piątek, 28 marca 2014

DIY Coffee Coconut Scrub (via Everland)

#np The 1975 - Chocolate

Hejka naklejka! Dzisiejszy post to właściwie tłumaczenie oryginalnej instrukcji DIY z bloga marki Everland. Potrzebowałam nowego peelingu do ciała, a że mogłam się wykazać sama na tym polu, postanowiłam wykorzystać ją i zabawić się w twórcę kosmetyków. Nie od dziś wiadomo, że domowe sposoby są o wiele lepsze niż laboratoryjnie otrzymane specyfiki. Fanką kawy nie jestem, lubię jej zapach, ale zaklasyfikowałabym siebie jako drużynę herbaty. W każdym bądź razie kawa poprawia koloryt i dotlenia skórę, neutralizuje wolne rodniki, opóźnia proces starzenia, a także jest naturalnym detoksem.

Sorry not Polish speaking folks because it's going to be another post when you can't understand a word but if you want to make yourself coffee coconut scrub which is the point of today's entry, simply go to Everland's blog and find the original English post. I can only tell you how much I love my new cosmetic thingy that turned out to be great moisturizer and detox. I use it twice a week.

Co będzie potrzebne:
* kawa mielona
* olej kokosowy
* olejek różany
* brązowy cukier
* sól morska
* miska i łyżka do mieszania
* słoik

Jeśli chcecie, możecie sugerować się ilością składników z bloga Everland, ja zaś poszłam drogą dla twardzieli i dodawałam wszystko na oko, więc wybaczcie mój brak precyzji, ale w tego typu rzeczach nawet nie rzuca się w oczy. Właściwie nie potrzeba tu żadnych opisów, same zdjęcia załatwiłyby sprawę.

1. Wsypujemy kawę. Nie znam się na tym kompletnie, ukradłam rodzicom pierwszą-lepszą z szafki.


2. Następnie trochę soli morskiej, która wbrew pozorom była wyczynem do zdobycia, gdyż pobliskie delikatesy i te sprawy jej nie posiadają, dopiero udało mi się ją dostać w większym markecie. Znowu troszkę cukru trzcinowego, oczywiście mnie sypnęło się dość obficie. Jeszcze kilka kropel olejku różanego. Legenda głosi, że jest dostępny w drogeriach, natomiast obeszłam jednego dnia cztery i wszędzie spotkałam się z takim samym szokiem, jakbym była co najmniej wiedźmą zbierającą składniki do misternego wywaru. Tylko jedna sprzedawczyni zapytała, czy chodzi mi o olejek do ciała, jednak nie zmieniło to faktu, że opuściłam sklep z pustymi rękoma i musiałam zamówić go na Allegro.


 3. Czas wreszcie na olej kokosowy, która sprawi, że peeling będzie mokry i lepki, wszystkie składniki muszą się z nim połączyć. Kilka łyżek starczy.


 4. Najbardziej szokujący punkt, czyli mieszanie składników rękoma.  Na początku przeklinałam australijskie sposoby, ale faktycznie najlepiej jest to zrobić samemu, bo łyżka nie rozdrobni tak dobrze grudek oleju kokosowego. Pewnie powinnam tutaj wspomnieć o jakimś zabezpieczeniu miejsca pracy, bo połowa masy znalazła się poza miską, a w moim nowym pokoju dalej pod stopami trzaskają drobinki soli, cukru i pachnie kawą, ale do przeprowadzki jeszcze posprzątam. Tak sądzę.


Wystarczy tylko w miarę zgrabnie przełożyć całość do słoika et voila! Można cieszyć się peelingiem, który moim zdaniem jest idealny. Nie wysusza skóry przez olej kokosowy, a pozostawia ją gładką i dobrze nawilżoną, w dodatku jeszcze przez kilka godzin pachniemy jak godziny szczytu w Starbucksie. To było głupie porównanie, ale wydawało mi się przez chwilę poetyckie. Trudno, zostawię je. A nóż ktoś doceni kunszt osoby, która była w Starbucksie tylko raz, aczkolwiek po przeczytaniu artykułu Guntera Wallrafa "z nowego wspaniałego świata", bardzo cieszy mnie fakt, że nic mnie z nim nie łączy.


 IG


piątek, 21 marca 2014

Oh give it a rest, I could persuade you

#np the 1975 - girls

Czekałam chwilę na deszcz, bo chciałam w końcu ubrać tę genialną kurtkę, ale jak już zaczęło padać, to na dworze zaczął się jakiś armagedon, łącznie z tym, że przez chwilę o moje szyby uderzał grad. Szczęście w nieszczęściu, miałam w tym tygodniu rekolekcje, więc czas zleciał dodatkowo szybciej i zanim się obejrzałam, była 11:00, a ja siedziałam w domu i piłam bananowo-truskawkowo-borówkowe smoothie i oglądałam Ukrytą Prawdę, czyli mój ulubiony zabijacz czasu. Uczyłam się też sumiennie do kartkówki z historii, której i tak nie było. Podsumowując: mogłam lepiej wykorzystać czas, a tego nie zrobiłam i nawet nie mam żalu do siebie. Przez ostatni czas dostałam masę pozytywnych wiadomości, co naprawdę mnie motywuje i nie są to puste słowa, bo za każdym razem, gdy ktoś mi pisze, że odwalam świetną robotę z blogiem, to czuję się co najmniej jakbym wygrała oscara. Chociaż sama znam swoje możliwości i wiem, kiedy robię coś dobrze, a kiedy tylko udaję, że jestem zadowolona z siebie, to myślę, że takie naprawdę mocne posty jeszcze przede mną. Nad tymi outfitowymi zbytnio się nie trudzę, co chyba zauważyliście (a przynajmniej ja w malejącej liczbie obserwatorów fuk u btw), bo piszę je dzień wcześniej i są to zwykle jakieś luźne przemyślenia z całego tygodnia zebrane w nieskładną całość. Serio zaczęłam nad tym myśleć, gdy ktoś na asku napisał, że poziom moich notek się obniżył, a czyta bloga już jakiś czas. Nie wiem, co z tym zrobić. Mało mam czasu na tworzenie czegoś dobrego od początku do końca, a też nie chcę się mijać z celem, co moim zdaniem jest pisanie notki o jednym i wstawianie zupełnie wyrwanych z kontekstu zdjęć. Nie umiałabym pozostawić outfitu bez jakichkolwiek słów (nawet jeśli kompletnie się z nim nie wiążą), ale też nie widzę sensu zagłębiania się w jakieś wymuszone przemyślenia po tygodniu szkoły, gdzie praktycznie powtarzam tylko rutynowe czynności. Ale w porządku, w wakacje obiecuję się naprawdę przyłożyć. Już prawie zapomniałam, jak to mieć tyle wolnego i niespożytkowanego czasu.

I've been waiting for a rainy weather like this since forever so I could finally wear my Ragged Priest anorak. It's absolutely eye-catching and if not the storm outside, more people would stop on the other side of street to see who's walking there like a real badass. And I actually was a badass mermaid with that 90s spark. Although I suck at matching colors since my whole life revolves around black but it was a nice change.

“Black is modest and arrogant at the same time. Black is lazy and easy - but mysterious. But above all black says this: "I don’t bother you - don’t bother me".” - Yohji Yamamoto

I got to this point when I should really focus on school because feel like falling down, everything's screwed up and I don't know how to fix it. For such a long time I thought it's all ok but now I see how bad things used to be and I tried real hard to see only postive aspects. No need to worry, I always get my shit together at the end, what I want you to know - from now on - school > blog. New posts will come every Friday just like it used to be but don't say something like "wow she used to make more sense", I still do but I'm to busy and exhausted to prove it. Wait for my vacay, only 3 months left.



| pants - h&m | backpack - ebay | shirt - sh | socks - tesco | anorak - the ragged priest | creepers - ebay |


piątek, 14 marca 2014

PVC VIBEZ

Charlotte Ronson

#np The Knux ft. Natalia Kills - 1974

Trend wcale nie najświeższy, ale na pewno jeszcze wiele razy przewinie się na blogach, a sieciówki wciąż z niego czerpią. Przypomina mi się jeden z pierwszych numerów Barbie, jaki kupili mi rodzice, gdzie bohaterki komiksu ubrane były w plastikowe płaszczyki. Miałam straszny sentyment do tego wydania i długo przyglądałam się ubraniom tych lalek, ale nigdy nie sądziłam, że wkroczy to do prawdziwego życia, a tym bardziej, że ktokolwiek będzie wyglądał w tym dobrze. Myślałam też, że zasięg tego trendu skończy się jesienią, ale zapowiada się na równie plastikową wiosnę po zobaczeniu świeżego lookbooka Haus of love


/ 1. farfetch.om / 2. runway-webstore.com / 3. joyrich / 4. amazon.com / 5. ebay / 6. net-a-porter.com  /
7. shophausoflove.com/ / 8. solestruck / 9. asos / 10. Y-R-U.com / 11. topshop / 12. lofficielmode.com


Jestem strasznie zawalona szkołą, wróciłam po tygodniowej przerwie i od razu wielki armagedon, ledwo znajduje czas na ćwiczenia i Addamsów, co i tak nie znajduje odzwierciedlenia w moich ocenach, bo idzie mi coraz gorzej i wydaje mi się, że nie dam rady.
Niemniej jednak cały czas czytałam komentarze do ostatniej notki i w większości jestem pozytywnie zaskoczona (oprócz takich elementów, które zlały kompletnie to, co próbowałam przekazać i prosiły np. o klikanie w bannery z sheinside, szokująco smutne) i miło widzieć tylu nowych czytelników, mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej albo będziecie się tylko ujawniać, gdy znowu coś mnie zdenerwuje i pojawi się we mnie chęć zabrania głosu w postaci stukotu klawiszy.

piątek, 7 marca 2014

DYING BEAUTY

#np Marina & The Diamonds - Supermodel's legs

Świat się kończy, ludzkość zaczyna cierpieć na perfekcję, młode dziewczyny połykają tabletki jak kolorowe m&m's. Lubisz swoją lustrzaną siostrę?

Ostatnio naprawdę zaczął mnie męczyć ten temat. Wiem doskonale, że był wałkowany już przez miliony blogerek z kategorii tych zbyt lifestylowych i chyba nikt nie obrazi się, gdy powiem, że ciężko mi traktować Wasze motywujące i "tematyczne" posty, gdzie tekst przeplata się z samojebkami w lustrze. Nie zrozumcie mnie źle, self love jest naprawdę ważne. Tyle, że przy ambitniejszych postach wygląda to po prostu infantylnie. Dwa zdania, nie tnijcie się, tolerancja, marzenia, moje zdjęcie i komentujcie. Po prostu mam wrażenie, jakby nikt tego nie załatwił tego jeszcze wystarczająco dobrze.

Po pierwsze: przestańcie narzucać ludziom ograniczenia. Nie, to wcale nie jest tak, że normalnym rozmiarem dla osoby w moim wieku jest 34. Ubieraj to, co Cię uszczęśliwia i w czym czujesz się komfortowo. Dawno nie patrzyłam już na metki. Gdy chodzę do lumpeksów, to biorę, co popadnie, a w internecie zazwyczaj kupuję one size.
Nie ma dobrej wagi dla wszystkich ludzi, bo każdy z nas ma inną budowę, dlatego wydrapuję sobie oczy, gdy dziewczyny płaczą, że nie ważą 40 kg. Piękno przybiera różne kształty i rozmiary.

Po drugie: To całkowicie w porządku, jeśli Twoje uda się stykają. Jeśli Ci się to nie podoba, pamiętaj, że są inne sposoby niż zaprzedanie własnej duszy, bo nie jest to priorytetem. Nie testuj swojego organizmu. Wiem, że to teraz bardzo modne, aby zbierać lajki na instagramie przez zdjęcia swoich nóg i brzucha, ale wcale nie musisz należeć do tego grona. Jesteś zbyt wyjątkowa, aby bawić się w taki mainstream. Jeśli ciężko Ci zrezygnować ze słodyczy, nie rzucaj się od razu na głęboką wodę

Po trzecie: TALK SHIT GET HIT. Nie mów innym tego, czego nie chciałabyś usłyszeć. Fajnie się naśmiewa z innych i krytykuje, ale wytrzymaj tydzień bez oczerniania drugiej osoby, a potem miesiąc i zobacz, jak wiele to zmienia.

Wiecie, samoakceptacja to naprawdę długa podróż, bardzo edukująca i wartościowa, ale w gruncie rzeczy nie są to spokojne wakacje, a zwykle trudna wyprawa, która odmienia człowieka. Presja jest ogromna, wszędzie wymaga się bycia idealnym. Zaspokajanie czyiś pragnień i wymagań. Ręka w górę, kto zapomniał, że nasz wygląd nie powinien obchodzić nikogo poza nami. Więc właśnie, dziennie wstajesz dla siebie, ubierasz to, na co masz ochotę, jesz dla siebie, żyjesz dla siebie. Jeśli się malujesz, ok. Jeśli tego nie robisz, to też jest ok. Makijaż wcale nie pielęgnuje próżności, to też forma sztuki, która pozwala nam pokazać, kim jesteśmy. Tylko naprawdę ważne jest, abyś zrozumiała, że nie chcesz nikomu zaimponować. Jeśli podziwiasz kogoś, kto sprawia, ze masz chęć na ominięcie posiłku, to jest to pierwszy sygnał, że otaczasz się niewłaściwymi osobami. Brzmi jak coś wyrwanego z kosmosu? Chciałabym, ale widzę to coraz częściej i wydaje mi się, że jak długo ktoś czyta tego bloga (pozdrowionka dla wszystkich, którzy nawet nie dojdą do tego momentu i napiszą coś w stylu "anoreksja jest zła, trzeba jeść, zapraszam do mnie") warto zabierać głos. Sama miałam takie sytuacje. Nie żadne wyjątkowo skrajne, jak zmuszanie się do wymiotów czy niejedzenie niczego, ale w pewnym okresie mojego "odchudzania" strasznie poszukiwałam efektów. Zapomniałam zupełnie, ze ćwiczenia i zdrowe odżywianie ma przede wszystkim wpłynąć na moje samopoczucie, zdrowie i kondycję, a nie ciało.

Często piszecie, że zazdrościcie mi figury albo co gorsze, że jestem chuda. Nie, nie jestem. Mam normalne ciało i prawidłową wagę. Staram się codziennie jeździć na rowerku przez pół godziny i biegam, gdy jest cieplej, ale to tez nie działa na zasadzie "muszę". Nic nie musisz, jeśli nie chcesz dzisiaj ćwiczyć, to ok. Każdemu się należy dzień przerwy, ewentualnie 4, bo zaleca się aktywność fizyczną zaledwie 3 razy w tygodniu, więc jesli nie dajesz sobie rady z kolejnym cudownym work outem znalezionym w internecie, który kompletnie nie jest dostosowany do Twoich możliwości, spokojnie. Złap oddech, pij dużo wody i myśl o sobie pozytywnie. Kup kolorowe buty do ćwiczeń, rób owocowe koktajle i nie zamykaj się w depresyjnych obrazkach, jak bardzo nienawidzisz siebie, bo zwyczajnie na to nie zasługujesz. Masz jedno życie, a Twoje ciało to szkatułka dla duszy, dbaj o nie.

Co bym poleciła na dobry początek? Hm, na mnie ogromny wpływ wywarła Audrey Kitching. To niezwykła modelka, naprawdę. Jest nieziemsko piękna i ma równie niesamowite wnętrze, które warto zwiedzić obserwując chociażby instagrama. Chciałam zacząć ze zdrowym odżywianiem, ale brakowało mi takiego bezpośredniego bodźca. I znalazłam go pod jej postacią. Pokazała mi, że jedzenie tylu kolorowych warzyw i owoców jest zabawą, którą można przeistoczyc w styl życia. Kolejną odmienioną scene queen jest Kiki Kannibal, która oprócz wrzucania zwykłych vlogow, serwuje również dobre wegańskie przepisy i propaguje zdrowe odżywianie wśród młodzieży. Last but not least, Albinwonderland której kanał dosłownie zmienił moje myślenie. Naprawdę dużo mnie nauczyła, chyba nie ma przesady w powiedzeniu, że nie byłabym tą samą osobą, gdyby nie ona.

I don't feel like transalting this whole masterpost since I don't know the right, powerful vocabulary that will make you confident in you body but here is what I want you to know:
1) Don't restrict people. There is no right size, beauty comes in diffrent sizes and shapes. If you're hella rad in small size,  you'll be in XL. Some prefer oversize clothes and some not, never be a slave of size, feel comfortable in your own skin.
2) It's totally ok if your thighs touch. Don't test you body how long you can go fasting. There are various solutions for this "problem".  I mean, I know how cool it is to gain likes on instagram below pic of belly or skinny legs but don't be mainstream, you're to cool for that.
3) talk shit get hit, stop talking behind backs and see how it changes your life. 

I was a time when I was so damn focused on getting maybe not completely dying beauty but looking at all those fashion bloggers made me want to cut my legs in two. With a normal, healthy body I felt like the fattest one. Thanks God, it's gone. Or more like: thanks Audrey Kitching, Kiki Kannibal and Albinwonderland because those are the girls which engouraged me to take care of my body and fuck people who think otherwise. And that's what i want you to do because you're all beautiful. With all your flaws and imperfections. Born this way, baby.

"Once you’ve accepted your flaws, no one can use them against you.”-  George R.R. Martin



.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}