piątek, 25 grudnia 2015

CHRISTMAS TIME

#np Lady Gaga - White Christmas

Wigilia minęła mi bezproblemowo, wcześniej przygotowałam sobie ruskie pierogi w wersji wegańskiej, bo z tofu, oprócz tego miałam jeszcze 2 inne rodzaje, panierowane pieczarki, kapustę, barszcz, zupę grzybową i kilka rodzajów ciastek, a więc całkowicie roślinne święta są możliwe, powiem więcej: można najeść się równie sycie.

Nie ma dla mnie bardziej świątecznego motywu niż szkocka krata, a białe rajstopki przywołują skojarzenia z dzieciństwa, dlatego stwierdziłam już we wrześniu, że ten outfit opublikuję w czasie świąt i od tego czasu czekał sobie w wersjach roboczych. Ta sukienka jest dla mnie ważna jeszcze z innego powodu i dlatego uznałam, że otrzyma swój post właśnie w tym wyjątkowym czasie. Dostałam ją od mojej czytelniczki, Hani. Nigdy nie pomyślałabym, że dostanę taką paczkę, a także mnóstwo innych listów, które zgromadziłam przez rok, a teraz wysypują się z pudełka. Lubię na nie patrzeć, bo wtedy widzę realny odbiór mojego bloga. Przez to dzisiejszy post dedykuję Hani i wszystkim innym osobom, które odezwały się do mnie w ciągu tego roku, Mówię Wam - nie ma nic lepszego niż fakt, że ktoś o Was myśli, kiedy kupuje sukienkę, widzi plakat Justina Biebera lub znajduje w domu malachit, którego brakuje Ci w kolekcji.


dress - Moddolly (gift from Hania <3) // shirt - Reserved // tights - H&M // creepers - ebay

poniedziałek, 21 grudnia 2015

DIY GIFT WRAPPING




Kupowanie prezentów jest stresujące, zabawa zaczyna się dopiero wtedy, gdy wszystkie paczki są już w domu i można przystąpić do ich pakowania. Trzeba wtedy dokładnie przejrzeć pół internetu, zapisać kilka pomysłów, zrobić listę zakupów i wyruszyć w teren po papiery do pakowania (torbom mówimy stanowcze nie, jest przecież cały rok na bycie leniwym), kilka rodzajów wstążek, papiery kolorowe, których nie kupowało się od czasów podstawówki, koronki, brokaty, laski cukrowe, czego tylko dusza zapragnie w tym magicznym okresie, gdzie wszystkiego jest pełno w sklepach.

Samo pakowanie sprawia dużo frajdy, bo wciąż nie wiem, gdzie przyciąć, gdzie zagiąć, ile kleju nałożyć i ostatecznie kończę ukrywając tę porażkę pod grubą warstwą wstążek, aczkolwiek trzeba przyznać, że jest już coraz lepiej. Co roku chorowałam (albo: "chorowałam") przed świętami, więc miałam dużo czasu na ręczne robótki. Tym razem jednak wycinałam płatki kwiatów i bileciki po nocach, zawijałam w papier, kiedy nikogo nie było w domu i właściwie można powiedzieć tegoroczny gift wrapping odbywał się w kilku etapach, ale nareszcie mogę pokazać efekty, a nuż ktoś zaczerpnie inspiracji. Osobom o słabych nerwach, ale dobrych chęciach polecam zaparzenie kubka melisy i trzymanie pod ręką mini choinki na których można odreagować stresujące zaginanie rogów.

Produkty, których ja użyłam: wstążki zakupione w Rossmanie i pasmanterii, bileciki wycięte z bloku kreatywnego (również wycięłam z niego środki kwiatów), piórka, laski cukrowe, taśma klejąca (v importatnt), klej, nożyczki, papierki kolorowe do wyłożenia prezentów w środku, papiery pakowane, pudełka. Nie lubię szału kolorów i tych kiczowatych papierów z mikołajami, które można kupić w marketach już od połowy grudnia, Brązowy to klasyka świątecznego minimalizmu, biały zaś świetnie kontrastuje się z czerwienią.

Nie odezwę się już do Was na blogu przed Wigilią, więc życzę wszystkim udanych świąt/przerwy świątecznej, dużo słodyczy, a mało niezręcznych sytuacji i pamiętajcie: w święta wypada pełnia księżyca, więc jeśli jakiś członek Waszej rodziny nie może się pojawić, to oczywisty znak, że jest wilkołakiem. Wesołych świąt!



Po tym jak złapiecie trochę pieniądza przez święta możecie zajrzeć na CHOIES, bo mają tam fajne wyprzedaże, a przecież nie ma nic lepszego niż obdarowanie samego siebie trafionym prezentem, bo rodzina nic o Tobie nie wie i kupuje coś bezużytecznego, hashtag treat yo self.

CHOIES
(obrazek przeniesie Was na stronę wyprzedaży)

Aislestyle.com - uk online shop with prom & evening dresses

Jeśli wciąż nie macie sukienki na studniówkę albo szukacie czegoś eleganckiego na sylwestra, mam dla Was kolejne propozycje, które musiałam jeszcze wcisnąć przed świątecznymi postami. Co prawda nie będą to ani szalone zdjęcia przy lampkach na łóżku ani poradnik DIY choinka z makaronu, ale taki delikatny akcent świąt, który musi się pojawić, żeby zamknąć ten rok.
Wracając do sukienek, wydaje mi się, że są jeszcze bardziej eleganckie niż poprzednie, Aislestyle.com początkowo zajmował się jedynie sukniami ślubnymi, ale rozszerzyli swoją ofertę - teraz można tam również wieczorowe kreacje w różnych stylach i krojach. Każda sukienka jest szyta ręcznie, a więc można samodzielnie dobrać kolor materiału i wymiary, co mnie osobiście trochę zdziwiło, bo nie spodziewałam się takich luksusów, ale pozytywnie świadczy to o jakości usług sklepu. Poniżej 6 moich ulubieńców z ich strony, zapraszam do dzielenia się opinią:

Hello lovelies! I was asked to this promotion post for Aislestyle. My prom time is ticking so I'm still looking around for some great and elegant dress ideas. Also, I'm thinking of buying something for the New Years Eve, although I'm pretty sure I will end up drinking alcohol and watching anime in my room that night. Back to the Aislestyle, it is an online store registered in UK and their formal/prom dresses are manufactured in China. Beside great number of clothing, you can also choose colour of the fabric and order it tailor-made. They're having some amazing discounts right now so check it out as soon as you can!

                                               X                                               X                                                        X

                                         X                                                 X                                                    X

piątek, 11 grudnia 2015

They wanted let her burn but she was fireproof

#np Lor - Patty Boo

Z jednej strony podoba mi się to, że zdjęcia są przyciemnione, a światło żyrandola utworzyło na ścianie delikatny gradient, z drugiej mam ochotę rozpisać się na kilka zdań, jak bardzo mi jest przykro, że nawet nie mam czasu zrobić porządnych zdjęć o przyzwoitej porze i zabieram się za bycie modowo blogerko, gdy zachodzi już słońce. Akurat jestem po chorobie i nie chciałam latać po dworze w zwiewnej kiecce, więc musicie to zrozumieć i wybaczyć mi. Na pocieszenie mam filmik, który musiałam zrobić w ramach współpracy, a który dodatkowo odpowie Wam na pytanie, dlaczego nigdy nie nagrałam niczego na youtube, zapraszam: https://www.youtube.com/watch?v=8BUgs6cwDDo

Powoli zaczynam robić świąteczny klimat na blogu, bo dla mnie święta w ubraniach to przede wszystkim kolor czerwony i szkocka kratka. Jeśli nie poznajecie tej sukienki, to przedstawiałam Wam ją w studniówkowych propozycjach kilka postów niżej, pochodzi ze sklepu Fashionmia. Najprawdopodobniej ubiorę ją na swojej studniówce, ale troszkę inaczej, więc to nie jest do końca tak, że wszystko już zdradziłam na blogu. Co to to nie! Tak naprawdę sama nie wiem, jak będę wyglądać, a to zaczyna się robić stresujące, bo wszyscy zdaje się, że już są umówieni do fryzjerek i kosmetyczek, a ja jestem za leniwa, żeby cokolwiek zrobić w tym kierunku. Właściwie siedzę i myślę, że to nigdy nie nadejdzie.





dress - FASHIONMIA /. shoes - ebay // hat - ebay

piątek, 4 grudnia 2015

★ FIRMOO GLASSES REVIEW ★

#np Justin Bieber - children

Nie wiem od kiedy czytacie mojego bloga, ale co wytrwalsi powinni pamiętać moją dokładnie drugą współpracę z Firmoo. Co prawda wyglądałam na zdjęciach jak dingle rompus, a że nawet nie miałam w starym domu kawałka ściany do zrobienia zdjęcia, to stałam na dworze przy ujemnej temperaturze. Ale czego nie zrobiłoby się dla raczkującego bloga? Nie było takiej rzeczy.

Dlatego byłam bardzo szczęśliwa, gdy znowu dostałam maila od Firmoo z propozycją wybrania dla siebie okularów. Tym razem zdecydowałam się na szare, z półprzezroczystymi oprawkami. Jakościowo są świetne, przychodzą dobrze zabezpieczone, w firmowym futerale. Mam zerówki, ale na stronie oczywiście jest możliwość dobrania odpowiednich szkieł. Zerkam na moją pierwszą notkę i jeśli nie skłamałam, to paczka szła przez tydzień, niestety teraz czas się wydłużył, bo czekałam na okulary niecały miesiąc. Nie było to dla mnie jednak uciążliwe, bo jestem przyzwyczajone przez ciągłe zakupy na chińskich stronach. Oprócz tego jestem bardzo zadowolona ze swojego wyboru, okulary są śliczne, wygodne i solidnie zrobione. Przyjemnie się pisze o takich firmach na blogu.



piątek, 27 listopada 2015

WINTER GUIDE by Carolyn Dolly | 2015

#np Melanie Martinez - play date

Ledwo skończyło się lato, a ja już zostałam zbombardowana pytaniami, co polecam na jesień, jaka kurtka na zimę, czy w tym sezonie nosimy szminkę w odcieniu krwi wrogów czy faktycznie używamy krwi wrogów. No, takie normalne pytania z którymi musi się mierzyć każda blogerka. Sama w granicach pór roku spędzam więcej czasu na fashioliście i serduszukuję sobie ogromne ilości ubrań. W 2014 opublikowałam podobny przewodnik, ale patrzę na niego teraz i wydaje mi się strasznie biedny, chociaż może dlatego, że tym razem bawiłam się podczas choroby i poświęciłam cały wolny dzień na wklejanie ubrań do Photoshopa, w rezultacie czego jest dwa razy więcej propozycji. Starałam się znaleźć do wszystkich linki, gdzie i za ile można kupić, niestety niektóre już się wyprzedały albo zostały znalezione przy użyciu grafiki google, dlatego z góry przepraszam za nieaktywne numerki, ale jestem pewna, że znajdziecie sami coś podobnego.

OUTERWEAR
Zauroczyły mnie pluszowe motorbike jackets, sama upolowałam na vinted moto-kożuszek, ale głód nie został zaspokojony. Marzy mi się pudel UNIFu, ale chyba bałabym się wyjść na ulicę w kurtce za ponad pół tysiąca. Oprócz tego rządzą klasyczne, monochromatyczne płaszcze, które będą pasować do każdego zestawu na co dzień. Bez kombinowania, sama klasyka.


 1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8 // 9 // 10   

ACCESORIES
Nie wiem, czy skarpetki z Monalisą wciąż są trendy po fali nienawiści na grupę osób określanych mianem art hoes, ale dla takiego laika jak ja byłyby fajnym dodatkiem. Bo skarpetki zdecydowanie przestały być ukrywaną pod spodniami częścią garderoby, a wręcz przeciwnie - stały się miłym akcentem stroju, dlatego oszczędzam pieniądze na te, wydane przez VALFRÉ.
1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8 // 9 // 10 // 11 // 12

BOOTS
Wysokie lub krótkie, ale dla mnie zdecydowanie czarne i masywne. Zimą zamierzam chodzić w moich czarnych platformach z Public Desire, które skutecznie ograniczają prędkość przemieszczania się, szczególnie przy oblodzonych chodnikach, ale są piękne. Oprócz tego mam również wysokie martensy. Dla Was również wybrałam kilka mniej i bardziej bezpiecznych modeli:


1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8 // 9 // 10 // 11

SWEATERS
Jeśli Wasze wprawne oczy jeszcze nie zauważyły to przerzuciłam się na jednokolorowe sweterki, przeważnie chodzę teraz w golfach, chociaż kiedyś byłoby to dla mnie nie do pomyślenia. 

1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8 // 9 // 10

BAGS AND CLUTCHES
Futerkowe torby, torebki i plecaczki dalej mają swoje miejsce w moim sercu, chociaż zimą skłaniam się też ku gładkim fakturom, sztucznej skórze i połysku. Chętnie przygarnęłabym kilka nowych plecaków, szczególnie tych z La Mody.

1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8 // 9 // 10

piątek, 20 listopada 2015

TAG: confessions of a nail polish addict

#np Lor - the garden of happy dead people

Ktoś zasugerował, żebym napisała na blogu o moich paznokciach. W zasadzie nie zajmuję się ich pielęgnacją, z natury są dość mocne i potrafię je złamać tylko przy zakładaniu butów lub w szparze między panelami a kaflami (.... tak). Mam za to sporą kolekcję lakierów, chociaż nigdy nie nauczyłam się poprawnie malować paznokci i na tym się dzisiaj skupię. Zapraszam na wyznania, mało skandaliczne, ale na Wasze życzenie jest i notka o tym:







1. Jaki lakier masz teraz na swoich paznokciach?
Malowanie paznokci u stóp w okresie jesienno-zimowym nie jest dla mnie sprawą pierwszorzędną, więc przyznam nieśmiało, że są tam jedynie pozostałości srebrnego lakieru Golden Rose.

2. Jaki jest jeden produkt do paznokci bez którego nie jesteś w stanie przeżyć?
Jak już wspomniałam, moja pielęgnacja ogranicza się do ich malowania, dlatego nie potrafiłaby, przeżyć bez zmywacza, zawsze obserwuję jego ilośc, a gdy jest na wyczerpaniu, od razu kupuję nowy. Nie potrafię znieść odprysków, jeśli pójdę do piekła, na pewno będą kazali mi nosić obdrapane lakier, bo nie ma gorszej kary za grzechy. 

3. Jaka jest Twoja ulubiona marka lakierów?
Chyba Golden Rose i Wibo, przynajmniej ich mam najwięcej, bo są łatwo dostępne i można je kupić praktycznie w każdej drogerii, więc spędzam dużo czasu przed ich stoiskami.

4. Jaki kształt paznokci preferujesz (długie czy krótkie?)
Zdecydowanie długie. Uwielbiam paznokcie, które wyglądają, jakby można nimi rozciąć aortę. Kiedy już osiągam wymarzoną długość najczęściej piłuję je na migdałki lub mountain peak. W roku szkolnym ze względu na wf (staram się nie mieć kontaktu z piłką, ale są sytuacje bez wyjścia...) noszę krótsze paznokcie, półokrągłe.

5. Jak jest Twój niezawodny kolor?
Czarny i biały! Oczywistością jest, że pasują do wszystkich moich ubrań, więc korzystam z nich najczęściej, chociaż mam też słabość do wszystkich odcieni fioletu.

6. Jakie jest Twoje ulubione wykończenie lakieru?
Nie jestem pewna jak przetłumaczyć to pytanie, ale chodzi w nim o efekt, jaki daje dany lakier na paznokciach. A że nie wiem też, jak odpowiedzieć po polsku, to skorzystam z tej palety i posłużę się angielskimi nazwami, ale każdy na podstawie zdjęć powinien zrozumieć o co chodzi, prawda? Więc tak: kocham lakiery dające efekt podobny do żelowych paznokci, więc na pewno na mojej liście znajdą się jelly, oprócz tego pearl, metallic, iridiscent (syrenkowe!) i glitter, chociaż nienawidzę zmywać drobinek brokatu.

7. Co jest na Twojej paznokciowej wishliście?
Och, chyba jest za dużo lakierów, które chciałabym kupić, większość z nich znajduje się na innym kontynencie, a gigantyczne koszty przesyłek lub brak możliwości sprowadzenia ich do Polski są strasznym ograniczeniem, ale na pewno chciałabym wypróbować:
smoke on the nail, blood suede and tears Floss Gloss, lavendairy Lime Crime, vovolicious I Scream Nails, naklejki na paznokcie VALFRÉ. Dodatkowo chętnie kupiłabym więcej lakierów Golden Rose express dry, bo na chwilę obecną mam 3, a jestem z nich bardzo zadowolona.

8. Kiedy najczęściej malujesz paznokcie (rano, popołudniu, wieczorem)
Przeważnie w niedzielny wieczór

9. Jaka jest najważniejsza rada paznokciowa rada?
Upewnij się 30 razy, że lakier na Twoich paznokciach na pewno wysechł, zanim wpadniesz na pomysł dotknięcia czegokolwiek. Chyba powinnam sobie to wytatuować.


10. Zakupu jakiego lakieru żałujesz?
Prawdopodobnie dwóch lakierów Joko, Street Fashion, Vinylmania, które słabo kryją, a nakładanie 88 warstw lakieru jest sprawą średnio przyjemną, bo wydłuża czas schnięcia. Jakościowo też nie zachwycają, bo szybko pojawiają się odpryski.

11. Neony czy pastele? Jasne czy ciemne?
Chociaż 90% czasu mam na paznokciach ciemne, głębokie kolory, to ostatnio coś mi się odwidziało i lubuję się w pastelowych kolorach. Ostatnio chodzi za mną baby blue, ale jeszcze nie wybrałam się na wyprawę do drogerii.

12. Jakie są Twoje najlepsze lakiery: biały, czarny, nude?
Biały: Wibo french manicure #1; czarny: Wibo extreme nails #34, nude: Golden Rose express dry #18

13. Jaka jest jedna firma, którą chciałabyś wypróbować, ale jeszcze tego nie zrobiłaś?
To pytanie chyba w dużej mierze wiążę się z lakierową wishlistą, na pewno chciałabym wypróbować więcej zagranicznych marek, jednak koszty wysyłki ze Stanów jednego lakieru to 5 lakierów kupionych w Polsce, więc jest to szczęście, które należy dawkować. 


piątek, 13 listopada 2015

ROOM TOUR

#np Halsey - Ghost

Zawsze z maniakalną obsesją pochłaniam room toury, niezależnie od tego, czy w postaci zdjęć lub filmów, uwielbiam zaglądać do czyjegoś życia. Oczywiście jest to niezdrowe nie tylko pod takim względem, ale należy wspomnieć, że czasem błądząc w internecie trafia się na filmiki, gdzie dzieci (bo chyba jeszcze nawet nie nastolatki?) opowiadają o swojej kolekcji pamiątek kupionych nad morzem, a tego właśnie starałam się uniknąć w moim długo zapowiadanym room tourze. Mówiłam, że będzie jesienią zeszłego roku, potem w okolicach Wielkanocy, ale dopiero kilka tygodni temu zebrałam się do zrobienia zdjęć. Nie zaglądałam do szufladek, bo to trochę żenujące i chyba nic ciekawego, ale jeśli post się przyjmie, mogę na życzenie pokazać organizacje toaletki i biurka.

Potok zdjęć wygląda nieskromnie mówiąc, pięknie i nie chcę go rozdzielać tekstem, dlatego pokrótce postaram się napisać coś o poszczególnych partiach pokoju w tym miejscu, większość rzeczy jest z IKEA, więc jeśli nie zaznaczam sklepu, to pochodzi właśnie stamtąd, let's go:

b i u r k o: pojawia się pierwsze ze szczególnego względu, bo było pierwszym meblem w moim pokoju. kupiłam je na Allegro, podobne można znaleźć szukając pod hasłem shabby chic, niestety nie polecam akurat tego. Przez rok zdążyłam go ubrudzić różnymi substancjami i kiedy próbuję doczyścić go chemikaliami, farba się wybiela. Dziwnie to brzmi, ale tak - białe biurko może być widocznie jeszcze bardziej białe. Jeśli koniecznie się na nie upieracie, to polecam używanie podkładek, chociaż nie rozwiązują one dodatkowego problemu. We wnętrzu tych małych półeczek jest chropowata powierzchnia na której osadza się kurz, niemożliwy do zmycia kurz, który jedynie rozciera się po ściankach.
Nad biurkiem wisi mood board, zmieniam go co jakiś czas w zależności od nastroju. Znajdują się tam makijażowe inspiracje, cytaty, haute couture, stare rachunki, naklejki.

ł ó ż k o: walczyłam o nie długo z rodzicami aż w końcu trafiło do mojego pokoju. Uwielbiam je, jest rozkładane, a więc idealne na nocowania. Na co dzień nie chce mi się go rozsuwać i śpię na dwóch materacach, nie raz przez to zobaczyłam śmierć, ale jestem już przyzwyczajona. Szufladki są świetnie do magazynowania najdziwniejszych rzeczy, bo wszyscy spodziewaliby się tam pościeli, natomiast u mnie można znaleźć podręczniki, książki, a czasem chomikuję herbatę.
Nad łóżkiem wiszą dwie ilustracje Deandri, niestety nie znalazłam, żadnego sklepu, gdzie sprzedawałaby swoje obrazy, ozdabiają tylko stronę z ubraniami. Z tego powodu wydrukowałam je samodzielnie, bo zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia.

r e g a ł: wzięłam go ze sobą ze starego domu, a dokładniej mówiąc wzięli go tata i dziadek, ale zaraz jak stanął w pokoju, zaczęłam przenosić do niego rzeczy po które potem musiałam biegać z powrotem. Mam tam kolekcję mang, magazyny (większości pozbyłam się przy przeprowadzce, zostawiłam tylko Harper's Bazaar kupowane przeze mnie na bieżąco i kilka numerów Wysokich Obcasów). Oprócz tego są dwa czarne pudła zła, gdzie ląduje wiele rzeczy, które nigdzie nie przynależą, ale szkoda ich wyrzucić. W pierwszym białym pudle trzymam faktury, potwierdzenia wysłania, maile ze współprac, czasem inne ważne kwitki, a w drugim pamiątki.

t o a l e t k a: mój prezent za zeszłoroczne świadectwo, zawsze wyobrażałam ją sobie ogromem pachnideł i szminek, ale częściej stoją tam przypadkowe rzeczy: wazon/karafka, ramka z obrazkiem, koszyczki z kosmetykami, świece, sole do kąpieli.

To chyba tyle, z rzeczy, gdzie można coś więcej powiedzieć. Na parapetach stoją moje sukulenty, wizerunki Buddy (gdzieś przeczytałam, że sama głowa wiążę się z jakimś nieprzyjemnym wydarzeniem i właściwie jest obraźliwa, kupują ją tylko ignoranci, ale to była jedna z pierwszych rzeczy, która stała w pokoju, bardzo dawny zakup...). Ten w szklanym domku jest z home&you, a kolejny z Agata Meble (?? chyba tak). Między biurkiem a toaletką stoi wieszak, gdzie trzymam swoje najładniejsze ubrania, coby odwiedzający wiedzieli, z kim mają do czynienia. Buty postawiłam do zdjęcia, tak naprawdę wszystkie znajdują się w garderobie z resztą ubrań.







środa, 11 listopada 2015

PROM DRESS HUNTING ft. Fashionmia.com


Jeżeli najtrudniejszą decyzją w życiu maturzysty jest to, co zrobi ze swoim życiem po zdanym egzaminie, to na drugim miejscu musi plasować się wybór studniówkowego outfitu. Przynajmniej w przypadku dziewczyn, które bardzo wcześnie startują w tych zawodach. Chociaż każda żyje w przeświadczeniu, że nikt nie ukradnie jej pomysłu, ostatecznie większość wygląda tak samo. Chciałam uniknąć tego problemu i możliwie szybko nakreśliłam sobie plan działania, niestety moja sukienka została wyprzedana, więc zostałam w kropce. Przynajmniej do black friday, bo istnieje promyk nadziei, że doszyją je. Niestety od czasu zobaczenia napisu "sold out" przy rozmiarze S, temat sukienki wraca do mnie w każdej wolnej chwili, gdy nie rozwiązuje zadań z matematyki i nie ogląda the ladey gags show. Trzeba obmyślić plan B. Razem ze sklepem Fashionmia.com przybywamy, a wkrótce mam nadzieję, że otrzymam jedną z tych sukienek i napiszę Wam co nieco o jakości produktów. Teraz liczę na Waszą pomoc, w czym chcielibyście mnie zobaczyć? Daję numerki dla ułatwienia!

           #1                                         #2                                         #3
#4                                             #5                                    #6
#7                                                                    #8 i #9
Więcej na:

piątek, 6 listopada 2015

Is my terracotta heart breaking?

#np Blur - my terracota heart

W piątek przyjechałam na zamek w Mosznej i od razu pożałowałam nie wzięcia aparatu, bo mogłabym spokojnie trzasnąć nową notkę z halloween. Dekoracje były naprawdę imponujące, szczególnie restauracja; spowita sztucznymi pajęczynami, z rozstawionymi dyniami, świecznikami, czaszkami. Pierwszą atrakcją wieczoru była komnata tajemnic, która została naprawdę dopracowana, na początku myślałam, że to jakiś chwyt reklamowy, ale chyba naprawdę hrabia przygotowywał taki pokój dla swoich gości i sprawdzał ich zdolność logicznego myślenia. Albo wciąż żyję z fałszywą informacją? W każdym razie, mogę nieskromnie powiedzieć, że miałam duży udział w znalezieniu 5 z 8 run. Podobno przeciętnie wychodzi się z 3-4, więc jesteśmy trochę powyżej normy.  Nocne
zwiedzanie było dla mnie raczej zabawne, chociaż rodzicom z małymi dziećmi do śmiechu nie było.

Spaliśmy również na zamku, niestety nie wykorzystano potencjału dawnych komnat, meble rodem z PRL-u, a w moim pokoju nawet chamski kloc obudowany boazerią, który robił za łazienkę. Nie wiem, jak mam to inaczej zobrazować, ale wyobraźcie sobie wysoki sufit i przyklejony do jednej ze ścian, sięgający połowy wysokości białego pokoju, drewniany prostopadłościan. Bulwersujące, wiem. Kiedy budzisz się rano, widzisz przez mgłę prawe skrzydło budynku i biegające wokół panny młode, bo przecież nie ma nic lepszego niż odkryte ramiona w październiku i przeciętne zdjęcia, co właściwie rekompensuje Ci nieestetyczny pokój.

Rano poszliśmy na spacer wokół zamku. Moim zdaniem wygląda on najdostojniej z tej jednej alejki (lipowej?), kiedy patrzy się na niego z daleka, wciąż unosi się mgła, a liście nieustannie opadają, wchodzą ci w kadr, co jest trochę irytujące, ale później patrzysz na ekran telefonu i pałac wygląda tam zjawiskowo. Chociaż wciąż wolałabym mieć moje zdjęcie ślubne na plastikowym krześle ogrodowym niż dołączyć do grona zmarzniętych małżonek.



coat - DRESSLINK // shoes - ebay // pants - f&f // turtleneck - thrifted // hat - choies

piątek, 30 października 2015

DIY COLLAR/BIB

#np Disturbia (nightcore rock version)

Witam Was w kolejnym poście z serii diy, którego i tak nikt nie zrobi, bo po co komuś takie coś, carelen go home pls

Jeśli spojrzycie na ceny takich kołnierzyków - można się złapać za głowę. Faktycznie, jeśli ktoś szyje to od początku do końca sam, można wymagać wiele, ale płacenie niemalże 50$ za coś, co można równie dobrze uzyskać przez pocięcie starej koszuli i doszycie kilku metrów wstążki. Gwoli ścisłości mówię tu o starej koszuli, która kupiłam za 2 złote w lumpeksie i wstążce, która wyszła tutaj najdrożej, bo ok. 5-6 zł za 4 metry, aczkolwiek nie dam sobie ręki uciąć. Najlepiej jest kupić jakieś 5 metrów, bo od przybytku głowa nie boli, a stanie z pracą i czekanie na otwarcie pasmanterii może dłużyć się niemiłosiernie. Tym bardziej, gdy jest to koniec sierpnia i przygotowujesz notki na koniec października, wiem, sprawdzone info.
Pomyślałam, że dodam to jako halloweenowe DIY, bo kojarzy mi się z gotyckimi lolitami, rokiem 2011, kiedy lubowałam się w takich rzeczach i nawet wygrałam jeden konkurs z koszulką, gdzie doszyłam właśnie część żabotową. To były to trochę śmieszne czasy, jednak Kuroshitsuji odcisnęło swoje piętno i wciąż mam skrzywienie na punkcie takich rzeczy, przez co mam część garderoby: 1) idealną, by ubrać na pogrzeb, 2) idealną, by być w tym pochowaną.

Ale jeśli uważacie, że coś takiego Wam się może przydać, zapraszam.

Składniki na jeden kołnierzyk:
* stara koszula w wybranym kolorze
* kawałek tektury, kawałek ołówka i nożyczek na szablon
* ok. 5 metrów grubszej wstążki
* szpilki
* igła i nić lub nić i maszyna do szycia
* that's it u got bitch

Jeśli jesteście pewni siebie i swoich zdolności artystycznych możecie ominąć ten punkt, ja natomiast nie zostałam pobłogosławiona zdolnością rysowania prostych linii ani okręgów, więc pierwej rysuję na kartce, wycinam szablon, a dopiero kreślę na materiale i wycinam. Potem jest trochę trudniej, bo drapowanie tej wstążki to było przejście całego piekła Dantego, a na rogach kołnierzyka naprawdę chciałam się podpalić, ale dotrwałam do końca. Pro tip: szpilki to Wasi przyjaciele, szanujcie ich, ale wykorzystujcie do granic, bo tylko one mogą Wam pomóc.
I proszę, tak powstaje kołnierzyk ze śliniaczkiem, bo takie jest kolejne świetne tłumaczenie słowa bib, a nie wiem, jak zastąpić je w języku polski. Nieważne, udanego halloween!


.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}