experts)
* krwisto czerwony (Golden Rose, 164)


2. Paznokcie malujemy na biało (tudzież przezroczystym lakierem). Osobiście wybrałam biały, dla większego kontrastu.
Kiedy już wyschnie biała warstwa trzeba skupić się nad krwią. Szczerze sądziłam, że jest to trudne, ale nie warto się zrażać, bo spontaniczne smugi wyglądają najlepiej. Nanosimy oczywiście też krople, 1-2 na paznokciu.

3. Najtrudniej jest mi malować lewą ręką, w ogóle beznadziejnie maluję, nie mam żadnej wprawy. 
Dlatego najlepiej jest poczekać aż cała ręka przeschnie i zacząć kolejną. 
Na końcu pomalować paznokcie przezroczystym lakierem, aby zwiększyć trwałość trzymania się lakieru.

Znaczącą część dnia spędziłam na odmalowywaniu paznokci, gdyż jestem strasznie niecierpliwa i ciężko mi wyczekać 5 minut do wyschnięcia emalii. W efekcie zahaczam o różne przedmioty i zdzieram cały lakier. 

xoxo Carolyn

(blogger szwankuje na tyle, że na dole jest kilometrowa przestrzeń, a ja nie mam na to wpływu)





czwartek, 21 lipca 2011

wtorek/środa/muzycznie.

"in another life,
i would make you stay"
wtorek?
Pierwszą połowę dnia przesiedziałam zapewne na komputerze, pewne jest również, że miałam ku temu jakiś powód. Była to godzina 5:00 kiedy włączyłam studio gry, dziwiąc się, że nikt nie potrafi rozwiązać zagadki polegającej na ułożeniu słowa podążając za strzałkami. Z początku samemu trzeba było znaleźć literę zaczynającą wyraz, ale po 2 minutach (kiedy już znałam odpowiedź) pokazali ją.
A później był już tylko maraton Chobits. Jakoś wolno idzie mi oglądanie.
O 19:00 wyszłam na dwór z Mariuszem i Dominikiem, jeżeli już wciągnę się w oglądanie nie ma sposobu na wyciągnięcie mnie z domu. Jednakże, bylo tyle spraw do obgadania, że nie mogłam im odmówić. (pf, ile lat by mi to wypominali). Poszliśmy w stronę osiedla, opowiadałam im o moich paznokciach. Doprawdy nie wiem, co można w nich adorować. U mnie obeszły się bez większego echa, a z moim szczęściem zaczął odpadać już lakier. No, usiedliśmy na jednej z blokowych ławek i rozmawialiśmy o dniach miasta. W końcu podeszliśmy pod plakat, aby móc ocenić wszystkie atrakcje 7 dni. Po kilku minutach przerzuciliśmy się na nie mniej ciekawy plakat reklamujący wakacje z naszym ośrodkiem kultury. Krążę wzrokiem i przyglądam się po kolei sierpniowym dniom.
- POKAZ MODY! Mariusz, patrz! Idziemy na pokaz mody, dobra?!
Yup, zgodził się.
- dobra, to ja zadzwonię do Agnieszki, która zajmie się mejkapem.
Wykręcałam numer i układałam sobie jakiś tekst, który ją zaskoczy. Generalnie cokolwiek bym powiedziała na ten temat byłaby lekko zszokowana, więc darowałam sobie ubieranie tego w słowa.
- Idziemy na pokaz mody i musisz mnie umalować!
- eeee?
Wspomniałam coś jeszcze o dacie, ale Agnieszka nie powiedziała już nic innego. Sądzę, że musiała to przeanalizować. Siedzieliśmy na schodach, a ja kolejny raz tłumaczyłam Darii jak zrobić takie paznokcie. Mariusz dodatkowo zagadywał mnie o bloga, strasznie go chwaląc. Z jednej strony to dziwne, z drugiej strony to spora dawka wartości. I co dziwniejsze, mój przyjaciel z którym chodziłam 6 lat do klasy, widuje mnie bardzo często poprosił mnie o zdjęcie x.x Ba, on nalegał. Podałam telefon Darii i zakryłam twarz włosami.
W drodze powrotnej śpiewaliśmy piosenkę, której nigdy nie słyszałam, ocenialiśmy horrory w tak dziwnej skali, że nie jestem w stanie o tym napisać. Otwierając furtkę dostałam tak niekontrolowanego ataku śmiechu, że zaczęłam obijać sie o maskę samochodu. 
W planach miałam jeszcze shopping, jednakże nie jestem fanką HP, więc pojechałam tylko z Agnieszką pochodzić po mieście + rozejrzeć się za tanimi materiałami. Misja wykonana.

 

To już na pewno środa
Cały dzień przesiedziałam nad rysowanie projektu i opisywaniem poszczególnych etapów szycia pantalonów. Wykrój to jeszcze nie taka sztuka, jednakże szycie sprawiło mi dużo problemów z analizą. Czytam, czytam wróć. Czytam, czytam NIE jeszcze raz. Pisałam własną instrukcję na podstawie innego tutoriala, co przysparzało większych problemów. Skończyło się na całkowitej zmianie szycia, gdyż tamto było dla mnie zbyt skomplikowane. Teraz tylko kupić materiały (najgorsza część) i zabrać się do szycia. W projekt jest zaangażowana cała rodzina, więc jakby coś nie wyszło to niech nikt nic nie mówi.


Ostatnio nie mam o czym pisać, muszę coś z paznokciami zrobić, ale pewnie skończy się to czarnym lakierem. Nie mam predyspozycji do czegoś bardziej twórczego. Może pokażę zrobione pantalonki, jezeli oczywiście chcecie. 
Zostawiam Was z niesamowitym koncertem Gagi na Europride, za każdym razem, kiedy tego słucham mam ciarki, piękne, oj przepiękne.

xoxo Carolyn

 

poniedziałek, 18 lipca 2011

how to get newspaper nail look, #4 diy.

Nie lubię dni, którym towarzyszy niepewna pogoda, brak jakiegokolwiek zajęcia i dźwiek upadających pierścionków. Znowu zepsułam jedną ozdobę, to już 3 w tym miesiącu. Powinnam poważnie przemyśleć kwestię zachowywania paragonów.
Dobrze, że jutro szykuje się ciekawszy dzień. Shopping time, muszę dzisiaj przygotować listę najpotrzebniejszych zakupów, co by skompletować garderobę na najbliższy tydzień. Co będzie się działo? Tego dowiecie się niedługo, postaram się dobrze relacjonować. Nasza fotografka z pewnością też nie zawiedzie.

Wczoraj przeglądając blogi natknęłam się na naprawdę dobry pomysł wykonania paznokci. I o ile nie jestem fanką artystycznego misz-maszu na paznokciach to muszę przyznać, że przypadł mi do gustu. Troszkę przesadziłam z bezbarwnym lakierem, napisy ledwo wyschły (dlaczego nie wyschnęły? O.O) a ja już zarzuciłam na nie kolejną warstwę, co skutkowało rozmazaniem się literek. Za drugim razem będzie lepiej.

1. co jest nam potrzebne?
* biały lakier przede wszystkim, ew. inne specyfiki jeżeli ktoś używa baz. (u mnie Eveline 253)
* miseczka ze spirytusem salicylowym (do dezynfekcji etc)
* 10 malutkich wycinków z gazet.
* jakaś ściereczka.
* na końcu lakier bezbarwny (u mnie Avon nail experts)


2. Do pomalowanych już na biało paznokci przykładamy wycinek. Moczymy ściereczkę w spirytusie, by przez co najmniej minutę trzymać ją przy paznokciu. Ważne, aby nie ruszać wycinka, gdyż napis może się rozmazać (tak jak u mnie np.)
Powtarzamy tą czynność jeszcze 9 razy.



3. Brawo, teraz możesz pochwalić się swoimi paznokciami, które zawierają najświeższe informacje. Daj wyschnąć napisom i pomaluj paznokcie bezbarwnym lakierem, aby tekst nie ścierał się zbyt szybko.


 Jak dla mnie jest to genialne, nigdy bym na to nie wpadła. Zgubiłam niestety filmik z oryginalnej wersji, za co bardzo przepraszam, ale myślę, że to wcale nieskomplikowane.
w razie pytań - http://www.formspring.me/pearlbow

xoxo Carolyn

niedziela, 17 lipca 2011

chii ears made just for fun.

Godzina 12:06, temperatura zbliża się do upału skłaniającego mnie do siedzenia w domu. Każde wyjście na słońce może mieć krytyczne skutki. Wczoraj, całkowicie przypadkowo zasnęłam w popołudniowym słońcu. Położyłam się na chwilę, a obudziłam topiąca godzinę później. Nigdy nie popełnię już tego błędu.
Resztę dnia poświęciłam na sprzątanie, dokładne sprzątanie szafy, regału i biurka. Standardowo zajęło mi to cały dzień, ale kołysana rytmami Teenage Dream skończyłam o godzinie 17:00.
A wieczorem... no właśnie, co zrobiłam wieczorem? Usiadłam i rozłożyłam się na biurku ciężko wzdychając. Fakt, że byłam zmęczona, ale obiecałam sobie zrobienie (a przynajmniej spróbowanie) uszek Chii.
Jeszcze raz zobaczyłam instrukcję i wzięłam się do roboty.


1. Składniki:
* 1 kartka A3 różowa;
* 1 kartka A3 biała;
* opcjonalnie 1 kartka A3 rysunkowa do szablonu;
* nożyczki;
* ołówek;
* klej;
(z góry przepraszam za zdjęcia, mój kalkulator nie wyrabia przy świetle lampki)


2. Szablon (kliknij aby powiększyć). Ja wzięłam miękką kartkę i  przyłożyłam do monitora, aby odrysować szabloniki. (genialne, co nie?). Na rysunku są zaznaczone elementy - na technicznej kartce białej muszą znaleźć się 2 takie z napisem white, a na różowej 2 z pink. Zrozumiałe, prawda?


3. PO WYCIĘCIU. Różowe kartki zaginacie w taki, nie wiem? Rulonik? W każdym bądź razie zagięcie tab musi się skleić ze ścianką obok. (coś mi się źle odrysowało tak przy okazji)


4. Teraz wystarczy przykleić białą część. Nie wytłumaczę dokładnie jak, przykładając zorientujecie się jak ma być ułożona. W każdym bądź razie po przyklejeniu powinno prezentować się to tak:


5. To już prawie końcówka - wycinamy z papieru, obojętnie jakiego - w moim przypadku rysunkowego 2 kółeczka. i naklejamy na białą część.


6. Wystarczy tylko doczepić uszy do opaski. Starczy paseczek papieru techniczego z małym otworem, gdzie wsuniemy opaskę.


Oczywiście traktujcie to z dystansem, zrobiłam je dla zabawy, nie zamierzam w nich nigdzie chodzić (:
Aczkolwiek uważam, że wyglądają wyjątkowo uroczo, jak u Chii.
xoxo Carolyn

sobota, 16 lipca 2011

one lovely blog award/chobits/zapowiedź nowego diy.

Zeszłego wieczoru dostałam nominację do One Lovely Blog Award od autorki cudownego bloga http://drica-reilsown.blogspot.com/. Bardzo dziękuję za takie wyróżnienie xx
7 random facts about me
- nie jem mięsa, ale ryby i owszem.
- kiedy jestem głodna robię popcorn zamiast kanapki.
- spędzam za dużo czasu przed komputerem.
- lubię od czasu do czasu zobaczyć anime, bądź przeczytać mangę, co nie znaczy, że chcę wyjechać do Japonii na resztę życia.
- zakupy ze znajomymi/rodziną są męczące.
- definitywnie nie lubię the sims 3, bo przez grafikę wydaje mi się, że simy są pulchne.
- chciałabym mieć różowe włosy, póki co mam taką perukę.


Na One Lovely Blog Award:
- podziękowania i link blogera, który przyznał Wam tą nagrodę; skopiuj i wklej logo na swoim blogu; napisz o sobie siedem rzeczy;
- nominuj szesnaście innych cudownych blogerów (nie można nominować blogera, który Wam przyznał nagrodę);
- napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji.

Nominuję najczęściej czytane przeze mnie blogi:
---
Teraz jeszcze ich wszystkich powiadomić - challange accepted.

Btw, zaczęłam sobie wczoraj oglądać Chobits przez co nie można było mnie oderwać od komputera ani na chwilę. Absolutnie zakochałam się w tym anime, jest cudowne. Śmieszne też można powiedzieć. 
Wczoraj byłam tak zaczarowana japońskim światem, że miałam ochotę zafarbować włosy na blond, kupić kilometrowe doczepki, ubrać w różową sukienkę i mówić cały czas chii?

(nessa022.deviantart.com)
Jako, że w garażu nie miałam taśmy izolacyjnej, a dzisiaj do Castoramy na pewno nie pojadę to buty diy odłożymy na jakiś inny dzień. Być może w poniedziałek pojadę z Agnieszką.
Mogę Wam dzisiaj (bądź jutro) pokazać mały projekt związany z Chii. O ile oczywiście chcecie.

A Wy oglądacie jakieś anime/czytacie mangę? 




czwartek, 14 lipca 2011

#środa: radykalne cięcia/cyrk/americano.

Wstałam dokładnie o godzinie 5:36, z braku konkretnego zajęcia (zapomniałam o studiu gry!) i rysowałam w photoshopie. I mimo, że strasznie się starałam kreski nie nabierały upragnionego kształtu. Doprawdy nie wiem jakim sposobem, ale nim się obejrzałam była już 9:00. Ubrałam się i poszłam na taras, czekając na telefon Wernera w sprawie cyrku. Takowego nie otrzymałam, więc zabrałam ze sobą Agnieszkę.
Doszłyśmy pod namiot cyrkowy, ale nie za bardzo orientowałyśmy się, gdzie jest jakaś kasa. Chodziłyśmy w kółko, czając się na jakąś osobę upoważnioną do sprzedaży biletów. Aż w końcu znalazłyśmy taką małą przyczepkę z napisem KASA. Jakoś nie rzuciła się w oczy za pierwszym okrążeniem. Porozglądałam się na boki i zdecydowałam się kupić lożę, aczkolwiek miałam wątpliwości, co do tego, czy naprawdę warto.
- możecie przyjść nawet 5 minut przed show, dostaniecie krzesełka i będziecie ich pilnować.
Poszłyśmy także do second handu ładnie mówiąc po moje spodnie. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że kupno spodni może być takie ciężkie. W pierwszym odwiedzonym przez nas były śliczne białe, jasno jeansowe i takie sorbetowe (jeżeli w ogóle można tworzyć taki kolor). Zastanawiałam się nad ich kupnem, ale ostatecznie machnęłam ręką i poszłam do innego sklepu, gdzie nie znalazłam niczego ciekawego. Do pierwszego wróciłam o godzinie 14:00 i nie było tam ani jednej z wcześniej wymienionych par. Zażenowana przebierałam pomiędzy wieszakami. Przymierzałam nawet kilka par, ale wszystkie były tak duże, że oprócz mnie zmieściłyby się tam worki z ziemniakami. Dobrze, że udało mi się w ogóle coś kupić.
Było już grubo po 15:00, kiedy zaprosiłam Agnieszkę na wspólne cięcie spodni. 2 godziny do cyrku = 1,5 godziny dla nas. Uparłam się, że jeszcze tego samego dnia w nich wyjdę.
I to było śmieszne, do momentu, gdy Agnieszka nie przecięła całego kroku i zrobiła ze spodni spódniczkę. Myślałam, że ją wywalę z altanki i będę kazała stać na słońcu za karę. A ona się jeszcze śmiała. Musiałam przejąć stery i wykombinować łatkę, dzięki czemu te spodnie są nie do noszenia. Wolałam już zająć się sama czarnymi spodniami. Obcięłam je dość nierówno jak się później okazało, ale były ładnie poszarpane, przez co krzywizna nie dała się we znaki. Poszłam po pumeks i nóż kuchenny, aby zrobić w nich dziurę, albo ogólnie je zetrzeć, ale raczej nie osiągnęłam zamierzonego efektu. Nabiłam jeszcze kilka ćwieków i ruszyłam w stronę dużego, cyrkowego namiotu.
Sam występ byl całkiem ciekawy, aczkolwiek miałam lekkie deja vu, gdyż ciężko jest mnie czymś zaskoczyć. Chyba najlepszą częścią był moment "wyhaczania" ludzi z widowni do jazdy na koniu, na stojąco, żeby było śmiesznie.Oczywiście osoby były przypięte odgórnie linkami. Moim zdaniem to nie jest aż takie trudne, jedynie te wiązania ściągały ludzi w bok, dlatego spadali.









Mam pomysł na nowe diy, buty znowu. Muszę jedynie nabyć zieloną taśmę klejącą. 
xx Carolyn

poniedziałek, 11 lipca 2011

#2 diy, cosmic shoes. POWRÓT.

back to bloggin
Wróciłam już z mojego tygodniowego wypoczynku, nie ukrywając bardzo udanego. Wreszcie nabrałam pełnego wdechu i jestem gotowa do dalszych działań. Codzienne baseny, długie spacery okrążające całą wieś i pizza, dużo pizzy. Jeżeli przez głowę przeszła Wam myśl, że dosyć aktywnie spędzam czas to nie. Jem i śpię - godziny jakie tam przesypiałam mogłyby wyjść 3 cyfrowe, więc wolałabym ich nie sumować. Najbardziej kultowym pomysłem wujka było zatrzymanie jakiegoś (na oko) niemiejscowego turysty i proszenie o zdjęcie. Mężczyzna podszedł do auta i nachylił się nad otwartą szybą. Od razu pomyślałam, że zapyta o zapłatę, ale ku mojemu ogromnemu zdziwieniu zapytał o jakiś kontakt, gdzie mógłby wysłać zdjęcia. Wujek dał mu wizytówkę,  "artysta" oddalił się i opierając o ścianę czekał na nasz ruch.
- ale my chcemy zdjęcie w aucie, bo je bardzo kochamy. O! Na tle tego domku.
Chwila zdezorientowanego wzroku fotografa. Ale chyba po kilku sekundach przemyślał dokładnie powyższe zdanie i zrobił zdjęcie.
Kilka ciekawych wypowiedzi:
- dzień dobry, czy basen jest otwarty dla ludzi z ulicy, czy są jakieś rezerwacje?
- Nasz kot miał na imię otwierana lodówka.
- Nie jesz mięsa?! TO PO CO CI GLANY?!
- Może zrobili to celowo, a może nie - na jedno wychodzi - i tak jesteśmy głodni.
- Ta, parking płatny? Powinni dopłacić za przyjazd.
- Ale ja nie miałam dezodorantu w sprayu. - to trzeba było kulkowym atakować!
poniedziałek
Wstałam o 7:00 żeby spokojnie nadrobić wszelkie internetowe zaległości, na szczęście przed wyjazdem wszystko zostało zostawione w martwym punkcie, więc nie ma aż tak źle. Od razu przypomniało mi się, że chciałam pobrać kilka dodatków do the sims 2, wyszło jak wyszło... poświęciłam na to kilka godzin. Tak mają ludzie uzależnieni.
Około 11:00 poszłam do sklepu po nowe Glamour i śniadanie, które ostatecznie zjadłam w drodze powrotnej. Usiadłam przy biurku i pustym wzrokiem wpatrywałam się w okno znajdujące się naprzeciwko, nudziło mi się. Nie wiedziałam za co się zabrać, w łazience stały sterty prania, mało rzucające mi się w oczy. Postanowiłam zniszczyć moje buty. Przedtem poszłam jeszcze do sklepu chemicznego, ale całkowicie zażenowana szybko go opuściłam. Szkoda, że moje miasto nie dysponowało akwarelami. W takim razie byłam zmuszona wykonać projekt farbami plakatowymi, co nadawało zadaniu status hardcorowego. Nie będę komentować efektu. Powinnam być bardziej cierpliwa + pojechać w poszukiwaniu dobrych farb ._.
Zaczynamy.

1. przygotuj potrzebne elementy. 
* trampki, najlepiej stare bądź tanie, zakupione tylko do tego projektu.
* pędzle - polecam mieć pod ręką ich różne wielkości.
* nożyczki.
* taśma klejąca, albo coś czym po prostu zaklei się gumę przy trampkach.
* farby. AKRYLOWE. nie popełniajcie mojego błędu, chciałam tylko pokazać. 
* można jakiś brokat, ja nie użyłam, ale to według uznania.
2. obklej gumę taśmą, tak aby nie zachlapać jej farbą (jak łatwo oszczędzić sobie całkiem nieprzyjemne zmywanie farby)
3. Oczywiście, wyciągamy sznurówki, chyba, że ktoś chce mieć pochlapane farbą. Dokładnie malujemy czernią, jest to nasza baza, więc warto zadbać, aby była dokładna. Jeżeli nie chcesz malować po 15 razy staraj się nie rozcieńczać farby. Gęsta jest lepiej kryjąca. *przepraszam za takie rozmazane zdjęcie, pewnie ręka mi się trzęsła*


 4. Najważniejsza część i akurat zapomniałam zrobić zdjęcia, beznadzieja. Musicie uważnie czytać :>
Chodzi o naniesieniu na buty kilu chmur pyłów i galaktyk, jak? Otwieramy buteleczki, tudzież tubki z farbami i ruszamy do dzieła. Najlepiej nanosić je palcami, większa swoboda ruchu = większe pole do popisu. 3 podstawowe kolory jakie powinny być wykorzystane to czerwony, niebieski i biały, ale gama barw do wykorzystania jest ogromna, zależy ona od koncepcji, ja gustuję w takich kolorach.
Nadmiar koloru rozcieraj przy pomocy wody, możesz również bawić się zmniejszając jasność kolorów przy użyciu bieli i czerni.

5. Od razu informuję - wyjdźcie na zewnątrz. Nawet nie myślcie, że jest to prosty krok. Wcale, że nie. Jak się okazało, albo ja nie mam zbytnich umiejętności chlapania farbą, albo każdy tak ma. W każdym bądź razie wokoło było biało - ziemia, żywopłot, beton, ściana, gazeta tylko nie moje buty. A w dodatku po 15 minutach machania pędzlem rozbolała mnie ręka. Życzę powodzenia.
Najlepiej wyjść od razu z kubkiem i postawić go gdzieś obok, bo nie rozcieńczona farba zostawia grube, duże plamy (sprawdziłam) a ta połączona z wodą będzie pryskała na wszystkie strony, ale da efektowne, malutkie gwiazdki.

Może nie do końca ostateczna wersja, bo dopiero schnąca i bez włożonych sznurówek. Nie wyglądają źle, ale sądzę, że akwarele dałyby lepszy efekt. A jeśli jestem w błędzie (bo z farbami mam nie wiele styczności, prawdę mówiąc) to bardzo przepraszam. 

I jak wrażenia? Robić więcej takich diy tutoriali? 
xoxo Carolyn
btw w razie pytań (albo gdyby ktoś się w ogóle nudził tak jak ja zazwyczaj) - http://www.formspring.me/pearlbow
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}