wtorek, 10 lutego 2015

THANK Y'ALL


#np Justin Bieber - I would

Więc jeśli pamiętacie, w zeszłym tygodniu, gdy żebrałam o głosy do konkursu i również poprosiłam o wysłanie screenów, żebym mogła zrobić kolaż na bloga i jakoś oficjalnie podziękować za całe wsparcie. Kolejne 5 minut zastanawiałam się, czy to ma w ogóle sens, jeśli dostanę tylko 5 zrzutów, ale dosłownie za kilka chwil moje całe interakcje na twitterze zatonęły w morzu wiadomości, podobnie jak moja skrzynka mailowa i instagram.
Niektórzy się dziwili, dlaczego tak bardzo się zaangażowałam. Przed pierwszym podliczeniem, nie sądziłam nawet, że jest jakakolwiek możliwość, abym dostała się do pierwszej 10, a tu bezproblemowo zajęłam drugie miejsce i trzymałam się tak chyba do soboty, gdy spadłam na 3. TO BYŁO DLA MNIE NAPRAWDĘ COŚ. Obserwowałam ludzi, którzy zdaje się, mieli więcej czytelników, lajków, obserwacji i Bóg wie czego, ale ci wszyscy ludzie nie potrafili się tak zebrać, jak zrobiliście to Wy, a to jest dla mnie coś niesamowitego, co naprawdę wymaga osobnej notki i przypomnienia, że the power of people is stronger than people in power. Będę w tej chwili bardzo emocjonalna, ale cały tydzień to było dla mnie tylko sprawdzanie pozycji w rankingu, przypominanie na wszystkich portalach społecznościowych, że jest taki a taki konkurs, że tu trzeba wysłać pod ten numer sms i kosztuje złoty dwadzieścia trzy. Nie wyobrażam sobie, żebym przez to wszystko mogła przechodzić podczas szkoły, więc dziękuję Bogu za dogodny termin ferii, ale przede wszystkim dziękuję Wam, drodzy czytelnicy. Dzisiaj oglądałam filmik Opry, która mówiła, że tylko my jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie i naszą przyszłość, ale myślę, że w takim razie trzeba byłoby w dużej mierze zdać się na przypadek. Czy się chce lub nie, jednak ludzie mają ogromny wpływ na nasze życie i niezależnie od tego, kim jesteśmy i co robimy, niejednokrotnie będziemy coś powierzać w ich ręce. Wiem, że Oprah ma rację i robię niepotrzebny wywód do czegoś, co jest logiczne i wszyscy wiemy, co miała przez to na myśli, ale zaraz po jego zobaczeniu pomyślałam sobie, że faktycznie, zrobiłam ten pierwszy krok i zgłosiłam swojego bloga, ale to nie ja odpowiadałam za dalszy bieg zdarzeń. To byliście Wy. I to było dla mnie dziwne, bo przez tyle lat, żyłam według ideologii Ciela Phantomhive ludzie, którzy okradają i są ludzie okradani, a nagle napłynęło do mnie przez tydzień tyle pozytywnych wiadomości i życzeń, żeby się udało, iż z początku nie byłam do końca przekonana w prawdziwość tych słów.
Teraz zastanawiam się, jak mogłam napisać tak rozwlekły tekst, właściwie cały czas krążący wokół "nie wierzyłam, ale stało się". W nocy kiedy z 3 miejsca spadłam na 10 byłam bliska histerii, nie umiałam zasnąć, a nie umiałam już prosić o pomoc i automatycznie postawiłam na sobie krzyżyk, ale o 6:00 stwierdziłam, że wszystko poszło już za daleko, aby teraz się wycofać i zrobiliśmy to. O 12:00 stanęło mi serce.
Skończyłam na 7 miejscu z liczbą głosów 251. Mogłabym napisać 77 linijek "dziękuję", ale myślę, że to wciąż nie zobrazowałoby Wam mojej wdzięczności, ani kilkuminutowego krzyku/pisku/kwiku, gdy dostałam milion wiadomości z "udało się", "wierzyłam", a później już tylko fala gratulacji.
Poniżej kilkadziesiąt screenów, które napłynęły, tych ostatnich nie zdążyłam już dołączyć, ale wiele z nich opublikowałam między innymi na twitterze i asku.



Wyłączam komentarze, bo są chyba zbędne.
Jesteście wszyscy moimi małymi kuleczkami ryżowymi.
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}