wtorek, 26 marca 2013

Relacja z Believe Tour

25.03.2013


Wyjechałyśmy już przed godziną 12:00, coby przyjechać trochę wcześniej i świetnie ustawić się do wejścia. Po drodze zatrzymaliśmy się na jakiejś stacji benzynowej i w toalecie spotkałyśmy grupę fanek, która wybierała się na koncert. Później pokazywaliśmy im serca przez tylną szybę, ale wyglądały, jakby nie wiedziały, o co chodzi.
Pod Atlas Arenę dotarłyśmy o dziwo szybko i równie szybko straciłyśmy orientację, pod którym wejściem powinnyśmy stanąć. Od obsługi wyszła informacja, że gdziekolwiek będziemy czekały, tam wpuszczą każdy bilet. Zatem stanęłyśmy z boku wejścia pierwszego, gdzie fani czekali zwartym szykiem bojowym na otwarcie drzwi, co miało się zdarzyć za niespełna 2 godziny. Sama nie wiem, kiedy zaczeła się fala, ale zostałyśmy wepchnięte do środka przez fanów napierających z boku i byłyśmy tylko jeden rząd przed samymi drzwiami. Później było już tylko gorzej, wszyscy się przeciskali, bo wiedzieli, że szybciej dostaną się, jeśli będą stali centralnie przed drzwiami. Ochrona na nas krzyczała i kazała sie cofać do tyłu, co było daremne, bo ludzie z lewej i prawej zajmowali miejsca w pierwszym rzędzie. Co chwila zmieniali się ludzie wokół mnie, stałam być może 5 minut przy kimś, gdy nagle nadchodziła kolejna fala, raz przesuwano nami na lewo, to zaś na prawo. Byle być bliżej i bardziej na środku. Wszyscy stali ściśnięci, zgięłam łokcie i trzymałam kurczowo bilet, legitymację i telefon, bo to było teraz ważne - nie zgnieść i nie upuścić. Słyszałam jak ktoś mówi, że osoba z przodu zemdlała, dziewczyna obok mnie przewróciła się i teraz zalaną łzami, podnoszą ją koleżanki. Wszyscy oczekują 17:30, bo od tej godziny będziemy wpuszczani. Jednak nie nadchodzi ona wcale szybko, a ja jestem już prawie pod samym łukiem, od końca kolejki dzieli mnie kilka jedynie kilka rządków. Cały czas zgięty kręgosłup, który dopasowuje się do aktualnej sytuacji. Próbuję stabilnie stanąć, ale się nie da. Przewrócić się nie przewrócę, bo nie ma na to miejsca ani czasu. Ktoś ciągnie mnie za włosy, wbija łokieć w brzuch.
Wejście otworzyli dopiero po 18:00, więc ja dotarłam do ochroniarzy pół godziny później, ponieważ wpuszczali po 10 osób. Większość z nich była jednak miła i dało się przyjaźnie porozmawiać. Niestety musiałam zakończyć rozmowę i wyszarpać się, aby trafić do kolejnej grupy. Oczywiście nie wpuszczano środka. Ochroniarze brali i z lewej, i z prawej, wiec znowu trzeba było wziąć którąś stronę.
Szłyśmy w stronę szatni, gdy na scenie była już Honorata Skarbek. Oczywiście tutaj też był niemały cyrk, bo szatnia płatna po 2 zł. A ja nie miałam drobnych, a przynajmniej nie wiedziałam, że mam, bo po kilku sekundach wygrzebałam z kieszeni. Szczęście w nieszczęściu, skończyły się numerki w jednej, więc zostaliśmy przekierowani do kolejnej szatni. Teraz biegiem do koła! Jedne bramki i kolejne, ale w końcu na miejscu. Widok nienajlepszy, ale nieważne. Honey kończyła już swój support, załapaliśmy się na bodajże 2 ostatnie piosenki. Znowu czekanie, do 19:30 pozostało pół godziny. Wtedy dopiero pojawił się zegar, który odliczał 10 minut. Zobaczyliśmy krótki filmik i gwiazda wieczoru wjechała na ogromnych skrzydłach. Wleciała?  Później wszystko już było bardzo szybkie, pamietam, że moją pierwszą myślą po zakończeniu było "to już? co tak krótko?", minęły te dobre 2 godziny, ale właściwie nie dało się tego odczuć. Zaraz po tym weszła ekipa i zaczęła rozmontowywać scenę. Dosłownie, minęło kilka minut i wszyscy kręcili się, żeby to złożyć. Jeszcze chwilę postałyśmy, obserwując cały ten bałagan, jaki po sobie zostawiamy - leżały kanapki, bransoletki, czapki, dużo serc. Zmierzając ku wyjściu spotkałam jeszcze dziewczynę z twittera, która poprosiła mnie o zdjęcie  To było takie zaskoczenie, że sama w ogóle nie zrozumiałam tej sytuacji, i zapytałam, czy aby na pewno chodzi o zdjęcie ze mną. No, w każdym bądź razie przeżyłam moment chwały tego wieczoru ♥
Chwilę biegaliśmy między szatniami  bo nie wiedzieliśmy, gdzie jest nasza, ale szybko dotarło do nas, że są podzielone na kolory, więc zwęziliśmy krąg poszukiwań do czerwonych numerków.
W samochodzie byłam już tak zmęczona, że walczyłam z zamykającymi się powiekami.


Od razu powiem Wam, że nie jestem jego fanką, tym bardziej belieberką, ale bardzo go szanuję i miło spędziłam ten wieczór.

czwartek, 21 marca 2013

TOKYO INSPIRATIONS #2: hair

#np Lana del Rey - Velvet Crowbar

Przepraszam perły za chwilowe zaniedbanie bloga, którego nawet nie wytłumaczę nawałem nauki, a czystym lenistwem. Ostatnio jestem wieczne zmęczona, praktycznie po przyjściu ze szkoły, nie mam ochoty nawet na siedzenie przed komputerem. Muszę się w końcu zebrać w sobie i przygotować lepsze posty, które mam nadzieję, że już wkrótce będziecie mogli czytać z większą przyjemnością. A jak na razie kontynuuję swój zamysł inspiracji z Tokio, tym razem w centrum zainteresowania stawiamy włosy. Dość ciekawe tutoriale można znaleźć między innymi na kanale Dakoty. Miłego oglądania!


Dzisiaj pierwszy dzien wiosny, a u mnie pada deszcz. Zgaduję, że powinnam się cieszyć, bo to nie śnieg, no ale  
(┛◉Д◉)┛彡┻━┻

Poza tym dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze pod ostatnią notką i za wszystkich przekochanych obserwatorów. To naprawdę wiele dla mnie znaczy!

piątek, 15 marca 2013

NEW IN: tattoo gun tights

#np Lady Gaga - Stache

Zazwyczaj jestem strasznie zmęczona w piątki, jednak dzisiaj miałam całkiem dobry dzień i kończę go w jeszcze lepszym humorze, bo po powrocie do domu znalazłam leżącą na biurku paczuszkę z moimi tatuażowymi rajstópami. Z początku byłam zaskoczona, że dostałam dwie pary i kiedy chciałam już dziękować za pomyłkę przy pakowaniu lub moje niedoczytanie opisu, tata powiedział, że po prostu zamówił dwie pary. To lekko zrujnowało moment chwały. Jednak wracając do głównego tematu notki, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy takie rajstopy na zdjęciach z Harajuku, byłam naprawdę zafascynowana ich wyglądem. Raz nawet pomyliłam rajstopy z faktycznym tatuażem, ponieważ wyglądały one tak realistycznie. Na odwrocie opakowań napisane jest "MOE 萌え", czyli slangowe określenie kogoś, kto swoim zachowaniem, wyglądem lub osobowością przyciąga fanów. +10 do przyjaciół z takimi rajstopami.
☜(⌒▽⌒)☞ Szczęście w nieszczęściu, temperatura dalej utrzymuje się poniżej zera, więc nie sądzę, abym miała możliwość ich założenia  w najbliższym czasie.


Wczoraj założyłam również aska, więc kto się nudzi lub faktycznie ma jakieś pytanie, może śmiało to odwiedzać http://ask.fm/carolyndolly. Oczywiście odwdzięczam za większą ilość pytań. Tym samym podmieniam link z boku, ponieważ nie sądzę, abym używała dłużej formspringa

środa, 13 marca 2013

TOKYO INSPIRATIONS: part 1

#np The Pretty Reckless - nothing left to lose

Przepraszam za chwilowy brak postów, ale mam naprawdę ciężki tydzień i czuję, że będzie już tak do egzaminów, które zbliżają się, a ja nie robię niczego w kierunku poprawy dotychczasowych wyników. I odkąd nie mam czasu przygotować niczego na bloga, stwierdziłam, że wrzucę jakieś zapychacze, który każdy lub przynajmniej znaczna większość dobrze zna - inspiracje. Mam naprawdę ogrom zdjęć outfitów z Tokio, a jak nie z Tokio, to innych ciekawych stylizacji Azjatek, więc dlaczego by się tym nie podzielić? Oczywiście jestem świadoma, że nie wszystkim się to podoba, bo dla nas wiele rzeczy wyda się dziwne, ale zawsze miło spojrzeć na coś świeżego i zupełnie niezależnego pod względem mody. W tej części kolory jasne. 


Podobało się? Dajcie znać w komentarzach. Mam zamiar podzielić te wszystkie zdjęcia na kilka notek, ale pierwej chciałabym poznać Waszą opinię o tego typu postach.

Lecę komentować blogi, bo mam niemałe zaległości.

sobota, 9 marca 2013

egzystencjalne problemy - ocena Jigoku Shoujo

#np  Nana Kitade - Tsukihana
Jigoku Shoujo planowałam obejrzeć już od dawna, ale liczba 26 odcinków nie zachęcała mnie do tego. Zazwyczaj w połowie zaczynam się nudzić i przestaję oglądać. Tutaj było dosyć podobnie, jednak odechciewało mi się oglądać na samym początku, gdy odcinki opierały sie na jednym schemacie: życie osoby, która wysyła do piekła - wysłać czy nie wysłać - moment dokonania zemsty - wpłynięcie przez torii do piekła - dalsze życie osoby wysyłającej do piekła. Nawet jeżeli cały czas ukazywały się nowe historie ludzi, którzy pałają nienawiścią i zamierzają uratować samych siebie. 

Jigoku Shoujo to Enma Ai. Dziewczyna, która pokutuje za swoje grzechy na ziemi i w ramach paktu, który zawiera z ludźmi, transportuje ich wrogów do piekła. Aby ją przywołać, należy wejść na stronę Piekielnej Korespondencji, która wyświetla się tylko o północy i wpisać imię naszego wroga. Jeżeli jest w Tobie dostateczna ilość nienawiści, pojawi się niska dziewczyna o czerwonych oczach i długich, kruczoczarnych włosach. Enma Ai wręczy Ci słomianą lalkę. Jeśli naprawdę chcesz zemsty, będziesz musiał pociągnąć za czerwony sznurek na niej umieszczony. Tym samym zawrzesz pakt z Piekielną Dziewicą. Będziesz jednak zobowiązany do uiszczenia opłaty - w zamian za natychmiastowe zesłanie kogoś do piekła, sam trafisz tam po śmierci.

Akcja nabiera tempa, gdy córka mało znanego dziennikarza zaczyna mieć wizje, w których Enma pokazuje jej przyszłych klientów Piekielnej Korespondencji. Po kilku odcinkach, razem z ojcem obsesyjnie próbują powstrzymać Jigoku Shoujo przed wykonywaniem zemst. I tu pojawia się pierwsze ciekawe zagadnienie - czy nienawiść i chęć rewanżu można usprawiedliwić? Przy niektórych odcinkach aż ciężko było nie dopingować osoby, która miała pociągnąć za sznurek, bo wiadomo było, że życie będzie o wiele łatwiejsze bez osoby, która tak bardzo próbuje je nam zrujnować. Tsugumi, czyli mała dziewczynka miewająca wizje, próbuje zrozumieć klientów Enmy i przekonuje ojca do słuszności funkcjonowania Piekielnej Korespondencji. Problem pojawia się, gdy miła, pomocna pielęgniarka zostaje wysłana do piekła przez nieznajomego pijaka. Przecież niczym nie zawiniła.

Pojechałabym po całości opowiadając historię Enmy, ponieważ jest ona finałem pierwszego sezonu, więc pokrótce: była ona zwykłą, ludzką dziewczynką. Odrzucona, zagubiona, odrodziła się jako piekielna dziewica z przekonaniem, że prawdziwe piekło jest w człowieku. Wydaje się być bardzo chłodną postacią, jednak bardzo trapią ją problemy ludzi. W kilku odcinkach łamie się i próbuje im pomóc, za co przychodzi jej słono zapłacić. Dlatego tak strasznie ją kocham - wszyscy uważają, że jest nieczułą kukłą, która tylko wykonuje swoją pracę, a w rzeczywistości najbardziej przeżywa cierpienie tych osób.

Podsumowując, dla mnie było to świetne anime. Daje dużo do myślenia odnośnie nienawiści, zemsty, jej motywów i tego, czy można ją w jakiś sposób usprawiedliwić. Zwróćcie uwagę na to, że Ci ludzie byli skłonni zapłacić własną duszą za uratowanie samego siebie. Na ten czas dany im tutaj.
Pierwszy sezon chyba najlepszy, najbardziej dynamiczny z ciekawymi historiami ludzi wysyłających do piekła. Najmniej przypadł mi do gustu ostatni, który moim zdaniem był do połowy bardzo męczący, ponieważ nie lubiłam Yuzuki, która moim zdaniem nie dorównywała Enmie. Dopiero ostatnie odcinki zmieniły mój pogląd na nią. 26 był całkowitym zaskoczeniem, ale cieszę się, że tak się to anime zakończyło.


A na koniec chcę tylko powiedzieć, że komentarze dotyczą aktualnej notki. Dlatego jeśli nie macie zamiaru czytać nawet połowy, to pozostawcie je w spokoju. Ogromnym szokiem było dla mnie czytanie "obserwuję, liczę na rewanż" pod postem, gdzie jak byk, zaznaczyłam na początku  że nie życzę sobie takich wiadomości. Wiecie jak idiotycznie dla mnie to wygląda? Może nawet jest mi przykro, że ktoś w tak ordynarny sposób pokazuje brak szacunku do mojej pracy, jaką wkładam w pisanie notki.

edit: what kind of joke is that

czwartek, 7 marca 2013

200 obserwatorów ♥ / Liebster Award #2


#Np Marina & The Diamonds - Hypocrates

 DZIĘKUJĘ! Już wczoraj liczba obserwatorów bloga przekroczyłam próg 200, co niesamowicie mnie cieszy i motywuje do dalszej pracy. Także dziękuję wszystkim osobom, które tu wchodzą, weszły, obserwują, komentują i są dla mnie strasznie kochani. Przy okazji chcę uczynić jedną sprawę jasną: nie wyznaję zasady "obserwacja za obserwację". Wierzę, że followujecie mojego bloga, bo Wam się podoba, nie dlatego, że liczycie na to samo, więc możecie sobie podarować pytania "obserwujemy?". stop trying to make fetch happen~


Dostałam drugą już nominację do Liebster Award, tym razem zabłysnęłam na http://smileejj.blogspot.com/. Swoje nominacje już umieszczałam, więc pozwólcie, że szybko odpowiem na same pytania.

1. Jaka wartość jest dla Ciebie najważniejsza?
Nie sądzę, abym poznała już wartość, dla której mogłabym umrzeć.


2. Co zainspirowało Cię w założeniu bloga?
Chyba wszyscy mamy w internecie chociaż jedną osobę, na której zdjęcia patrzymy i mówimy sobie "woah, też chcę być taka". I chociaż wiem, że nigdy nie dogonię swoich idealnych blogerów, chcę mieć świadomość, że próbowałam być taka jak oni.


3. Znajomi wiedzą, że jesteś bloggerką?
NIE


4. Jaki rodzaj muzyki preferujesz?
Chyba najczęściej słucham popu, ale nie powiedziałabym, że odrzucam wszystkie inne gatunki muzyczne, bo nie kategoryzuje tak muzyki, której słucham.

5. Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość?
Nie lubię o tym myśleć. Kiedy tylko sobie przypominam, że w tym roku kończę 16 lat, mam ochotę położyć się na dywanie i już nigdy nie wstawać.

6. Jak wyglądasz na co dzień?

Może zaskoczę szanowne grono feszyn blogerów, ale jestem naprawdę leniwa, więc nie stroję się dziennie jak na rewię mody, ani też nie wstaję godzinę wcześniej, żeby zrobić mejk ap. Wyglądam bardzo przeciętnie, zazwyczaj nie wyróżniam się szczególnie. 

7. Chciałabyś ozdobić swoje ciało?

Tak! Zawsze mówię, że chciałabym mieć w przyszłości tatuaże, ale są to na razie bardzo odległe plany, które nawet nie przybrały jednej, generalnej koncepcji. Czytałam kiedyś, że jest możliwość zrobienia tatuażu biochemicznego, który schodzi po kilku latach, co wydaje mi się całkiem dobrym planem, by zobaczyć, co i czy w ogóle może się podobać na całe życie.
   
9. Opisz siebie.

Jestem najbardziej przeciętną z przeciętnych osób, mimo tego, że nie wpasowuje się do końca w wiek i miejsce, gdzie mieszkam. Mam długie brązowe włosy z jeszcze fioletowymi refleksami na grzywce. Niebiesko-szare oczy. Brzydka twarz. Jestem wyjątkowo niska (158 cm) i trochę przeraża mnie myśl, że już szczególnie nie urosnę. Forever 13.


10. Jakiej piosenki słuchasz na totalnego doła?
Mogę kilka? "Hair" "Born This Way" "Dark Paradise" "Are you satisfied?"


11. Co najbardziej Cię w życiu motywuje?
Pozytywne komentarze ludzi, których naprawdę szanuję i podziwiam, dobra pogoda, mało lekcji i nowe paczki czekające na mnie w domu.

Teraz muszę dokończyć rysunek na plastykę i powtórzyć sobie na jutrzejszy konkurs z niemieckiego, o którym dowiedziałam się dzisiaj ヽ(o`皿′o)ノ. Miłego dnia perełki.

wtorek, 5 marca 2013

DIY: garters ✯


#np Azealia Banks - jumanji


Hi guiz (ノ゜ω゜)ノ. Mam za sobą już drugi dzień rekolekcji, a co za tym idzie - maksymalnie wykorzystuję wolny czas (co nie zawsze równa się produktywnemu wykorzystywaniu). Przykładowo wczoraj przesiedziałam 2 godziny przed telewizorem, oglądając Ukrytą prawdę i Dlaczego Ja. A że oba te programy nie były zbytnio zajmujące, postanowiłam pobawić się i przeszyć sobie nowe podwiązki (?). Robiłam już takie do mojego stroju Ciela na halloween, więc zdobyłam tylko wyższy level. Poprzednio były całkiem czarne, ale ja, nowoczesna pani internetów, podpatrzyłam trend Tumblra i dodałam sobie ćwieki + czarne różyczki. Nie jest nawet w połowie tak fajne, jak dziewczyn ze zdjęć, ale trzeba oszczędzać na wszystkim przecież. A czarną gumę zakupiłam w chińskim sklepie za 4 zł, więc mogę się wypowiadać na temat interesów życiowych. 




Wczoraj oglądałam także "Hrabinę", bardzo ciekawy film, oprócz krwawych scen, można doszukać się głębszych wątków, które poruszają temat śmierci, piękna i jego przemijania. Właściwie to nie wiem, czemu skończyłam na Elżbiecie Batory, kiedy szukałam filmów o wiktoriańskiej Anglii, ale whatever. Teraz kończę oglądać Jigoku Shoujo, które myślę, że niedługo zrecenzuję tutaj, bo mam kilka przemyśleń dotyczących tego anime.

niedziela, 3 marca 2013

♡ Mood Board ♡

#Np Czesław Mozil - Język Węża



Bardzo przyjemnie rozpoczęłam niedzielę od stworzenia długo odwlekanego mood boardu, na rzec którego, drukowałam obrazki cały sobotni wieczór. Efekt jest zadowalający jak na pierwszą próbę, aczkolwiek będę starała się ulepszać tę technikę. Na czym polega mood board? Generalnie nie ma sprecyzowanej definicji, na  swojej tablicy możesz umieścić wszystko, co Cię inspiruje i motywuje do pracy. Mile widziane są również postanowienia, na które będziemy patrzeć każdego dnia, dlatego ważne jest, aby mood board znalazł się w dosyć widocznym miejscu.



Czuję się 3 x lepiej ze świadomością, że nie muszę niczego przygotowywać na jutro do szkoły, bo mam rekolekcje. 1,5 h w kościele i wracam do domu. Myślę, że wykorzystam wolny czas na szycie i czytanie. Wcześniej czytałam jedynie Księgę Rodzaju, więc cieszę się z powrotu do innych lektur, których mi swoją drogą zaczynało brakować.
Miłej niedzieli!                                    
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}