wtorek, 31 grudnia 2013

2014 hugeass wishlist / podsumowanie 2013

#np The XX - Tides

Nowy rok, to i nowe ubrania. Obiecałam sobie, że w 2014 odświeżę szafę i niech mi w tym celu Bóg dopomaga, bo na wiosnę będę się przeprowadzała i wreszcie będę miała garderobę, aby te wszystkie szmaty gdzieś składować. Może to śmieszne, ale naprawdę uważam, że to wydarzenie w jakiś sposób odświeży moje życie i zacznie się coś nowego. 
Poniżej lista ciuszków, które chcę skolekcjonować, czy się uda? nie wiem, to taki mały przykład tego, co ostatnio chodzi mi po głowie, niekoniecznie wierzę, że wszystko trafi w moje ręce, ale przynajmniej będę miała na co patrzeć.
1. Duże kolczyki serca, srebrne / 2. Lavendairy, lakier od Lime Crime / 3. kapelusik czarny / 4. srebrny, metaliczny plecak / 5. buty Mary Jane / 6. skarpetki stay cute / 7. brokatowe creepersy / 8. torba smiley / 9. plecak Iron Fist glamour guts / 10. koszulka Valfre / 11. pudełko na bento / 12. choker z ćwiekami / 13. Coquette od Lime Crime / 14. kocie okulary / 15. metaliczne, srebrne legginsy / 16. jeansowy plecak nope Stay Cute / 17. przezroczysty choker / 18. jeansowa spódniczka / 19. crop top z Davidem Bowie / 20. przezroczysty plecak O-mighty z kosmitą / 21. krem do twarzy Lush / 22. naszyjnik z surowym ametystem / 23. creeperso-podobne buty / 24. sweter z płomieniami / 25. lawendowy tattoo choker / 26. łapki Kreepsville 666 / 27. pierścionek z kosmitą.

Czujecie usatysfakcjonowani tym rokiem? Ponieważ ja zawsze po świętach mam takie gówniaste uczucie, że praktycznie cały rok zmarnowałam na nic. Mimo, że trochę się zmieniło, bo po feriach miałam pierwszy raz fioletowe włosy, zaczęłam się bawić makijażem, zdobyłam czarną grzywkę, przez przypadek stałam się Arielką, ścięłam włosy do ramion. Tyle, co wpadło mi głowy z wyglądu. Jeśli chodzi o doświadczenia, jakich nabrałam w minionym roku, to przede wszystkim zasługuję na medal za systematyczne prowadzenie bloga, chociaż na poważnie wzięłam się za to dopiero po wakacjach, bo dodaję jeden post na tydzień i uważam, że taki rozkład służy mojej "karierze". Patrzę wstecz na posty i uwielbiam je czytać na głos. Przeszłość jest zabawna.
Dostałam na asku kilka pytań, jakie są moje postanowienia noworoczne. Nie lubię ich robić, bo według mnie zawsze jest dobry czas, żeby zacząć coś na nowo, nie jestem przekonana, czy kilka punktów napisane tutaj, w jakimś zeszycie, kalendarzu, notesie czy gdziekolwiek indziej mnie zmotywuje do ich spełnienia. Jednak jeśli mam wyróżnić kilka spraw nad którymi będę pracowała, to przede wszystkim będę dalej starała się pisać w miarę regularnie. Mój goal na nowy rok to 1000 obserwatorów, ciekawe, czy się uda? Już jest bardzo blisko do 600, więc wszystko możliwe! Następnie, chciałabym zadbać trochę o siebie. Nakupowałam już mnóstwo odżywek do włosów, które w tym roku doprowadziłam do stanu tragicznego i przyzwyczaiłam się do cotygodniowych kąpieli, gdzie niszczę w wodzie kolejną książkę. Poniekąd wiążę się to też, z postanowieniem, że będę czytała więcej i oglądała więcej. Będę ćwiczyła codziennie i bardziej pilnowała się z jedzeniem. Staram się z tym od wakacji, ale wydaje mi się, że mogłabym to robić lepiej. Nikt nie gotuje pode mnie, więc chciałabym wypróbować nowe, wegańskie przepisy. Jak już wcześniej pisałam, postaram się odświeżyć garderobę, więc czeka mnie rozsądniejsze gospodarowanie finansami. Będę urządzała pokój, więc mam nadzieję, że nikt nie będzie mnie agresywnie unsubować za kilka inspiracji domowych, bo przez tę fazę muszę przebrnąć również i ja.

To chyba wszystko, czym chciałam się z Wami dzisiaj podzielić. Dziękuję za ten rok spędzony ze mną, wszystkich moich stałych i mniej stałych czytelników, za każdy komentarz, każdą obserwację tutaj, ale też na innych serwisach, gdzie można mnie znaleźć. Mam nadzieję, że 2014 będzie dla Was dobrym rokiem, kiedy poczujecie się w pełni spełnieni i osiągniecie to, czego 2013 Wam nie podarował.

"My new years resolution: Never be afraid to be kicked in the teeth. Let the blood and the bruises define your legacy" - Lady Gaga

piątek, 27 grudnia 2013

FIRMOO GLASSES REVIEW

#np The Pretty Reckless - Nothing left to lose

Dzisiaj dzielę się z Wami moją małą radością, a mianowicie owocem współpracy z Firmoo, którą nawiązałam na początku grudnia i była dla mnie niemałym szokiem, gdyż do tego dnia moja blogowa skrzynka pocztowa była pusta.

Firmoo to internetowy sklep specjalizujący się w okularach, obfituje on we wszystkie topowe wzory szkieł. Oczywiście oprócz celów typowo feszyn blogerskich, można je dobrać do swojej wady wzroku. Miałam mały problem z wyborem moich okularów, nigdy nie zastanawiałam się nad kupnem zerówek, więc tyle różnych możliwości przyćmiło mój zdrowy rozsądek, ale po kilku eliminacjach zostałam przy modelu z transparentnymi oprawkami. Jedynie, co mnie przez jakiś czas gryzło, to ich motyw na skrzydełkach. O wiele bardziej cieszyłyby mnie całe przezroczyste, ale dostosowałam się w końcu i zamówiłam swoją parę.

Paczka przyszła po tygodniu, była solidnie zapakowana, więc nic nie miało prawa ulec zniszczeniu. W środku znajdowały się: moje szkła, 2 futerały (jedno pudełko i jeden woreczek), ściereczka i coś, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, gdyż mam tendencję do zostawiania okularów w dziwnych miejscach, a potem np. siadania na nich; dodatkowe śrubka i śrubokręcik.

A teraz bardzo ciekawa oferta, jeśli wyperswadowałam na kimś kupno okularów Firmoo: dzięki First Pair Free Program pierwszą parę okularów otrzymujecie za darmo, jedyne koszty jakie pokrywacie, to koszt przesyłki do Polski. Dodatkowo dla moich kochanych czytelników przygotowano kod zniżkowy na 30$: supcarolynblogs4. Działa on tylko przez 2 tygodnia i przy zakupie Classic Series
Jeśli jesteście zainteresowani współpracą z Firmoo, wystarczy skorzystać z tego linku i zdecydować się na jedną z 3 ofert sklepu. 
Polecam wszystkim, kontakt był naprawdę ekspresowy, obsługa miła i skłonna do odpowiedzi na każde nurtujące pytanie, więc nie ma w tym żadnych haczyków czy dodatkowych opłat, jakie musiałabym ponieść za napisanie tej recenzji. Jeśli z okularami jest coś nie tak, nie ma problemu z ich zwrotem.
Osobiście muszę przyznać, że naprawdę męczę się w zerówkach, póki nie mam potrzeby noszenia okularów, sama się o to nie proszę, ale dla dobra tej recenzji, chodziłam cały dzień w okularach i muszę przyznać, że zapomniałam o ich istnieniu. Były naprawdę wygodne, czułam się w nich na tyle komfortowo, że przestałam o nich myśleć i stały się dla mnie czymś bardzo naturalnym, a nie dodatkiem, do którego noszenia się zmuszam. 



 Jeśli macie jakieś pytania, życiowe rozterki, to zawsze możecie napisać na maila, który widnieje po prawej stronie, jestem otwarta i zawsze staram się odpisać w miarę szybko, ale też sensownie.
Dzisiaj dostałam kolejną paczkę sponsorowaną przez inną firmę, więc kolejny post już niedługo.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

♡ lights they blind me ♡

#np Marina & The Diamonds - Electra Heart

Czujecie już świąteczną atmosferę? Bo ja jeszcze nie, chociaż nasila to fakt, że pochodzę z domu, gdzie wszystko robi się na ostatnią chwilę i po części przekłada się to również na moją mentalność. Tak więc siedzę sobie przy biurku, scrolluję Tumblr i przy okazji studiuję wielki sennik babiloński, który znalazłam na półce ze starymi książkami, a który okazał się bardzo zajmującą lekturą, mimo iż snów jako-tako nie mam. Nie jestem pewna, czy wiedza jaką dzięki niemu zdobywam kiedykolwiek zostanie przeze mnie wykorzystana w życiu, ale muszę zająć się sobą przy tym nadmiarze niespożytkowanego czasu.

Outfit troszkę przeterminowany, jeszcze z początku tygodnia, gdy planowałam w czym się wybrać na nasz klasowy występ dla staruszków w ramach wigilii, ale ostatecznie nie udało mi się tam dotrzeć z powodu choroby. Nie potrafię sobie w tej chwili przypomnieć, czy już o tym wspominałam, ale od środy siedzę w domu i męczę się właściwe z błahym przeziębieniem, ale naprawdę wykończającym mnie fizycznie. 
Zatem musicie mi wybaczyć tę niesmaczną grzywkę, wszystko już jest w porządku - wróciła do swojej idealnej czerni #000000.
sukienka - sh | koszula - riseved | rajstopy - ? | narzutka - sh
buty - ebay | naszyjnik - allegro | choker - diy | pierścionek - rossemann

PS: nie mam pojęcia, dlaczego te wszystkie zdjęcia są na bloggerze takie rozjechane, na panelu wszystko wygląda normalnie, później klikam podgląd i wszystko jest po innej stronie, mimo że ustawiałam do środka.

Wątpię, żebym napisała jeszcze coś przed wigilią, więc życzę wszystkim wesołych świąt, aby nikt Wam się nie naprzykrzał, abyście odpoczęli, nie jedli tylu pierników co ja, a potem umierali podczas ćwiczeń i wszystkiego, czego sobie zapragniecie. Jestem kiepska w składaniu życzeń, gomene.

środa, 18 grudnia 2013

❅Carolyn goes christmas / diy gift wrapping❅

#np Lady Gaga - white christmas


Witam wszystkich bardzo ciepło, w te całkiem ciepłe popołudnie, jak na 18 dzień grudnia, gdzie bardziej czuć w powietrzu wiosnę, idąc ulicą oświetloną promykami ciepłego słońca. Dzisiaj notka w niecodziennej odsłonie, bo i niecodzienna okazja się zbliża. Poniedziałkowy wieczór spędziłam na zakupach z Agnieszką i przygotowaniach do pakowania prezentu gwiazdkowego dla siostry. Wszystkie materiały zostały zakupione, nawet znalazła się moneta na zimne mleko kokosowe, co było gwoździem do mojej zdrowotnej trumny i pozwoliło mi zostać w domu. Zarzucając skromnym sucharem, powiem, że moja pierwsza od początku roku szkolnego nieobecność, nie jest o dziwo tym niecodziennym wydarzeniem. Jeśli ktoś śledzi moje poczytania na asku, to już wiedział, że planuję carolyn goes christmas i myślę, że mogę sobie spokojnie przykleić gwiazdkę "u tried". Mistrzem pakowania prezentów nigdy nie byłam, ale z jakiegoś powodu poczułam nieodzowną chęć podzielenia się tym z Wami. Myślałam, aby opublikować to dopiero w piątek, ale pewnie większość ma właśnie wtedy mikołajki, więc jeśli chcecie się trochę pobawić w tym roku, a nie wrzucać wszystko do gotowych toreb, to here you go! A nawet jeśli już Wam się nie chce, to do wigilii wciąż pozostało kilka dni.

czego ja użyłam:
*kartonowe pudełko po butach
* papier do pakowania
* pozłacana krepina do wyłożenia pudełka w środku
* kleje: w sztyfcie i magic
* taśma klejąca
* nożyczki
* ozdoby na samą górę: gałązka z choinki i laska cukrowa
* wstążki: satynowa i z brokatem
* kawałek organzy


Najpierw zabrałam się za denko pudełka, wycięłam większy prostokąt i pozaginałam go do środka, a następnie przykleiłam do brzegów. Poszło bardzo sprawnie, ale cytując Krasickiego "miłe złego początki". Szczerze mówiąc, to nie wiedziałam, że dalsza część tych słów brzmi "ale koniec żałosny", to chyba jakaś sugestia wikipedii.



Teraz troszkę mniej przyjemna część, ale zapewniam, że do przebrnięcia, jeśli zastosuje się twierdzenie carolyn dolly, czyli postawi pudełko i powycina papier w rogach tak jak na zdjęciu, a potem podobnie jak poprzednio pozagina papier do środka i przyklei mało ostatycznie, aby skończyć na przeklinaniu i obracaniu pudełka, żeby z jakiejś strony prezentował się dobrze na zdjęciu. 

Teraz już tylko z górki! Zdecydowałam się pójść w tradycyjne kolory, chociaż bardzo fascynuje mnie papier kredowy i bodajże limonkowe piórka, jakich użyła w tym roku Audrey Kitching, ale zgaduję się, że za późno się o tym dowiedziałam, jak na polską dostępność takich produktów. Na górę pudełka przykleiłam organzę, a następnie dwa równoległe pasma pozłacanej wstążki z brokatowym wzorem. Kolejny krok zakłada owinięcie całego pudełka satynową wstążką.

Czas na najmilszą część, czyli finalną dekorację. Jako, że zostało mi jeszcze tej pozłacanej wstążki, to zrobiłam z niej pożytek i podłożyłam pod satynową, tak że jest wyjątkowo kiczowato, jak na te święta przystało. Chociaż wydaje mi się, że efekt mógł być o wiele gorszy, gdyż tego faktycznie nie planowałam, moim zamysłem było jakiś zgrabne skomponowanie tych elementów w niecałe 5 minut. Poczynając od najniższej warstwy: satynowa wstążka, gałązka z choinki (mam nadzieję, że nikt nie odkryje braków w ogródku), laska, brokatowa wstążka i na końcu znowu satynowa. O dziwo wszystko się trzyma razem.

A oto i efekt końcowy:
Jeśli kiedyś czytaliście mojego bloga, to wiecie, że diy były na porządku dziennym, ale dawno tego nie robiłam i świetnie się bawiłam podczas wykonywania tego prezentu. Dziękuję Agnieszce za piękne zdjęcia jak zawsze, ale też użyczenie ręki, kiedy papier nie chciał współpracować przy zaginaniu i sprawne oko do pomiarów bez pomiarów.
ps: pod etykietą christmas są jeszcze posty z tamtego roku dla wytrwałych!

piątek, 13 grudnia 2013

✿ Valfré ✿

#np David Bowie - China Girl
Jako, że nie mam żadnych nowych zdjęć outfitowych, to zabieram się za pisanie kolejnego zapychacza, żeby na blogu nie było zastoju, a płynność postów pozostała zachowana. Co nie idzie w parze z tym, że brak mi pomysłów na tematy, bo mam kilka projektów, które są na razie w wersji roboczej, ale mam nadzieję, że gdy uporam się ze szkołą, to będzie możliwość ich zrealizowania i opublikowania na blogu. Na razie wertuję kartki zeszytu z polskiego i powtarzam sobie założenia filozofii egzystencjalnej.

Jeśli chodzi o artystów, to jestem naprawdę kolorową duszą. Niekoniecznie znajduje to odzwierciedlenie w moich ubraniach (99% czarnych, chyba wyszło to już na jaw). 

Valfré jest meksykańską ilustratorką, która również interesuje się modą. Dlatego zawsze uważnie przyglądam się szczegółom jej postaci, nigdy nie mogę wyjść z podziwu. Ostatnimi czasy otworzyła swój butik internetowy, w którym możecie zaopatrzyć się w torby, koszulki, obudowy na telefon czy też zwyczajne printy jej dzieł. Zapraszam do przejrzenia kilku z jej rysunków i zakochania się:

Wszystkie powyższe i więcej znajdziecie na http://valfre.com/, nie są one moją własnością.

Dziękuję każdemu kolejnemu obserwatorowi, to naprawdę dla mnie dużo znaczy i przynajmniej wiem, że nie mówię sama do siebie. Ostatnio w blogosferze przytrafiły mi się dwie pozytywne niespodzianki, ale o tym myślę, że w niedługim czasie będziecie mogli przeczytać na blogu. Kocham Was wszystkich, nawet tych, którzy piszą mi na asku, że nigdy nie zostanę fejmem i mam sobie darować podbijanie internetu, bo gdy znowu coś osiągam, to mam +10 do self esteem.

piątek, 6 grudnia 2013

✯ punk rock for this ✯

#np Mayday Parade - Terrible Things
(◡‿◡✿)


Ostatnio fatalnie sypiam. Nieregularnie - nie dość, że bardzo nieregularnie, bo zazwyczaj po szkole mam godzinną drzemkę, a później w nocy nie mogę już zasnąć, więc do północy słucham starych piosenek z 2009 albo oglądam live action Jigoku Shoujo. Robię się senna dopiero po przeczytaniu kilku stron książki, a to i tak nie zawsze bywa skuteczne. W nocy budzę się kilka razy, nawet czasem odwiedzam aska  i odpisuję na "dobranoc" z aktualną godziną. 

Tyle z moich rozterek życiowych, przejdźmy zgrabnie do tematu notki, czyli outfitu. Odkryłam ostatnio ogromy lumpeks na wiosce, gdyby nie ograniczone zasoby finansowe, to pewnie wykupiłabym wszystko z sekcji "ugly sweaters".  Ale ten, czarno-biały sweterek jest bajeczny, kiedy pojawiłam się w nim w szkole, padła nawet oferta odkupienia, doprawdy zdumiewające.

legginsy - New Yorker | czapka - Terranova | sweter - lump | kurtka - tesco

ps: po foteczki z mojego codziennego lamerskiego życia zapraszam na instagrama, mam tam już 600 followersów!
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}