czwartek, 29 marca 2012

Who's dead? Another review.

Nigdy nie oglądałam anime sezonami, głównie dlatego, że późno wzięło mnie na bawienie się w otaku, a sama japońska sfera otacza mnie od niedawna. Z doświadczenia nabytego przy Pamiętnikach Wampirów wiem również, że tydzień czekania na kolejny odcinek to stanowczo za dużo.

Ale Another zaintrygowało. Zazwyczaj 1) nie podoba mi się kreska; 2) fabuła jest tak uboga, że nie mogę doczekać się końca; 3) życzę śmierci głównemu bohaterowi. Trzy pierwsze odcinki kręciły się wokół powtarzania "zaczęło się", "to dopiero początek", więc suma sumarum dziać się nie działo nic. Ale nienaganna kreska, która nadawała postaciom dziwnie idealny wygląd, kusiła do dalszego oglądania. Żadnych większych zwrotów akcji, jeden wątek (chociaż może lepiej pozostawić odbiorcy takie wymowne niedomówienia?). Dużo miejsca w anime poświęcono Misaki Mei, która mimo, że uratowała niewymarłą część klasy numer 3 wydawała mi się kimś wiecznie stającym na boku, była taka neutralna w porównaniu do reszty.
Największą zaś miłością obdarzyłam Akazawę Izumi, która miażdżyła wszystkich charakterem, a w finałowym odcinku była bardzo wiarygodną psychopatką. Jej śmierć jest pod znakiem zapytania, gdyż NIBY została przybita do podłoża odłamkami szkła, po czym uratował ją jej kolega. Dwunasty odcinek kończy się pytaniem, uwaga cytat z glowy: "widziałem nazwisko Akazawa, czy...?" "Tak, jej kuzyn zmarł 1,5 roku temu". Więc jednak nie? Nie było żadnej bezpośredniej sceny, gdzie wynoszono Izumi z płonącego domu, ale również nielogiczne byłoby pytanie o śmierć koleżanki, gdyby umarła na twoich oczach. 
Wszyscy pretensjonalnie rzucali się, jak to opening nie pasuje do anime. Tym razem cytat z pomocą Google 

"Zabijmy się nawzajem

A nie dosięgnie nas podła przyszłość"


I nagle patrzysz na biegających z nożami gimnazjalistów i uświadamiasz sobie, że to jednak ma jakiś sens. Otóż poznanie sposobu przerwania klątwy wniosło taki zamęt, że na miejscu zapanowała istna rzeź (może to był faktycznie akt bohaterski?). Wszyscy uczniowie zgadywali, kim jest martwa osoba przy czym mordowali się wzajemnie po to, żeby uratować tych, którzy dźgali się w innej części rezydencji. 



środa, 21 marca 2012

Starships were meant to fly, hands up and touch the sky

Nicki Minaj - Starships

Pierwszy dzień wiosny.
Chciałam pojechać na 8:00 i napisać zaległą kartkówkę z geografii, ale rano bolała mnie głowa, więc odpuściłam sobie naukę państw europejskich wraz ze stolicami i kontynuowałam sen. Dopiero ekstremalnie późno zaczęłam się ubierać i dopakowywać rzeczy. A ból głowy nie ustawał. To trochę podejrzane chorować 2 tygodnie, wyjść do ludzi i znowu się przeziębić. Wolałam nikomu nic nie mówić, więc przed wyjściem wzięłam tabletkę i wyszłam.
Lekcje były skrócone (35 minut), więc wszystko mijało dość szybko. Na angielskim wzięłam głęboki wdech i opowiedziałam co nieco o Śpiącej Królewnie Phillipa Margolina. Nie jestem do końca przekonana, czy ta książka jest fenomenem, gdyż łapanie przestępcy strasznie się dłuży. Niby na tym polega ten gatunek, ale miejscami przypominał mi się Krzyk. Wieczne uciekanie przed kimś, kto chce ją zabić i kończy się tak, że giną prawie wszyscy, a ona dalej jest przy życiu. Czytałam tą książkę przez połowę nocy, gdy byłam chora (skończyłam bodajże o 3:00, bo dalsze czytanie wydawało mi się nienormalne) i możliwe, że wszystkie moje odczucia były nasilone przez przytłaczającą ciszę.
Mam Talent jakoś szczególnie nie zachwycał sam w sobie, aczkolwiek byłam zaskoczona wykonaniem "Fix a heart" i "Someone like you".

niedziela, 11 marca 2012

Even if my voice is gone, i'll sing to you.

#np Hatsune Miku - Last Night Good Night

Siedzę w domu, jak z resztą od tygodnia i czekam na zeszyty do przepisywania. Wczoraj chciałam, żeby tu były koronki, piksele i karuzele, ale jestem zbyt przyzwyczajona do białego schematu, dodałam tylko pastelowe kolory (swoją drogą, czy Wy też zauważyliście nagłe wkroczenie tych kolorów do "trendów"?).
Rozpisywanie się o blogu jest strasznie nudne, ale skoro jest to powrót po kilku miesiącach, warto byłoby się przywitać, moje dane personalne raczej się nie zmieniły, chociaż gdzieniegdzie mówią na mnie Mateusz.
Nie oczekujcie oszałamiającej częstotliwości notek, jak będę miała czas i coś o czym mogłabym napisać, napiszę. Choć aktualnie, każdy mój dzień toczy się według utartego schematu.

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}