piątek, 1 stycznia 2016

TO 2016 MAY IT NOT TOTALLY FUCK US IN THE ASS


"Listen to me, your body is not a temple. Temples can be destroyed and desecrated. Your body is a forest—thick canopies of maple trees and sweet scented wildflowers sprouting in the under wood. You will grow back, over and over, no matter how badly you are devastated.
Beau Taplin

Nie umiem się cieszyć sylwestrem. Noc 31 grudnia nieprzerwanie od kilku lat wyciąga ze mnie wszystkie negatywne emocje, a to dlatego, że nie lubię momentu przejścia z jednego etapu do drugiego. Nie jestem naiwna, żeby wierzyć, że za kilka godzin moje życie diametralnie się zmieni, ale jest to dzień, kiedy włącza mi się funkcja bogatego życia wewnętrznego i bierze mnie na różne przemyślenia, które normalnie zbywam. Pół biedy, gdybym rozmyślała nad ubiegłym rokiem, bo czasu nie cofnę i z przeszłością trzeba sobie podać rękę, ale myślę o tym, co mnie dopiero czeka, a to wzbudza lęk. Wiem, że 2016 będzie dla mnie bardzo ważny, przyniesie zmiany o które nie proszę, ale na które muszę się psychicznie przygotować, żeby móc stawić im czoła.

Wróćmy jeszcze do 2015. Myślę, że był to całkiem udany rok, który w gruncie rzeczy wiele mnie nauczył. Mam kilka rzeczy za które mogę być wdzięczna i to jest chyba największy przełom, bo każdy dotychczasowy rok był dla mnie mrugnięciem oka, nie potrafiłam wyodrębnić z niego poszczególnych lekcji. Jednak pisanie na blogu i robienie takich podsumowań ma sens, bo gdyby nie to, pewnie nigdy nie analizowałabym miesiąca po miesiącu, a co za tym stoi - nie dostrzegłabym realnych zmian. W ostatniej recenzji roku napisałam, że chcę odrzucić z diety mleko, jaja i ryby. Wyrzuciłam wszystkie produkty odzwierzęce i przeszłam na weganizm, co chyba mogę uznać za jedną z najlepszych decyzji w życiu. Staram się nie należeć do wege-terrorystów i nie stawiam siebie wyżej niż osoby jedzące mięso, ale lubię się tym chwalić, bo jest to dla mnie powód do dumy. Z tej racji mogliście na snapchacie obserwować serię cooking with spierdox (copyrights 2016 carelen dull), gdzie uczyłam się na przykład gotować makaron. Nigdy wcześniej nie bywałam w kuchni, więc stwierdziłam, że zrobię z tego show.

W lutym wzięłam udział w konkursie na Bloga Roku, trochę serio, trochę dla żartów. Zawsze miło jest coś wygrać, ale miałam wtedy nieco ponad 600 obserwatorów i nie sądziłam, że ktokolwiek na mnie w ogóle zagłosuje. Z ciekawości, kto prowadzi, wchodzę na stronę po pierwszej aktualizacji rankingu, a tu bach, Carolyn Dolly na pierwszej stronie??? Poprosiłam o screeny osób, które wysłały smsa do jakiegoś skromnego kolażu, ale zaczęłam dostawać ich dziesiątki, w pierwszych dwóch dniach napływały naprawdę masowo. Może nie pojechałam do Warszawy i nie podziękowałam nie tylko Bogu, ale również Jezusowi cytując klasyka, ale widziałam blogi, które były w tym samym rankingu i byłam pod wrażeniem, ile osób może czytać coś tak niezręcznego i nieprofesjonalnego jak mój blog. A jednak czytają, więc i ja muszę się starać bardziej.
W międzyczasie zaczęłam dostawać listy od czytelników, które zawsze roztapiały moje serce. Wracałam ze szkoły, a w domu czekała na mnie mała paczuszka albo kolorowa koperta, niezależnie od wielkości, wszystkie przesyłki zawierały tonę ciepłych słów i dwie tony motywacji.

Marzec to przede wszystkim giełda minerałów na którą czekałam 3 miesiące i home stay. O moim nocowaniu Japonek możecie przeczytać długi post tutaj. Było to naprawdę ciekawe doświadczenie, niestety kontakt z dziewczynami urwał się zaraz po ich wyjeździe, więc pozostały mi tylko wspomnienia i opakowania po słodyczach, które wrzuciłam do pudła z pamiątkami.

Kwiecień chyba przespałam, aczkolwiek z tego, co mówi archiwum bloga miałam próby na zakończenie maturzystów. Musiałam to wyprzeć z pamięci, nie powiem o tym nic więcej. O, wiem, robiłam pierwszą wegańską wielkanoc w kwietniu, więc piekłam pasztet, babkę, ciasto marchewkowe, zrobiłam nawet pastę bezjajeczną (którą kocham duuuh) i malowałam styropianowe jajka, słowem: szaleństwo.

W maju skończyłam 18 lat, co jest fajne i niefajne jednocześnie, ale nad moją młodością dzisiaj nie płaczemy. W końcu dostałam aparat! To wielki moment w historii bloga, bo w końcu mogłam się usamodzielnić i robić zdjęcia, kiedy tylko chcę i czemu chcę, nie musiałam nikogo prosić i umawiać się na godziny. Agnieszka kc i wiesz, jak mi bardzo pomagasz, ale własny aparat daje tyle możliwości, a zarazem władzy nad swoim blogiem! Poza tym stałam się naczelnym fotografem rodziny i tyle mnie widziano na zdjęciach, so hello from the other side. Oprócz tego pojechałyśmy z Agnieszką na wycieczkę do Warszawy, 5 godzin w autobusie, żeby chwilę pospacerować i zjeść słynne burgery w Krowarzywa, ale i takie rzeczy trzeba robić w życiu, prawda?
Również w maju zostałam ambasadorką akcji DKMS, o której przeczytacie tutaj. Byłam dumna, że mogę przez bloga promować walkę z białaczką. Jeśli mnie trochę czytacie, wiecie, że celuję wyżej niż bycie mało rozgarniętą szafiarką, dlatego ważne jest dla mnie, by ludzie widzieli w tym blogu coś więcej niż zdjęcia. Tak chyba jest, skoro zaraz w czerwcu dostałam propozycję zrecenzowania książki. KSIĄŻKI! Ktoś naprawdę liczy się z moją opinią na temat książki? Widocznie tak, bo w konkursie, gdzie do wygrania były dwie wzięło udział sporo osób (chciałam dla patosu napisać dokładną liczbę, ale Rafflecopter nie chce mi się uruchomić, więc no...)

W lipcu zrobiłam coś, co chciałam zrobić od dawna, a mianowicie złamałam klątwę fioletowych włosów i postawiłam na zielone. Jakoś tak nigdy nie byłam przekonana co do tego, jak będę w nich wyglądać, a okazało się, że całkiem dobrze i z chęcią wróciłabym do tego koloru. Ponadto zaliczyłam kolejne miasto, bo pojechałam na wycieczkę do Krakowa. Tym razem na 2 dni, bo miałam nocleg po znajomości (sugestywny ruch brwi). W sierpniu jedynie kontynuowałam wycieczki, tym razem rodzinnie, w Bratysławie i Wiedniu. Wszystko oczywiście jest udokumentowane i znajdziecie pod tagiem photo diary.

We wrześniu czas wracać do szkoły i mniej-więcej od tego czasu zaczęłam oszukiwać samą siebie, że przygotowuję się do matury, ale do dnia dzisiejszego zrobiłam tyle, co kot napłakał i można zamawiać msze w intencji mojego egzaminu. Przez to wrzesień i 3/4 października to jakiś somnambuliczny taniec. Budzę się dopiero w okolicach halloween, bo to mój czas w roku, dlatego cieszę się, że mogłam spędzić go w klimatycznym zamku w Mosznej. Listopad to miesiąc, kiedy w końcu opublikowałam zapowiadany chyba od 10 lat room tour, który został odebrany bardzo pozytywnie i wciąż pozostaje jednym z popularniejszych postów na blogu. Morał z tego taki, że trzeba dostosowywać się do potrzeb odbiorców.

Pozostaje tylko wspomnieć o grudniu, w którym dalej siedzę pisząc ten post. Właściwie to albo byłam zajęta przygotowaniami do świąt i akcją umyj okna dla Jezusa, albo uwijałam się przed końcem semestru, ale poza tym wydarzyło się coś bardzo ważnego dla mnie i tego całego bycia na blogu. A mianowicie - zarobiłam swoje pierwsze pieniądze na blogu! Chwalę się, a i owszem, bo kiedy mówisz komuś o blogu jako o swojej pasji, zaraz dostajesz pytanie: co z tego masz? No i przez cały czas trochę z żalem mówiłam, że tylko satysfakcję i jakieś chińskie ubrania, a tu proszę, teraz mogę mówić o robieniu prawdziwych interesów. Tylko żartuję, raz się trafiło ślepej kurze ziarno.

Jeśli chodzi o moje postanowienia, tym razem ich nie mam. Nie wiem, nawet się nad nimi nie zastanawiałam. Jeśli miałabym z marszu coś wymienić to: zdanie matury, dostanie się na jakieś sensowne studia (i żeby to nie wyglądało jak bieganie nago po akademiku w the sims 2) , zgłębienie tajników makijażu, więcej mówienia do kamery, więcej książek, więcej filmów, regularne prowadzenie dziennika, częstsze zmiany mood boardów, zielona herbata co najmniej 2 razy dziennie, wypróbowanie nowych wegańskich przepisów, uzupełnianie na bieżąco kalendarza, dziwny kolor włosów, zrealizowanie drogiego ubraniowego życzenia, last but not least: dożyć koncertu Justina Biebera w Krakowie.

Żeby nie było tak egocentrycznie, muszę dorzucić jakieś życzonka noworoczne, bo tak trzeba. Trochę nad tym myślałam, ale właściwie nic twórczego nie przychodziło mi do głowy. Ostatnio oglądałam jakiś dokument podróżniczy. Pokazywano Kambodżę i naiwnych turystów, którzy płacili za wypuszczenie ptaków z klatki. Miał być to buddyjski rytuał symbolizujący oczyszczenie z grzechów. Klienci odchodzili zadowoleni, może było im nawet lżej na duszy. Tymczasem ptaki miały połamane skrzydła, odlatywały tylko na kilkanaście kroków, żeby zaraz wrócić do klatki. Nie chcę, żebyś Ty, drogi czytelniku był jakąkolwiek stroną tego procederu. Nie ptakiem, który nie potrafi wyrwać się od tego, co go ogranicza, bo wiem, że możesz naprawdę dużo, jeśli pokonasz kilka trudności. Nie naiwnym klientem, który przyjmuje bez refleksji wszystko, co dają mu ludzie, w rezultacie nieświadomie płaci za czyjeś cierpienie. Jeśli już jesteś pionkiem, sam zadecyduj o swojej pozycji. Na samym końcu proszę Cię, bo trudno to nazwać życzeniem, byś nigdy nie wzbogacił się na czyimś cierpieniu, pewnego dnia zapłacisz cenę dwa razy większą.

Pisała dla Was Carolyn Dolly, spóźnione dziecko beat generation. Szczęśliwego nowego roku!



69 komentarzy:

  1. Wow, ze ty to tak wszystko miesiacami spamietalas... Ja bardzo lubie jedzenie wegetarianskie ktore nam w szkole serwuja i nie mialabym żadnego problemu z niejedzeniem miesa, ale nigdy nie naucze sie tak gotować, więc mieso dla mnie jest prostszym rozwiazaniem.


    Outsider's eyes blog, zapraszam
    Fanpage, looknij

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam wszyściutenko! czy dostanę ten dyplom???
    na początku chciałabym ci tu bardzo podziękować, bo zainspirowałaś mnie do przejścia na weganizm w tym roku, co również mogę uznać za jedną z moich lepszych decyzji. dzięki dolly!!
    a życzę ci po prostu wszystkiego najlepszego, ażebyś spełniła wszystkie postanowienia, dalej się rozwijała i inspirowała innych, bo jesteś naprawdę mądrą osóbką i w ogóle bardzo super super!
    happy new year!

    a ten sweterek ze zdjęć jest cudowny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu, Dolly... Ten wpis był cudowny. Wstałam 1 stycznia 2016 i odpaliłam Twój blog, bo wiedziałam o nadchodzącej notce. I nie zawiodłam się. Prawdopodobnie przeczytam ją jeszcze kilka razy. Jesteś wielka, Carolyn. Dziękuję za kolejny rok podczas którego inspirowałaś mnie i innych czytelników bloga. Z całego serca Ci dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu Chryste, jak pięknie zakończyłaś notkę. Aż poczułam ciarki na plecach.
    :3

    Świetnie się czytało i było mi troszkę smutno kiedy dotarłam do końca.
    Szczęśliwych dni, dobrych decyzji i nie wiem, może żeby cześciej trafiały Ci się te "ziarna" c:

    🌚🌚🌚

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie podsumowanie dwunastu miesięcy. Widzę, że tamten rok był dla ciebie ciężki.
    Pozdrawiam,annenoele.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. super post :)
    obserwuje ♥
    SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

    ZAPRASZAM DO MNIE
    zoozelooveblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis,najlepsze zakończenie notki.Na samym początku byłam sceptycznie nastawiona do Twojego bloga i Twojej osoby. Zastanawiałam się czemu ludzie Cię obserwują, czytają, a teraz z biegiem czasu zmieniłam zdanie. W piątki czekam na Twoje notki, śledzę Twojego aska i snapa, a czasem nawet zajrzę na instagrama. Życzę Ci by ten rok był dla Ciebie jak najbardziej owocny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, miło mi czytać takie szczerze komentarze :)

      Usuń
  8. Uwielbiam cię czytać i moje serce krwawi kiedy w piątek wchodzę na bloga i widzę tylko zdjęcia bez tekstu, jak to czasem bywało :( Dlatego jejku, jak się cieszę że napisałaś coś dłuższego na koniec roku! Na pewno nie piszę ci tego pierwszy raz ale jesteś ogromnie inspirującą osobą i faktycznie nie jest to tylko inspiracja do kupowania ciuchów, ale też do czegoś więcej. Mam nadzieję, ze w 2016 spotka cie mnóstwo dobrych rzeczy i będziesz miała jeszcze więcej czytelników, bo totalnie na to zasługujesz ✿

    xgreyskies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak mam tylko wolną chwilę, to staram się pisać więcej! Dziękuję <3

      Usuń
  9. AAAAAAAAAAA Carolyn! Dotrwałam do końca, pf, zresztą nie było to trudne, bo mogłabyś równie dobrze pisać o robieniu ciasta na pierogi i z pewnością byłoby to równie świetnie napisane jak wszystko inne. Jestem z Tobą na blogu już ponad rok i obserwowałam to wszystko i jest mi tak ciepło na serduszku jak czytam twoje wspomnienia, chociaż są twoje a ja je tylko obserwowałam. Życzę Ci jak najlepiej, obyś mogła się dalej rozwijać i żebyś nie stresowała się przed maturą, bo w sumie to nie jest aż tak straszna, szczególnie, że tyle się uczysz i jestem pewna, że napiszesz ją świetnie i dostaniesz się na takie studia, jakie wybierzesz. <3 A Twoje życzenia dla nas, czytelników, to najładniejsze życzenia jakie widziałam. Kc Carolyn. Jesteś cudowna. Między innymi to dzięki tobie nauczyłam się akceptować siebie i naprawdę bardzo Ci za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trzymać! Przesyłam mnóstwo całusów :*

      Usuń
  10. Piękna notka - szczególnie koniec. Jestem tu po raz pierwszy, ale wiesz, podoba mi się. Ja osobiście nigdy nie odczuwam Sylwestra ani Nowego Roku. W ogóle. Nic. Zero. W tym roku byłam u przyjaciółki i świetnie się bawiłyśmy, ale cóż, czułam się jak na normalnym spotkaniu. Ja mierzę czas szkołą, muzyką i książkami. Teraz nie mogę odetchnąć - może kiedy skończy sie semestr? ;D
    Pozdrawiam!
    http://naskrzydlachweny.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę świetny wpis! Idealnie zakończenie na Stary Rok :)
    Szczęśliwego Nowego Roku ;)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post. Chyba będę tu częściej wpadać. Końcówka świetna. Miłego dnia Carolyn:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie opisałaś te minione 12 miesięcy :)
    http://klaudencja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczęśliwego Nowego Roku !
    http://juliaobi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie widziałam tak DOBRZE napisanego posta! Widać, że wkładasz w to co robisz dużo pracy i serca. Nie dziwię się, że tyle osób chciało na Ciebie głosować na blog roku. Jestem tutaj pierwszy raz i normalnie szczena i opadła. Tyle słów skleconych w coś tak spójnego i miłego w czytaniu. Podziwiam na prawdę!
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sama przyjemność pisać tak o Tobie!

      Usuń
  16. jesteś wspaniała. Podpisuję się pod życzeniami każdą swą kończyną.
    Ja też nie miałam nigdy postanowień, ale w tym roku mam takie jak Ty rok temu - go vegan! Nabiału już nie jadam, jajek też nie za bardzo, zostały słodycze i żółty serrrr... dam radę!

    OdpowiedzUsuń
  17. Co by tu napisać? Niewiele tak naprawdę można. Gratuluję, bo to co osiągnęłaś to naprawdę dużo, spotkanie z Japonkami, przejście na vege i jeszcze wysoka pozycja w Blogu Roku. Więc czego można Ci jeszcze życzyć? Chyba tylko jeszcze większych sukcesów i jeszcze większej determinacji do spełniania marzeń :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest to chyba pierwszy tak dobrze napisany post podsumowujący rok 2015. Każdy pisze tylko o swoich planach na przyszłość, których i tak nie zrealizuje, a Ty nawet zapamiętałaś miesiące, kiedy dana sytuacja miała miejsce. Nie wiem co mogę jeszcze napisać, post naprawdę mnie zainteresował.

    www.askorbinowy.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. końcówka życzeń zabrzmiała trochę jak groźba

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie rozumem tego sylwestrowo nowo rocznego szału

    OdpowiedzUsuń
  21. boze twoj blog ma cos w sobie ze przyciąga, obserwuje ! :*


    http://versace0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam Twój styl pisania i nawet jeśli miałabyś pisać tylko o ziemniakach, to ja nadal byłabyam wierną czytelniczką.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja sylwestra jeszcze jakoś przeżyję jednak bardziej Nowy Rok jest dla mnie przytłaczający
    plainess[klik]

    OdpowiedzUsuń
  24. Wpadłam na twój blog z ask'a i muszę Ci powiedzieć, że jesteś niesamowitą osobą. Ten rok widzę, że faktycznie był dla Ciebie dobry. Bycie ambasadorką to niesamowite wyróżnienie i ten "Blog roku"! Wyobrażam sobie, jak musisz się cieszyć z każdego listu czy paczuszki, to niezwykłe, kiedy ktoś docenia to co tworzysz!
    Pozdrawiam, życzę ogromnych sukcesów w blogowaniu i cieplutko zapraszam do siebie, a jeżeli Ci się spodoba zachęcam do obserwacji!
    aguuuszka.blogspot.com<-MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  25. Dla mnie 2016 rok będzie oficjalnym wkroczeniem w pełnoletność i wszystkim z tym związanym.

    http://blekitnypamietnik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!! :*
    ________________________
    Zapraszam na nowy post, możecie sie dowiedzieć m.in. jak wygrać karte podarunkowa do Topshopu i innych sieciówek na 250$ <3
    luuvmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo obszernie i dokładnie opisałaś to wszystko! Bardzo ładne zdjęcia, tak samo jak tekst! Masz niesamowity talent pisarski! Z wielką przyjemnością zaobserwuję :)
    http://agnieszka--wygladala.blogspot.com/2016/01/nowy-poczatek.html

    OdpowiedzUsuń
  28. ale super kapelusik :) i te usteczka młaaaah, świetne :) pozdrawiam! | szmurasek-bloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie ukrywam, że czekałam na ten post bo... bo ja kocham jak piszesz i już. Nic wymuszonego. Przyciągasz mnie tym zawsze. Czytam, czytam i nagle...koniec? Jak to się stało. Idk. Zbyt szybko mi to mija. Nie jestem zbyt dobra w komentowaniu, także ja chciałam ci życzyć, abyś w 2016 była szczęśliwa, zadowolona z siebie, wyników z matury ( martwi mnie to, że do mnie ona również nieubłaganie się zbliża) abyś spełniła wszystkie swoje postanowienia, będziemy zieloną herbatę piły razem- na odległość, ale razem ♥ Po prostu niech 2016 będzie dla ciebie dobry, cokolwiek ma przynieść niech taki będzie.
    " Jeśli już jesteś pionkiem, sam zadecyduj o swojej pozycji. Na samym końcu proszę Cię, bo trudno to nazwać życzeniem, byś nigdy nie wzbogacił się na czyimś cierpieniu, pewnego dnia zapłacisz cenę dwa razy większą."
    Przecudowne podsumowanie. Nic dodać, nic ująć.
    Dzięki, że tu jesteś, bo ja też już trochę cię tu obserwuje i bardzo się z tego cieszę.
    Dobrego 2016 ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Bożeee....
    Na początku weszłam tu, czytam Twój opis, mówię sobie ''O blogsfera nie umarła, nareszcie ktoś oryginalny! :)'', przechodzę do posta, a tam od tych literek dostaje dosłownie oczopląsu.... Już chciałam wyjść, ale stwierdziłam "Biedna, narobiła się, napiszę coś dla niej. Zaczęłam czytać. Czytam. Czytam. Czytam. I oderwać się nie mogę. Piszesz świetnie, aż ściska się serduszko, gdy post się kończy! Muszę powiedzieć, że masz całkiem niezłą pamięć :) Podawałaś może już na blogu przepis na tą wielkanocną pastę bez jajek?

    Szczęśliwego Nowego Roku!
    SORRY? SORRY

    Leżąc krzyżem, błagająca o przebaczenie
    Szarik

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla mnie 2016 rok będzie również ważnym rokiem. Super zdjęcia :)
    pozdrawiam :)

    http://stylowaokularniica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja nie mam pamieci dlatego podziwiam cie ze tak wszystko opisalas! Jak ja to znam naczelny fotograf rodzinny.. no takie zycie :D Ja nigdy nie robie postanowien jakos kieruje sie bardziej tym, ze jesli chce cos zmienic to kazdy dzien jest do tego dobry :D
    Szczesliwego Nowego Roku! <3

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
  33. Kobieto, Ty to masz pamięć! :O
    Haha, też jestem fotografem rodzinnym :P ale mnie to cieszy, bo nie lubię zdjęć ;D

    Obserwuję :)

    ♦Blog z opowiadaniami♦
    ♦Blog z przemyśleniami♦

    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  34. Tez nie lubie tego przejscia z 1 roku do nastenego :)

    Super zdjecia


    Pozdrawiam , Klaudia ♥ http://klaudiaandmylife.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajne podsumowanie, zastanawiam się jak ty to wszystko spamiętałaś :)
    http://side-of-life.blogspot.com/ - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  36. Whoaaaa! W końcu ktoś baardzo oryginalny! Masz tak fajny styl pisma i taki bogaty rok 2015, że aż mnie głowa zaczęła boleć, dlaczego ja taka świetna nie jestem :)
    Powodzenia z maturą, skarbie! :D I nowego koloru włosów życzę.
    ~Lipcowa

    OdpowiedzUsuń
  37. Jejku ale masz pamięć :o Piszesz świetnie :) Pozdrawiam :*
    http://angelikamichalak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Piszesz w taki sposób, że ciężko skończyć Cię czytać super!

    OdpowiedzUsuń
  39. Rewelacyjnie wyglądasz :)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku kochana! :*

    SiostryAndrzejewskie

    OdpowiedzUsuń
  40. Szczęśliwego nowego roku! :)

    Zapraszam na nowy post!
    Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<




    OdpowiedzUsuń
  41. Świetne podsumowanie :). Też nie lubię Sylwestra... Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo fajny wpis, skłania mnie do przemyśleń nad swoim życiem.
    Było by mi miło jak byś wpadła na mojego bloga i zostawiła po sobie
    ślad. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na konkurs!!

    http://wiktoriaolczak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Jedziemy na tym samym wózku. 2016 to będzie dla mnie rok zmian (maturka, wybór studiów) i myśl o tym mnie przyprawia o bóle brzucha. Czuję się jeszcze takim dzieckiem, a tu bum będę stała przed wyborami, które będą miały wpływ na moje już dorosłe życie, oh man...

    OdpowiedzUsuń
  44. I like your blog!
    http://larisamerkulova.blogspot.ru/

    OdpowiedzUsuń
  45. Szczerze to ja też nie przepadam za rozpoczynaniem nowego roku. Przecież to oznacza, że stajemy się starsi. :/
    Pozdrawiam!
    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Swiwtnie napisane, rowniez nie wierze ze moje zycie moze sie zmienic w przeciagu kilku godzin .

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja również nie wierzę w to ze coś sie zmieni, porostu nastepuje kolejny dzień a my żyjemy dalej!:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jestem u Ciebie pierwszy raz i wow świetnie piszesz! Bardzo fajne podsumowanie :)
    Obserwuje i pozdrawiam
    Mój BLOG

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo dobry wpis. Wreszcie coś realistycznego i prawdziwego. Choć nie jestem do końca przekonana, czy może akurat w tej kwestii nie warto się oszukiwać i wierzyć w jakieś lepsze jutro, lepsze zmiany... dla motywacji. Niektórym to jest potrzebne. Takie poczucie czystej karty czy może symboliczny dzień na zmianę i poukładanie sobie w głowie bałaganu.. Zależy. :)
    +Masz fantastyczny styl! Jestem zachwycona zdjęciami!

    Pozdrawiam, Justlyjass.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja także nie lubię sylwestra. Możliwe że za ten huk i hałas fajerwerków. Ślicznie wyglądają, ale zwierzęta bardzo się ich boją, co więcej resztki po nich muszą gdzieś upaść zanieczyszczając środowisko.
    Własny aparat to jest to. Bez niego jest naprawdę ciężko, miło że miałaś kogoś kto ci go pożyczał.
    Nienawidzę zdjęć z jakością kalkulatora, strasznie odstraszają (trochę masło maślane, ale no..).
    Zazdroszczę wycieczki do Warszawy, też mam daleko (mieszkam w Lublińcu, jakieś 30-40 min pociągiem od Ciebie, może słyszałaś o tym miasteczku?) ale strasznie chciałabym pojechać.
    Wszystkiego dobrego w nowym roku! :) Ja także nie mam postanowień w tym roku, chcę tylko być lepsza niż byłam.
    http://tuniemanicciekawego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiem, wiem, moi dziadkowie czasem tam jeżdżą, bo mają w Lublińcu rodzinę :)

      Usuń
  51. Nie będę pisała ze "bardzo dobry wpis" czy cos tego typu, ponieważ wpis jest na najwyższym poziomie, jak tak to można nazwać. Swietnie piszesz, nawet nie wiem kiedy zdołałam to wszystko przeczytać. Wcale sie nie dziwie ze miałaś i masz tyle czytelników którzy cie wspierają i motywują, sama sobie na to zasłużyłaś. Jeszcze to zakończenie, mega sie cieszę ze wpadłam na ten wpis, bo niedość ze dał mi do myślenia to keszcze odrobine motywacji na nowy rok :) szczęśliwego!
    Mój Blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  52. to chyba czekają nas podobne "wyzwania" w tym roku. Szczerze mówiąc trochę się go boję. Ale do odwaznych świat należy, powodzenia! /Karolina

    Dwie Perspektywy Blog

    OdpowiedzUsuń
  53. Strasznie podoba mi się Twój blog. Rzadko kiedy spotykam takie blogi, gdzie z głębokim wdechem czytam cały post od deski do deski, ale co się dziwię, w końcu czytam popularnego bloga, nie to co mój ^^. Bardzo mi się podoba Twój styl pisania jest ciekawy, mądry i jednocześnie ciut zabawny, naprawdę jestem pod wrażeniem. Najbardziej mnie zaintrygowało to, że napisałaś o weganizmie i, że "lubisz się tym chwalić", mam tak samo co prawda nie jestem weganką, tylko wegetarianką, a dokładnie jaroszką i nie jem mięsa już około 6-7 lat co prawda to nie dużo, ale tak samo jak Ty lubię się tym chwalić i zawsze bawi mnie reakcja ludzi "co !? jak można nie jeść mięsa? " to takie zabawne, bo żyjąc w tych czasach to ludzie powinni przechodzić obok tego obojętnie, a nie robić z tego jakiś nowoczesny wymysł, przecież nie jestem jedyna na świcie ;3. W postanowieniach pisałaś o zielonej herbacie, uwielbiam, piję litrami i polecam, więc trzymam kciuki.

    http://kuraibanii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. Dobrze, że 2015 był dla Ciebie pozytywny ;). Ja niestety nie mogę tego powiedzieć o sobie.
    Ale nastawiam się pozytywnie na ten rok!
    Zapraszam na KONKURS.
    Niebieska Izolda - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  55. Ło Jezu, naprawdę poznałam Cię w maju?! To wydaje się, jakby było miesiąc temu!
    A z maturą hi5, damy radę. Jestem na niższym poziomie :v
    Szczęścia <3

    OdpowiedzUsuń
  56. Szczęśliwego, Nowego Roku! :)
    Obyś wytrwała, spełniła wszystkie swoje cele i aby był on jeszcze lepszy niż 2015 :)
    PS. To zdjęcie pierwsze, jest mega *.*

    NOWY POST-ZAPRASZAM!♥
    Pozdrawiam Ciepło! :)
    ~ Lovett Lov

    OdpowiedzUsuń
  57. Przeleciałam wzrokiem komentarze i widzę, że dostałaś już kilka komplementów pod którymi całkowicie mogę się podpisać, ale dorzucę coś od siebie. Chciałabym kiedyś podsumować swój rok tak umiejętnie, z takim 'pieprzem' i charakterem pisania (uwielbiam twój styl jeśli o pisanie chodzi, w sumie o ciuchy też). A nawiązując do życzeń, pierwszy raz czytałam tak trafione życzenia. Po raz pierwszy w moim życiu poczułam, że są one kierowane do mnie, a nie do ogólnej, bliżej nieokreślonej masy ludzkiej (napisałam je sobie na ładnym papierze i powiesiłam nad łóżkiem lel). Pozostaje mi chylić przed tobą czoło i życzyć powodzenia z 2016:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo bardzo dziękuję!!!! i chętnie zobaczyłabym życzenia nad łóżkiem ]:>

      Usuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}