piątek, 31 stycznia 2014

✵ DIY GLITTER DIPPED MUG / brokatowy kubek ✵

#np Marina & The Diamonds - Hypocrates

Hejka! Moje ferie niestety dobiegają końca, od poniedziałku czeka mnie szkoła, więc czas na podsumowanie tych 2 tygodni: zmarnowane. Zmarnowane ferie, zmarnowana ja, zmarnowane życie. Więc, żeby dodać sobie trochę splendoru, a przynajmniej mojej czarnej duszy, przybywam z nową, super prostą instrukcją na super kiczowaty kubek z brokatem. Poważnie, kto nie lubi brokatu?

Hello pals! My winter break is almost over so I'm bringing this super easy and trashy tutorial for glitter dipped mug. Real talk though, who doesn't love glitter? Basically it's translated to Polish and a bit changed version from white house black shutters so if you're foreign reader, click the link above for English. Thanks!

Czego użyłam:
* 2 kubki: jeden docelowy, a drugi plastikowy
* taśma klejąca
* brokat sypki
* 2 pędzle
* klej wikol
* lakier z połyskiem glossy varnish, Pentart.
* podkładka


1. Obklejamy kubek taśmą, żeby brokat miał w miarę równą granicę.


 2. W plastikowym kubku mieszamy wikol z odrobiną wody, aby był lekko rozcieńczony. Oczywiście mnie kompletnie pomyliły się proporcje i wyszła wodnista papka, więc miejcie więcej zdrowego rozsądku i nie folgujcie sobie zbytnio z kranówą. Oczywiście można kupić specjalny klej do decoupage'u, ale poszłam bardziej oszczędną drogą, a skoro się sprawdziła, to dlaczego wydawać więcej na coś, co prawdopodobnie nigdy więcej mi się nie przyda? Właśnie.


3. Nie czekając aż klej zaschnie, szybko sypiemy brokat. Kulturalnie, z dozownika umieszczonego w buteleczce czy też bestialsko rękoma - metoda jest dowolna. Ważne jedynie, aby dokładnie pokryć wyznaczone miejsce w jak najkrótszym czasie. 
Chyba nie wspomniałam jeszcze, że podkładka ratuje życie, gdy okazuje się, że jesteś fatalnym chemikiem i nie nadajesz się do mieszania mikstur, a Twój klej skapuje na nowiuśkie meble.


 Po kilku minutach, gdy klej już zaschnie, a brokat przytwierdzi się do kubka, delikatnie należy zmieść jego nadmiar drugim pędzelkiem. Następny krok, to delikatne usunięcie taśmy.
Tu kończy się pierwsza część. Kubek potrzebuje odpoczynku od naszych zabiegów i dlatego stoi nieruszany przez CAŁĄ NOC. Ważne, aby postawić go brokatem do góry.

4. Ostatni, ale chyba najbardziej męczący punkt - nakładanie lakieru. Codziennie trzeba nakładać jedną warstwę i podobnie jak wcześniej, pozostawiać na noc do całkowitego wyschnięcia. Nie jestem w stanie Wam powiedzieć, ile razy powinniście malować kubek, bo pojęcie decoupage jest dla mnie taką abstrakcją, że praktycznie wszystko, co o tym wiem opiera się na wiedzy internetowej i własnych próbach, czasem nieudanych.


 Tak więc od kilku dni chodzę, doglądam mojego małego dzieła, nakładam kolejną warstwę i pewnie będę tak robiła aż powierzchnia nie stanie się gładka. Problem w tym, że jeśli kliknęliście w link z oryginalnym tutorialem, to został tam użyty lakier Marthy Stewart, który podejrzewam, że nie jest nawet dostępny w Polsce (zrobiłam bardzo powierzchowny research, dlatego ręki nie dam sobie uciąć) i nie wiem, jak zachowa się w tym przypadku inny produkt. Na blogu napisano, że kubek powinien kurować się 7 dni przed użyciem, a 28 przed włożeniem do zmywarki. I z taką informacją Was zostawiam, postępujcie według własnego sumienia, tylko nie przeholujcie.

Work hard in silence, let your success be your noise.
 -Ritu Ghatourey
ps: jeśli macie chwilkę to zapraszam na 

piątek, 24 stycznia 2014

虽然有很多个明天, 但只有一个今天.

#np Natalia Kills - watching you

W końcu zebrałam się w sobie i wyszłam na ten mróz, aby wypożyczyć kilka książek. Docelowo miały być to 3 książki i faktycznie z tyloma wróciłam do domu, chociaż żadna nie była celem mojej przygodnej wycieczki. Nie mogę powiedzieć, że nie jestem zadowolona, bo zawsze chciałam więcej skubnąć literatury japońskiej, chociaż zawsze męczy mnie do ostatniej kartki i pozostawia gorzki smak po przeczytaniu, jednak widzę w niej jakąś wartość do której lubię wracać. 
Nie wierzę, że właśnie zmarnowałam cały tydzień ferii, a od przyszłego powoli muszę się zabierać za projekty szkolne, które miałam pozadawane wcześniej, chociaż akurat nie jest to nic skomplikowanego i pewnie z gra się z moimi pomysłami na notki, których ostatnio mi nie brakuje, co jest wydarzeniem o randze nadzwyczajnej. Może dlatego, że mam więcej czasu na czytanie, oglądanie, reblogowanie i cały czas gdzieś przemykają mi ciekawe tematy i inspiracje. 

Finally I got my shit thogether and went to library. I wanted 3 special books but i ended up with 3 different books as there was literally nothing I was interested in the first place. I spent there 10 minutes walking around bookshelves and my eye cought inscription with japanese literature. Although some of them are really hard for me to read and I'm sleepy after few pages but at the end, they're all worth it. 
I can't believe half of my winter break is alreday gone, this time feels so wasted and next week I have to start doing some school projects but I still promise to post something new for you guys.

skirt - h&m | backpack - ebay | t-shirt - sh | furry sweater - sh | platform sneakers - ebay 

wtorek, 21 stycznia 2014

★ JADECLARK CONTEST COLLAGES ★

#np Miley Cyrus ft. French Montana - FU
Hejka! Jeśli obserwujecie mnie na instagramie, to pewnie zorientowaliście się już, że jestem wielką fanką rozdań zagranicznych marek, co prawda jeszcze nigdy nie udało mi się wygrać, ale zawsze próbuję swoich sił i jestem pewna, że kiedyś przyniesie to wyczekany skutek. Ostatnio spróbowałam swoich sił w konkursie Jadeclark, który polega na stworzeniu outfitu z jednym ciuchem z ich sklepu. W piątek zostaną wybrane 3 najlepsze prace według gustu twórców marki, a następnie ilość like'ów wyłoni zwycięzce. Brzmi strasznie skomplikowanie i szczerze mówiąc wątpię w swój sukces, ale dobrze się bawiłam scrollując 15 razy swoją Fashiolistę. W sumie stworzyłam 5 kolaży i pomyślałam, że skoro materiał jest, to i nowa notka się napisze. Moje ferie nie prezentują się zbyt ciekawie, chciałam iść wypożyczyć jakieś książki z biblioteki, ale już drugi dzień z rzędu pada deszcz, co obdziera mnie z wszelkiej kreatywności i pozostawia leżącą w łóżku i czytającą ostatni tom Kuroshitsuji.

Hi guys! If you follow me on instagram, you probably know how much I'm into giveaways. Although I haven't won any, I'm still trying (on a scale from 1 to 10 how big loser i am?). Last one and still going is Jadeclark giveaway which I'm really focused on since they're clothes are hella rad and even one piece from them would make my closet 100% better. In order to win my favourite thing I had to show my favourite outfit with it so I decided to make 5 collages. Jadeclark will pick 3 best ones in their opinion and the one most liked wins. Honestly, I don't believe there's a chance for me but hey, here we go with new post featuring some inspirations for my dear readers. 

INSTAGRAM INSTAGRAM ★ INSTAGRAM  INSTAGRAM  INSTAGRAM

sobota, 18 stycznia 2014

what's in my bag? H&M metallic clutch edition ✌

#np Natalia Kills - Controversy


 1. portfel w kształcie ust / lips shaped h&m wallet | 2. bilety i legitymacja / bus tickets and student cards
| 3. telefon / iPhone | 4. moje ostatnie przypadkowe znalezisko, czyli pomadka Toothete - olejek kokosowy świetnie nawilża usta / my brand new love, toothete mouth moisturizer with coconut oil | 5. eyeliner | 6. perfumy Elizabeth Arden z zieloną herbatą / Elizabeth Arden green tea scent spray | 7. klucze z przerażająco uroczą laleczką, którą dostałam od przyjaciela \ keys with my creepy dolly i got from my friend. 8. słuchawki / headphones.


 Nie wiem, dlaczego, ale bardzo lubię tego typu posty na innych blogach, chyba większą popularnością cieszą się zagranicą niźli w Polsce, ale wciąż zaliczam je do moich chorych obsesji, a skoro mnie się podoba, to na supcarolyn również znajdzie się miejsce. Co prawda jest to jedna z tych bardziej ogarniętych notek, bo i torebka nie nadaje się na wyjścia do już chyba przysłowiowego spożywczaka, ale większość z przedstawionych wyżej elementów towarzyszy mi naprawdę na co dzień. Nie są to jakieś wymyślne rzeczy, a uwierzcie mi, że trochę się na oglądałam już zdjęć, gdzie w torebce jednej pani zawiera się 1/4 drogerii i zawartość to przegląd plastikowych buteleczek z kilkoma rodzajami kremów, perfum, szminek. Moja i tak wypada dobrze, taki mały niezbędnik, a przy tym bez popadania w skrajność.
I już ostatnie wooo hooo - oficjanie rozpoczynam ferie, więc wiecie, co to znaczy - więcej notek! A przynajmniej będę mogła dużo napisać i zapisać je jako wersje robocze. Zobaczymy, czy będzie Wam się podobało i jaki tryb spędzania przerwy sobie wybiorę ✌

I don't really know why but I kinda like that type of posts. Though they're not that popular in Poland, I still count them as my sick obsession and if i like that then there is also a place for that on my blog. Surely it's been prepared, I wouldn't decide for some spontaneous bag research since I don't really go out often and this one metallic clucth I got at H&M sale is too unique to wear for grocery shopping, don't you think? Just wanted to share with you guys the essential of everything I need to carry with myself when I leave the home. I guess messy bags are really ok and sometimes it's fun to see what people pack inside and how it gradually gets more full as you go out but as my first that kind of post I wanted to have something well organised.

How do you feel about posts like that?
And the last woooo hoooo - my winter break is finally there (i had christmas break like 2 weeks ago but smh i'm done with school). And you know what that means? oh yes, you do✌


piątek, 10 stycznia 2014

when you know who's calling even though the number is blocked

#np Arctic Monkeys - Knee socks
Wszystko robię na ostatnią chwilę, nic mi się nie chce, a gdy opuszczam dom przed szkołą, patrzę na psa wylegującego się na łóżku i zadaję sobie pytanie, czy byłaby szansa zamiany przynajmniej na jeden dzień pracy. Dobra wiadomość: tydzień się skończył, więc mogę zająć się czymś, co wydaje się być bardziej interesującym, choć niezbyt znaczącym dla mojej przyszłości, a mianowicie blogiem, trywialnym tworem mojego niespożytkowanego czasu. Zdecydowałam, że będę tu przynajmniej część postu tłumaczyć na język angielski, bo followersów na IG przybywa (?skąd?) i są to również osoby wyrażające chęć czytania mojego bloga, a skoro mogę się w czymś nowym spróbować, to skorzystam z tej okazji. Nie wiem jak to wyjdzie, pewna jestem, że wszystkiego nie będę przepisywała, bo i szkoda czytania tego całego biadolenia na jakie sobie pozwalam w ojczystym języku, ale przynajmniej jakiś konkret dorzucę. Dzisiaj krótko, bo zmienił mi się plan, a co za tym idzie - piątki stały się równie męczące, co pozostałe dni. Przyzwyczaiłam się dziennie do 6 lekcji, więc teraz strasznie mi się dłuży ten czas. Szybki outfit, ale planuję fajne posty na ferie, stay tuned!

I'm such a helter skelter, don't want to do anything at all and when I whenever I leave my house in the morning, there's just one question - why can't I be a dog and spend the whole life laying on bed? Good news: weekend is almost there! Finally I have time for trivial things such as my blog and no life. Since I have followers all around the world, I decided to translate just a bit of my usual post so you may know what's going on in my life. Unfortunately, my english skills aren't that good to translate literally everything but I hope a part of my weekly bullshiting is understandable for you and you can enjoy my posts even more. Here's super quick outfit a while ago. I'm planning some really cool posts for winter break, stay tuned!

creepers - ebay | velvet jacket - sh | pants - H&M | transparent clutch - diy
shirt - vintage | 

piątek, 3 stycznia 2014

☯ ROSEGAL DRESS REVIEW ☯

#np Natalia Kills - if i was God

Jakiś czas temu dostałam ofertę współpracy z internetowym sklepem, myślę że dość znanym w środowisku feszyn blogerek, a konkretnie z Rosegal. Oferuje on duży asortyment ciuchów, więc każdy znajdzie coś, co dobrze wpasuje się w jego gust, a również nie przepłacimy za ostatnie trendy. Oczywiście, ja dostałam oczopląsu, gdy miałam możliwość wybrania jednej sukienki, którą zrecenzuję na blogu. Po godzinach scrollowania, naradach z niewidzialną załogą bloga i w końcu ostatecznej decyzji, udało mi się odpisać na maila i poniekąd urzeczywistnić moje pierwsze marzenia związane z tym kątem w internecie. Mogę dobrze wspominać tę korespondencję, kontakt był szybki, a obsługa sympatyczna i służąca pomocą.
Paczka przyszła po świętach, a więc oczekiwałam na nią niecałe 2 tygodnie, co wydaje mi się być dobrym wynikiem, gdyż niektóre chińskie paczki z eBaya szły nawet do dwóch miesięcy.

Muszę przyznać, że nie spodziewała się za taką cenę, tak solidnie wykonanej sukienki. Uszyta jest z przyjemnego w dotyku, bawełnianego materiału. Nie wiem jak ubrać w słowa te marszczenia przy rękawach, ale myślę, że zdjęcia doskonale to obrazują i nikt nie będzie miał problemu z odgadnięciem, o czym ja właściwie piszę. Są piękne. Jedynym minusem jest długość tej sukienki. Kiedy ją pierwszy raz ubrałam, skojarzyła mi się prędzej z tuniką. Koniecznie będę musiała ubierać do niej grube rajstopy lub legginsy, bo mogę zaliczyć kilka niekomfortowych sytuacji, jeżeli też nie będę podnosiła rąk zbyt wysoko, żeby materiał się nie uniósł.
Niemniej jednak jest zadowolona z mojego nowego nabytku i polecam Wam Rosegal na internetowe shoppingi. 

Dziękuję za 600 obserwatorów!
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}