piątek, 28 listopada 2014

winter guide by carolyn dolly

#np Azealia Banks - soda

Jak obiecałam w tamtym tygodniu, dodaję zimowy przewodnik, mam nadzieję, że dla poszukujących inspiracji  okaże się przydatny. Sama trochę uporządkowałam myśli i wiem, czego będę szukać w tym sezonie. Nie robiąc niepotrzebnie długiego wstępu, zapraszam do oglądania i dzielenia się opinią:

ACCESORIES
1 forever 21 / 2. opaska: ebay / 3, szara beanie: topshop / 4. czarna: h&m / 5. pasek: CLOUDMINE.PL / 6. alien: disturbia.co.uk / 7. monki /
8. MONNIER FRERES / 9. h&m / 10. INDCSN.COM  / 11. SEXTOYFACTORY.COM / 12. glovestar / 13. FARFETCH

SWEATERS
1. adidas / 2.blackfive / 3. THE OUTNET / 4. mytheresa / 5. yoox.com

TARTAN EVERYTHING
1. net-a-porter/saint lourent / 2. unif / 3. Lime Crime wicked / 4. topshop / 5.mytheresa.com / 6. new look / 7.monki / 8. morp8ne

JACKETS
1. acne studios / 2.jollychic / 3. blackfive / 4.topshop / 5.blackfive

BOOTS

1:  LUISAVIAROMA.COM / 2. ebay / 3.blackfive.com / 4. ? / 5. ebay / 6. dr Martens / 7. TUK / 8. jeffrey campbell

piątek, 21 listopada 2014

I'm your deadly nightshade, I'm your cherry tree

#np Marina & The Diamonds - Froot

Jeśli kiedykolwiek będziecie zastanawiać się, jak scharakteryzować fashion victim, może przypomni Wam się anegdotka z mojego życia: pojechałam na typowo lumpeksowe zakupy, a kiedy jeżdżę sama i praktycznie nikt mnie nie kontroluje, mogę spędzić w jednym sklepie 15 minut i rozważyć wszystkie plusy i minusy, albo podjąć spontaniczną decyzję. Tym razem brałam wszystko jak popadnie i w ostatnim lumpeksie zabrakło mi dosłownie 3 złotych do tego cudownego futerka-bluzy, które znalazłam na dziale dziecięcym (tutaj po raz kolejny chcę zaznaczyć, że swój niski wzrost nie postrzegam jako kompleks, a raczej miły dodatek). Wyszłam na zewnątrz i byłam skłonna iść żebrać, ale zrobiłam energiczny zwrot i zapytałam, czy jest możliwość jego przechowania. Była sobota, zamykali za jakieś 3 godziny, więc myślałam, że dogadam się tak, aby przyjść w poniedziałek po szkole, ale pani odwieszając go (motyla noga) w najbardziej widoczne miejsce powiedziała z uśmiechem, że mogę sobie go odłożyć do koszyka i będzie tu na mnie czekać godzinę. Tym razem wybiegłam i w głowie przeliczyłam, ile to może zająć z sobotnimi autobusami, wciąż biegnąc zadzwoniłam do Agnieszki, żeby przesłała mi info o rozkładzie. Kiedy dotarłam na dworzec okazało się, że limuzyna odjechała mi może 3 minuty wcześniej i musiałam czekać 30 minut. Niemożność zrobienia niczego podkreślała tylko beznadzieję sytuacji, bardzo nie lubię, gdy sama robię wszystko, aby coś się udało i nagle trach, siła wyzsza mówi "usiądź sobie na krzesełko, Carolyn". W końcu jednak dotarłam do domu, wzięłam pieniądze znowu pobiegłam na przystanek, z dworca do sklepu i łącznie spóźniłam się jakieś 8 minut, ale nikt nie stał przy moim koszyku z zegarkiem w ręku, chociaż kilka pań rzuciło mi dziwne spojrzenie, jakbym co najmniej komuś kradła tę bluzę, a tak naprawdę tylko ja miałam do niej prawo i czułabym się fatalnie przez kolejny miesiąc ze świadomością, że ktoś ją nosi albo o zgrozo, ma w swojej szafie i jest nieużywana. Cała ta historyjka sprowadza się do znanego większości powiedzenia "buy now or cry later"

Właściwie tylko tyle wydarzyło się w przeciągu ostatniego tematu, szkoła była trochę rozczłonowana przez warsztaty z teatru elżbietańskiego, liczne zastępstwa i warsztaty z kultury japońskiej, więc czas mijał mi szybko, a potem wracałam do domu i uczyłam się na sprawdzian z historii, zasypiając z podręcznikiem, ale również ze świadomością, że przynajmniej się próbowało. 

W następnej notce (tak mi dopomóż cały panteonie bóstw) postaram się Wam pomóc z zimowymi zakupami, bo dostaję dużo pytań o moje propozycje szalików, butów, czapek i innych rzeczy - prawdę mówiąc, sama niczego nie odświeżam w swojej szafie, ale chętnie wygrzebię Wam kilka perełek z ebaya i innych stron internet, dlatego nowicjuszy zapraszam do obserwacji, a stałych czytelników standardowo w następny piątek, luv ya

 eliza boots - public desire / ripped pants - trift shop + scissors / top - h&m / furry blouse - trift shop
hat - ebay / heart choker - ebay

piątek, 14 listopada 2014

tokyo street style inspirations

#np Azealia Banks - Idle Delilah

Hej! Dobiliśmy do śmiesznej liczby postów, a mianowicie 170. Co jakiś czas pojawiają się takie, powiedzmy, małe rocznice, ale pozostając w rozpoczętym na asku temacie co, kiedy i jak długo, rzuciło mi się to w oczy. Od prawie dwóch lat (dobrze mówię?) w każdy piątek zgodnie ze swoją obietnicą publikuję nowy post. Dzisiaj nie jest on skomplikowany, ale jeśli chodzi o notki, gdzie trzeba przygotować zdjęcia, poświęcam temu kolejny dzień, najczęściej z weekendu. Znaczące teksty piszę praktycznie przez cały tydzień, czasami kilka paragrafów trzaskam w dwie godziny, czasami tylko dorzucam kilka linijek. O dziwo nie jest to mój lament, bo prawdę mówiąc - nie mam nic ciekawszego do roboty. Poświęcanie tyle czasu bezowocnemu zajęciu jest faktycznie problematyczne dla ludzi, którzy mają jakiekolwiek życie, więc nie dziwę się, że ktoś dodaje notkę raz na dwa miesiące, bo "nie ma czasu". Co jednak jest dla mnie szokujące - osoba z tak słomianym zapałem jak ja wciąż się nie poddała. Pewnie bym to zrobiła, gdyby nie grono moich znakomitych obserwatorów lub nie tyle co obserwatorów, a faktycznych czytelników (jednego dnia liczba followersów tego bloga zmieniła się z 936 na 933, gdzie podziały się trzy osoby w ciągu kilku godzin?). Dlatego kłaniam się nisko, kończę krótkie przemyślenia i zapraszam na nową garść inspiracji z mojego ulubionego miasta pod względem street stylu (i mnóstwa innych rzeczy - nie czarujmy się) - TOKIO!


piątek, 7 listopada 2014

oh sweet fuckery

#np Lady Gaga - Fashion 

Cieszcie się wszyscy swoim długim weekendem, ja sobie wstanę w poniedziałek o 6:00 i przesiedzę kilka godzin w szkole, więc teraz dla odstresowania pójdę spać na kilkanaście godzin, a potem dokończę czytanie mang i może zabiorę się za jakieś nowelki Edgara Allana Poe, bo czemu nie? I tak nie mam nic lepszego do roboty, nawet pisanie mi nie wychodzi, bo jestem tak wykończona, że z trudem trzymam się w pozycji siedzącej, najchętniej zatoczylabym się gdzies i zasnęła na kilkanaście godzin. 
2 godziny później: Nie zdążyłam nawet dokończyć pisania, mimo iż nie mam niczego ciekawego do przekazania, stwierdziłam, że z tak krótkim tekstem nie warto puszczać posta, więc poszłam na krótką drzemkę, ale teraz czuję się jak 6 dni po śmierci, chociaż powoli wracam do przytomności. Wypływający z tej krótkiej historyjki morał jest skierowany głównie dla mnie i idzie następująco: piątkowe popołudnie mi nie służy, właściwie jak każdy inny dzień. 

Zostawiam Was w ten beznadziejny dzień z wygodnym outfitem z czwartku, gdy poszłam wysłać jednej vintedziance (te słowo jest wyjątkowo irytujące, ale nie będę się już bawić w peryfrazy, nie ta godzina, rozumiecie) paczkę z zakupioną bluzą, bo po przeczytaniu książki #GIRLBOSS wzięłam sobie bardzo dosłownie zdanie o ubieraniu najbardziej fancy ubrań nawet idąc na pocztę. A zdjęcia zrobione na mojej ulubionej ściance. 
Przy okazji oczywiście zapraszam na moje vinted i wspieranie akcji charytatywnej pt. "zasponsoruj giveaway na blogu carolyn"


pants - h&m / mesh top - trifted / pom pom ties - ebay / jacket - h&m / fishnet socks - ebay /
 choker - ebay
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}