piątek, 2 stycznia 2015

Improve yourself. Keep changing. And never stop.

#np Natalia Kills - Rabbit hole

Nie od dziś wiem, że najlepsze teksty tworzę, gdy moje serce przepełnione jest goryczą i nienawiścią, dlatego wiem, że ta notka wcale nie będzie tak pochłaniająca, jak to, co napisałam w zeszłym roku dla siebie, w pamiętniku.  Nie żywię już urazy do sylwestra, zdanie a ja wolałabym zapytać, czy gdyby oni wiedzieli, co przydarzy im się w nadchodzącym roku, czy wciąż tak świetnie by się bawili? Gdyby nosili w sobie wiedzę o przyszłości, czy dalej ubieraliby swoje najlepsze stroje i beztrosko rozbijali kolejne kieliszki szampana? utraciło dla mnie większość pierwotnego sensu. Nikt z nas nie wie o przyszłości i mamy prawo się bawić. Niech o jutro martwią się Ci, którzy nie udają depresji i dysfunkcji społecznych, by w końcu upić się gdzieś z grupą przyjaciół, bo tego wymaga internet.


Miałam jednak podsumować rok 2014, ale nie wiem od czego zacząć? Przeglądam stare posty i ciężko mi sobie poukładać w głowie, że to naprawdę zdarzyło się w tym roku. W styczniu zaczęłam swoją pierwszą współpracę, a nawet dwie. Byłam zaskoczona, bo wierzyłam, że to naprawdę wyróżnienie i nowy poziom w prowadzeniu bloga. W lutym wygrałam rozdanie u The Ragged Priest i 4 ciuchy za łączną kwotę przekraczającą tysiąc złotych. Nie mówię tego, bo jest to coś, co można mi zazdrościć ze względu na pieniądze, bo nie zrobiłam niczego szczególnego i każdy mógł być na moim miejscu. Miałam dużo szczęścia, nic więcej, jednak wtedy naprawdę czułam, że los mi sprzyja i mogę coś osiągnąć. W późniejszym czasie marka ta repostowała moje zdjęcia na instagramie i kilka razy trafiłam na ich stronę główną, co wydrukowałam i wkleiłam do dziennika na pamiątkę. Marzec upłynął szybko i przełomowy był post na temat mojego postrzegania ciała, który miał największą liczbę wyświetleń zaraz po dodaniu i chyba przekonał ludzi, że oprócz ubrań mam coś do powiedzenia, w co jeszcze nie wszyscy wierzą. W kwietniu podjęłam się zaliczenia z WOKu przez prezentację na temat blogowania, sprawy przyjęły dziwny obrót i musiałam pokazać swój internetowy twór. Pierwszy raz wyszłam z nim do ludzi, do kogoś fizycznego, kto mógł użyć go przeciwko mnie w każdym momencie. Broniłam się przed tą chwilą przez długi czas, pielęgnowałam mój mały sekret i przejmował mnie niepokój, gdy widziałam jakiegoś znajomego obserwującego mnie na instagramie. W internecie nie jestem tą samą osobą i nie chciałam, żeby ktokolwiek mylił Carolyn z Karoliną, a tego dnia poczułam, jakbym straciła nad tym kontrolę. Mimo wszystko, dużo o tym myślałam i w gruncie rzeczy bardzo mi to pomogło, bo przestałam być przewrażliwiona na punkcie opinii innych osób, a nawet podsunęło pomysł na chorą zabawę pod tytułem "znajdź mnie w internecie, zobacz ilu mam obserwatorów, ilu ludzi mnie lubi. Widzisz? Jestem kimś, mało dla mnie znaczysz",

W maju skończyłam 17 lat, będąc mniejszą, myślałam, że to wiek bardzo nijaki, bo nie jest się już bezmyślnym gimnazjalistą (właściwie to te stadium dorastania tak czy siak mnie ominęło, bez różnicy), ale wciąż brakuje roku do dorosłości, więc właściwie co znaczy 17 lat? Dorosłość przeraża mnie jednak na tyle, że chciałabym w tym wieku trwać wiecznie. Napisałam też kolejną ikoniczną notkę, o kulturze gwałtu. Na weekend majowy udaliśmy się do Ostrawy, co było największym niewypałem całej podróżniczej kariery mojej rodziny. Przesiedzieliśmy dwa dni w centrum handlowym jedząc makaron i chodząc na seanse 5d, bo było za zimno na atrakcje zewnętrzne, a większość miejsc była zamknięta. W czerwcu nie zdarzyło się w sumie nic super ciekawego, oprócz tego, że kupiłam fioletową farbę Manic Panic za ponad 70 zł i nie złapała w ogóle. W ogóle. Nie były nawet ciemniejsze, po prostu umyłam włosy i wszystko się spłukało. Co za druzgocąca klęska.
Przez wakacje moją główną atrakcją było oglądanie do południa akt zbrodni, czytania książek i spanie. Pojechałam do Budapesztu i świetnie się bawiłam, zrobiłam swoje drugie zakupy w Lushu, tym razem byłam bardziej świadoma w jakim miejscu jestem, bo gdy przypominam sobie pierwszy raz w Chorwacji to robi mi się głupio. Pani zapytała, czy kiedykolwiek słyszałam o tym sklepie, odpowiedziałam uprzejmie "nie", ale pomyślałam "wtf czemu miałabym słyszeć o jakimś małym sklepiku w tym państwie, skoro jestem turystką, to chyba nie jest jakaś wasza atrakcja narodowa". Oh, well. Wróciłam do szkoły zmotywowana, ale chwilę później trafiłam do szpitala, co właściwie dalej wydaje mi się sytuacją dość abstrakcyjną, jednak wszyscy wiedzą, że były to dla mnie 3
tygodnie wyjęte z życiorysu. Wróciłam jednak w wielkim stylu i wystąpiłam w chórze na 140-leciu szkoły. Wracałam do domu w potarganych rajstopach, nie wiedziałam, kiedy to się stało, ale miałam nadzieję, że już po wszystkich zdjęciach. Zawsze mi się to przydarza, gdy założę rajstopy. W szkole przetrwałam do grudnia, gdzie tańczyłam jako cheerleaderka (damn, naprawdę rozwijam się artystycznie). Bardzo mnie to stresowało i kosztowało wiele ćwiczeń w domu, przed lustrem, ale dałam radę. Zatańczyłam końcówkę na samym przodzie. Myślę, że to czas, gdy rzucam wszystko i idę robić tło dla jakiejś światowej sławy gwiazdy.



Rok temu byłam bardzo zapobiegawcza i spisałam sobie statystyki, co ułatwia podsumowanie moich internetowych osiągnięć:
blog: 600 obserwatorów - przybyło prawie 400, mam wrażenie, że mogło być lepiej.
instagram: 840 - to jest chyba największy przebój, bo gdyby nie ostatnie czystki, gdzie straciłam 600 obserwatorów, to w ciągu roku zyskałabym ich ponad 2 tysiące. Na dzień dzisiejszy mam 2,4k.
tumblr: 1463 - to w sumie jakoś mało mnie interesuje. Przybyło ich 600 w ciągu ubiegłego roku.
twitter: 3417 - zaobserwowało mnie dokładnie 957 osób. Trochę się opuściłam w tweetowaniu, ale obiecuję to poprawić!
ask: 186 - z dniem dzisiejszym jest 1274.
To daje całkiem przyjemne uczucie, że człowiek nie stoi w miejscu, a ciągle się rozwija.


Jeśli chodzi o moje postanowienia, bo głównie o to męczono mnie na asku, to nie wiem, czy naprawdę oczekuję od 2015 jakiejś diametralnej zmiany w moim życiu, bo dużo udało mi się już zrobić, ale:
* zrezygnuję z picia mleka, jedzenia jajek i ryb: tyle na początek ze wstępu do weganizmu, nie wiem w jakim stopniu uda mi się to utrzymać i czy będzie to jedynie ograniczenie czy kompletne wykluczenie, ale w końcu muszę się zdobyć na ten krok.
* sprawdzę jak będę wyglądać w septumie
* zacznę się poważnie uczyć japońskiego, teraz troszeczkę sobie bimbam, chociaż samo zapisanie się na te lekcje, mimo iż więcej jest tam zabawy niż prawdziwej nauki dużo mi dało i w końcu mam jakiekolwiek podstawy, żeby się do tego zabrać.
* sprawdzę nowe, wegańskie i cruealty free kosmetyki.
* będę oglądać więcej filmów, a przede wszystkim stosując się do rady dyrektora - będę zapisywać wszystkie teksty kultury wraz z autorami w notesie i czytać, aż będę umiała je wszystkie na pamięć.
* zniszczę to, co niszczy mnie.
* kupię sobie nowy strój do ćwiczeń, żeby oglądający mnie ludzie na porannym joggingu o 6:00 jeszcze lepiej się bawili.
* Będę żyć tak, by być czyjąś woman crush.
To chyba tyle, nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Myślę, że jeżeli zaglądacie na mojego bloga, twittera, tumblr czy gdziekolwiek indziej, sami dostrzegacie zmiany, jakie u mnie zachodzą. Jestem podekscytowana nowym rokiem, nie dlatego, że jest nowy i oczekuję powiewu świeżości w moim życiu. Cieszę się, że mam jeszcze czas, mogę dalej kontynuować swoje dzieło, choćby to było leżenie w łóżku cały dzień i oglądanie anime, zajadając się Pocky. To dobrze wiedzieć, że ma się czas, ale z tej wiedzy wynika również pewna mądrość: nie marnuj go. Nie trzeba zabierać się za kilkadziesiąt nowych postanowień, by w końcu skończyć jak Max Fischer z Rushmore, który zajmował się prawie wszystkimi szkolnymi kółkami. Wystarczy znaleźć w sobie jedno ziarenko i pozwolić mu urosnąć. Jest już późno w nocy, a ja zabieram się za metafory, chyba czas kończyć. Chciałabym Wam tylko życzyć, abyście się rozwijali, ulepszali samego siebie i nie zatrzymywali się. Nawet jeśli coś nie wychodzi, zacznijcie cierpliwie od nowa.

Ilustracje z dzisiejszej notki pochodzą z #GIRLBOSS. jednej z najlepszych książek, jakie przeczytałam w ubiegłym roku, a ich autorką jest cudowna Jo Ratcliffe, Jeśli ktoś tego nie zna, polecam, można konkretnie zacząć nowy rok i ukierunkować się na działanie.

39 komentarzy:

  1. Jeju piszesz tak wciągająco ,że przeczytałam cały post i mało mi !
    Normalnie zazdroszczę takiej lekkości z jaką piszesz .
    Jesteś świetna *.*
    Zapraszam :
    http://naataliam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie, to z tego co czytałam w wielu źródłach, to na całkowity weganizm najlepiej jest przejść po dwudziestym którymś roku życia, kiedy organizm przestaje się całkowicie rozwijać.
    Apropo tej siedemnastki, to rozumiem Twój sposób odczuwania tego, natomiast dla mnie było to niecierpliwe oczekiwanie momentu, w którym będę już tą pełnoletnią osobą. Bo to ani trochę nie jest równoznaczne z dorosłością.
    Tak czy inaczej, powodzenia w realizacji planów.

    Pozdrawiam cieplutko,
    http://mordorcat-scrapbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. obserwuję, może też zaobserwujesz? pls ;/
    http://jestemmiska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo wciągnął mnie twój post !
    Pozdrawiam Paulina :)
    http://paulinaaleksandraosik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja to bardzo bym chciała, żeby 2015 okazał się choć trochę tak łaskawy jak miniony 2014, nie licząc kompletnie nieudanej końcówki. Nie zrobiłam żadnych postanowień, po trosze dlatego, że nie miałam siły, poniekąd ponieważ jakoś wyleciało mi to z głowy.
    Podobają mi się Twoje koncepcje. I to, jak spędziłaś ten rok.
    A i nie marnujmy czasu. Albo marnujmy go w taki sposób, żeby samo marnowanie było czegoś warte.

    Pozdrawiam,
    Marcelinka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie, ciekawie! Pomijając pojęcia których nie rozumiem i kosmetyczno - ciuchowe sprawy którymi się średnio interesuję (ale już mniej więcej ogarniam, w dużej mierze przez twojego bloga, o co biega w tym świecie). Chciałabym mieć tylu obserwatorów co ty, ale dla bloga literackiego to raczej średnio osiągalne, zwłaszcza przy moim specyficznym sposobie pisania. Modowi mają ciut lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie nie powiem, ambitne postanowienia - powodzenia w ich realizacji! ;-)

    http://sylvviusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na mojego bloga i obserwacji! ;-) http://sylvviusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ kochana, ty już jesteś woman crush, naszą ;****

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie podsumowałaś ten rok. Żałuję, że ja nie zrobiłam tego tak wciągająco :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę Ci tej organizacji jaką w sobie masz, nie wiem czy w przypadku osiągnięć zazdrość to dobre słowo bo sama sobie zapracowałaś na wszystko. Myśle że ten rok będzie jeszcze lepszy dla Ciebie, bardziej sukcesywny :) P.S Jesteś moja woman crush forever ♥ @ItsPolishShawty

    OdpowiedzUsuń
  12. Piszesz bardzo ciekawie. Przeczytałam cały post i dalej mi mało. Chyba przejrzę też te poprzednie. :)
    Genialnie podsumowałaś poprzedni rok. Jak i gratuluję Ci tylu osiągnięć, nie tylko na blogu ;)
    Życzę wytrwałości z realizacji swoich tegorocznych postanowień.
    Obserwuję :)

    Pozdrawiam i zapraszam na 1 rozdział opowiadania o 17-letniej Mary, która mieszka z matką. Kiedy dziewczyna popełnia próbę samobójczą, a kobieta wpada w nałóg, ojciec przejmuje nad nią prawa do opieki. Już wkrótce jej życie ulegnie ogromnej zmianie. http://oddychajpowoli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię takie rozbudowane posty, ciekawie się czytało. Dobrze jest zrobić sobie takie podsumowanie roku, bo można wrócić na chwilę do tych dobrych wspomnień, a także zobaczyć, co było złe i unikać takich sytuacji w przyszłości. W sumie myślę, że Twój blog przy takiej liczbie obserwatorów to spore osiągnięcie, więc zdanie "mogło być lepiej" - no zawsze może, to fakt, ale sama byłabym zachwycona gdyby u mnie statystyka leciała tak w górę. Mission impossible chyba. ;)
    "Zniszczyć to, co niszczy mnie" - to chyba będzie też dobre postanowienie dla mnie. Kiedyś muszę to zrozumieć. Dzięki.
    Pozdrawiam,
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło jeśli zajrzysz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mogę ci pogratulować twoich...hmm. sukcesów? Przeżyłaś naprawdę dużo i niektóre zdarzenia są bardzo ciekawe. Nigdy bym nawet nie wyobrażała sobie ciebie jak cheerleaderka. Mój rok niestety nie był tak jakbym chciała. Dużo nie zrobiła. Obracam się w monotonności, ale to najbardziej lubię. W 2015 czekają mnie jednak wiele zmian; nowa szkoła, miejsce zamieszkania. EH, Nie lubię tego.
    Pozdrawiam/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubie takiego typu posty czytać są ciekawe i rozwinięte :) Obserwuje i zostanę tu na dłużej :) http://life-andstylee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialny blog i cudowne zdjęcia ! ♥ Jestem na Twoim blogu pierwszy raz i jestem na prawdę pozytywnie zaskoczona ! :)
    Co powiesz na wspólną obserwację ? :)
    Mój blog ♥Zapraszam♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
    Jeśli chcesz zostać weganką to pamiętaj o stałym kontakcie z lekarzem dietetykiem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To chyba najciekawszy post z postanowieniami jaki przeczytałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię czytać takie długie i ciekawe posty.Ja też podsumowałam już 2014 rok ale nie na moim blogu :)

    kawaii-lifee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny blog ! Obserwuję ! Wszystkiego najlepszego w nowym roku !

    OdpowiedzUsuń
  21. gratuluje i oby ten 2015 był jeszcze bardziej owocny!!

    obserwuję i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  22. Zazwyczaj zniechęcam się do długich postów, ale kiedy zaczęłam czytać cie mogłam się oderwać :)
    Świetny post i postanowienia.

    http://the-fly-photography.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Obserwuję i czekam na uczciwy rewanż :)
    świetne prowadzony blog!
    zapraszam do mnie!
    http://beansjolanta-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratuluję, ciekawe podsumowanie, tak szczerze jedno z mądrzejszych jakie czytałam :)

    http://tuczarniamotyli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Przede wszystkim wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  26. udanego 2015! Dużo obs na insta :o Ja tam mam malutko, ale nie narzekam. :)

    http://feel-that-moments.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. jestem od Ciebie starsza o 4 lata, a czytając Twojego bloga mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie... jesteś bardzo mądra i inteligentna. I wierzę, jak trudne musiało być pokazanie bloga osobom z realnego świata, mój pierwszy blog ukrywałam przez rok ponad... bo się wstydziłam co powiedzą albo pomyślą inni. Teraz olewam... :) i lepiej mi z tym.
    Weganizm spoko sprawa, ja próbuję i czasem jednak wpadnie mleko jajko czy masło, ale już raz udało mi się zrobić mleko z nerkowców i może spróbuję z wiórków kokosowych. Jajka to tylko jak dostanę od wiejskiej babuszki, bo nawet ekologicznym '0' nie ufam.
    Trzymam kciuki za wszystkie postanowienia <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja bym nie potrafiła być wegetarianką. Powodzenia w 2015 ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. dorosłość będzie Cię przerażała z każdym kolejnym rokiem. Ja również chciałam się zatrzymać w miejscu mając 17 lat, ale niestety tak nie można. Na wegetarianizm też planuję przejść, bo jem tylko i wyłącznie drób.

    OdpowiedzUsuń
  30. Co tak wszyscy chcą być weganami? :D
    Nie, żebym coś do nich miała...
    To jest modne, czy co? :D
    ♥ ♥ ♥
    pajuka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Masz talent do pisania.

    http://sapphireblog1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, bardzo miło mi to czytać!

      Usuń
  32. Gratuluje ci tak wysokich statystyk, zasługujesz na nie, świetnie piszesz. Życzę ci jeszcze większych sukcesów w tegorocznym roku i liczę na to, ze nas poinformujesz!
    Ja osobiście jestem wegetarianką już od ponad roku i powiem wam, że się bardzo z tego ciesz. Nawet nie myślę o mięsie, jeśli ktoś za nim nie przepadał albo ma inny powód ( np. ja) to nie tknie go. Na początku może i jest niektórym ciężko. Wszystkim którzy mają zamiar zostać wegetarianinami albo weganami życzę wytrwałości i silnej woli!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, mile widziane wszelkie komentarze jak i obserwacje! :) http://liveeyourstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Stworzyłam Yumi na potrzeby bloga, ona do tej pory mi towarzyszy i jest moim odzwierciedleniem w internecie, ale Yumi nie jest Natalią. Na blogu chciałam wyrażać siebie po każdym względem, czego nie robię codziennie z różnych względów (oh God, nie wszyscy muszą wiedzieć o mnie wszystko), więc miał on pozostać małym sekretem. Kiedy moim znajomi dowiedzieli się o blogu i w pewien sposób zaczęli wykorzystywać go przeciwko mnie, straciłam wszelką motywację i wenę, może dlatego bloga już nie ma, sama nie wiem. Do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak mogą zwracać się do mnie "Yumi", jakby nie rozumieli, że ona jest dla nich niewidoczna, całkiem obca. I dlatego wiem, co miałaś na myśli pisząc: " W internecie nie jestem tą samą osobą i nie chciałam, żeby ktokolwiek mylił Carolyn z Karoliną".
    Po za moim wyżaleniami życzę ci powodzenia z całego serca, we wszystkich postanowieniach, zmianach jakich dokonasz. Jesteś super osobą, mądrze mówisz, zasługujesz na szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  34. ciekawe podsumowanie ;)
    jeśli możesz to poklikaj w kliki w poście u mnie! :)
    http://panmalofel.blogspot.com/2015/01/miley-cyrus-reebok-classic.html

    OdpowiedzUsuń
  35. wow, niezłe podsumowanie minionego roku :) ja na przyszły nie mam żadnych postanowień, postanowiłam żyć chwilą ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. wreszcie dobre i sensowne podsumowanie roku, widać że u Ciebie coś się działo i czyta się to szalenie przyjemnie. masz bardzo fajny styl pisania, podoba mi się. :) i życzę Ci szczerze wytrwania w postanowieniach i spełnienia ich, przede wszystkim tego japońskiego, bo wiem, że do tego szczególnie trzeba się przyłożyć. :)
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}