piątek, 30 października 2015

DIY COLLAR/BIB

#np Disturbia (nightcore rock version)

Witam Was w kolejnym poście z serii diy, którego i tak nikt nie zrobi, bo po co komuś takie coś, carelen go home pls

Jeśli spojrzycie na ceny takich kołnierzyków - można się złapać za głowę. Faktycznie, jeśli ktoś szyje to od początku do końca sam, można wymagać wiele, ale płacenie niemalże 50$ za coś, co można równie dobrze uzyskać przez pocięcie starej koszuli i doszycie kilku metrów wstążki. Gwoli ścisłości mówię tu o starej koszuli, która kupiłam za 2 złote w lumpeksie i wstążce, która wyszła tutaj najdrożej, bo ok. 5-6 zł za 4 metry, aczkolwiek nie dam sobie ręki uciąć. Najlepiej jest kupić jakieś 5 metrów, bo od przybytku głowa nie boli, a stanie z pracą i czekanie na otwarcie pasmanterii może dłużyć się niemiłosiernie. Tym bardziej, gdy jest to koniec sierpnia i przygotowujesz notki na koniec października, wiem, sprawdzone info.
Pomyślałam, że dodam to jako halloweenowe DIY, bo kojarzy mi się z gotyckimi lolitami, rokiem 2011, kiedy lubowałam się w takich rzeczach i nawet wygrałam jeden konkurs z koszulką, gdzie doszyłam właśnie część żabotową. To były to trochę śmieszne czasy, jednak Kuroshitsuji odcisnęło swoje piętno i wciąż mam skrzywienie na punkcie takich rzeczy, przez co mam część garderoby: 1) idealną, by ubrać na pogrzeb, 2) idealną, by być w tym pochowaną.

Ale jeśli uważacie, że coś takiego Wam się może przydać, zapraszam.

Składniki na jeden kołnierzyk:
* stara koszula w wybranym kolorze
* kawałek tektury, kawałek ołówka i nożyczek na szablon
* ok. 5 metrów grubszej wstążki
* szpilki
* igła i nić lub nić i maszyna do szycia
* that's it u got bitch

Jeśli jesteście pewni siebie i swoich zdolności artystycznych możecie ominąć ten punkt, ja natomiast nie zostałam pobłogosławiona zdolnością rysowania prostych linii ani okręgów, więc pierwej rysuję na kartce, wycinam szablon, a dopiero kreślę na materiale i wycinam. Potem jest trochę trudniej, bo drapowanie tej wstążki to było przejście całego piekła Dantego, a na rogach kołnierzyka naprawdę chciałam się podpalić, ale dotrwałam do końca. Pro tip: szpilki to Wasi przyjaciele, szanujcie ich, ale wykorzystujcie do granic, bo tylko one mogą Wam pomóc.
I proszę, tak powstaje kołnierzyk ze śliniaczkiem, bo takie jest kolejne świetne tłumaczenie słowa bib, a nie wiem, jak zastąpić je w języku polski. Nieważne, udanego halloween!


piątek, 23 października 2015

halloween inspirations

#np Justin Bieber - sorry

Co roku otaczam halloween szczególnym kultem i jeśli widzicie w internecie te filmiki ludzi z dyniami na głowie od początku października - it me. I chociaż co roku nie robię niczego szczególnego, halloween ma swoje specjalne miejsce w moim sercu. 
Tym razem jednak robię coś wyjątkowo szalonego, bo zostałam przez moją rodzinę zwerbowana do specjalnej drużyny szukającej tajemniczej komnaty na zamku w Mosznej. Nie wiem, co to znaczy, nie pytajcie. Niestety kiedy człowiek cały swój wolny czas poświęca szkole i maturze to zaczyna dostrzegać rozrywkę wysokich lotów w tego typu wydarzeniach. Cieszę się mimo wszystko, bo odpocznę trochę, dokonam corocznej wizytacji rodzinnych domów i odpowiem na sto pytań, dlaczego nie jem sera i nie noszę kolorowych ubrań, ale nawet to będzie miłą odskocznią od zestawów maturalnych. 

A dla Was garść inspiracji, jeśli dalej nie czujecie nastroju: 

poniedziałek, 19 października 2015

~ WINNING SURE IS SWEET ~ Recenzja gum Sugarpova z candydeluxe.pl


Ile razy narzekałeś/aś na uczenie się w szkole rzeczy nieprzydatnych i zupełnie oderwanych od rzeczywistości? Pewnie wiele, co nikogo zresztą nie dziwi. Dlatego teraz uraczę Was krótką historyjką o zdobywaniu wcale niegłupiej umiejętności na lekcji polskiego w gimnazjum, chociaż gdy ostatnio o tym myślałam, musiałam dwa razy zastanowić się, czy to aby zdarzyło się naprawdę i nie jest tylko wytworem mojej wyobraźni, strzępkiem z jakiegoś snu. Moja nauczycielka, niewątpliwy autorytet, musiała przewidzieć fenomen blogów, gdzie nastolatkowie opisują przysłowiowe jedzenie kotleta, więc zadbała o to, abyśmy potrafili uchwycić ze wszystkimi detalami walory smakowe i emocjonalne przeżycia towarzyszące procesowi jego spożycia. Na jednej z lekcji mieliśmy przynieść coś do jedzenia i przez 45 braliśmy po kęsie i opisywaliśmy kolejne nuty smakowe, wręcz sakralizując kanapki z serem. Wtedy to wydawało się komiczne, ale kto by powiedział, że jakieś 5 lat później będę dostawać propozycje na zrecenzowanie produktów spożywczych na moim blogu? Żodyn. 

Sugarpova to linia słodyczy zaprojektowana przez rosyjską tenisistkę, Marię Szarapową. W jej skład wchodzą gumy do żucia, żelki kwaśne i standardowe oraz cukierki. Wszystkie kolorowe i kuszące oko. Sama zdecydowałam się na wypróbowanie gum cytronowo-limonkowych SPORTY (dostępne tutaj), bo zależało mi na produkcie wegańskim, żeby nie naginać swojej diety, a jednak mieć trochę przyjemności. Poza tym skoro są to słodycze tenisistki, pozostańmy w sportowym klimacie i postawmy na kształt miniaturowych piłek, którym swoją drogą nie można odmówić detali. Moje jedyne doświadczenia z tym sportem wiążą się z zaledwie dwoma lekcjami, ale chyba każdy potrafi przywołać w swojej wyobraźni wygląd piłki tenisowej, chociaż nie każdy lubi rozwodzić się nad wykonaniem czegoś, co zaraz i tak zostanie zmiażdżone przez zęby. Ale ja lubię, bo uważam, że to trzeba pochwalić. Co do samych gum: pachną niesamowicie intensywnie. Ledwo nacięłam opakowanie, a już poczułam limonkowo-cytrynowy zapach. Chciałabym Wam podać liczbę gum, niestety nie umiem znaleźć ten informacji na opakowaniu, a nie wpadłam na pomysł ich policzenia, ale zapewniam, że jest ich dość sporo, a dodatkowo są duże. Duże na tyle, że ciężko je przegryźć, ale gdy się to zrobi zalewa nas cytrynowa słodycz, któremu towarzyszy uczucie, że to guma rozpuszczalna, którą można zaraz połknąć. Jest to pokusa z którą trzeba się zmierzyć, żeby spokojnie pożuć sobie sporty. Co ciekawe lub nie, guma pozostaje żółta do końca końca. Jeśli miałabym szukać minusów to trochę zawiodła mnie trwałość smaku. Mam wrażenie, że za szybko go tracą i robią się gorzkie, aczkolwiek może to być tylko moja zgryźliwość. Niemniej jednak uważam, że warto dać tym słodyczom szansę. Tym bardziej, że pieniądze z ich sprzedaży przeznaczone są na fundację Marii Szarapowej, która pomaga dzieciom na całym świecie spełnić ich marzenia. 

Słodycze produkowane są w Hiszpanii, ale można je zakupić na polskiej stronie CANDYDELUXE, której dziękuję za możliwość zrecenzowania tego produktu na blogu!

snapchat: carolyndolly // instagram // facebook

piątek, 16 października 2015

you're my religion, you're how I'm living

#np Lana del Rey - Religion


creepers - ebay / pants - H&M + DIY / socks - choies / sweater - The Ragged Priest / hat - ebay

poniedziałek, 12 października 2015

HALLOWEEN WISHLIST

#np B.O.B - out of my mind ft. Nicki Minaj

Ponaglana przez współpracę musiałam wcisnąć gdzieś post promujący ciuszki Dresslink, więc stwierdziłam, że nie będzie to kolejny post typu zdjęcie ze sklepu + link, a do tego kawał tekstu przyjmujący formę lamentu, jak bardzo ważne jest dostawanie darmowych ubrań, dlatego nabijajcie kliknięcia, a ja zrobię tak samo. Nie, chciałam Wam dać coś fajniejszego, bo jak wielokrotnie podkreślałam, kocham klimat Halloween i ostatnio przeglądałam kilka zagranicznych blogów, gdzie takie wishlisty się pojawiły, a mamy jeszcze idealny czas, żeby zamówić coś z zagranicznych stron i otrzymać paczkę przed 31 października. Niezależnie od tego, czy będziecie balować czy siedzieć w domu w swoich dyniowych skarpetkach, dobrze jest sobie coś takiego sprawić. Zatem ruszamy z kolejną edycją carolyn goes halloween:


1. Halloween themed socks // 2. skeleton hands sweatshirt CLICK // 3. witching hour tee CLICK // 4. gemini crop top CLICK // 5. Alien babe top // 6. trick or treat bag

1. spooky notebook // 2. Inu Inu bat socks // 3. Kreepsville 666 compact mirror  // 4. Inu Inu skull emoji cap // 5. orange tee CLICK // 6. boho-witchy crop top CLICK // 7. spider patch // 8. Kreepsville 666 compact mirror

1. baddest witch in town crop top CLICK // 2. witchcraft notebook // 3. lace crop top CLICK// 4. bat cup // 5. moon satchel bag // 6. velvet crop top 

piątek, 9 października 2015

SPICY AUTUMN VEGAN LIP SCRUB

Trochę czasu minęło od ostatniego DIY, tym bardziej od ostatniego kosmetycznego, więc wracam z jesiennym przepisem na jadalny scrub do ust. Jesień to trudny okres dla moich ust, potrzebują wiele uwagi przez częste zmiany pogodowe, więc oprócz balsamów postanowiłam ich zaserwować pikantny peeling. Całkowicie wegański i właśnie nawiązujący do dyni, bo zawierający ważny składnik znanego przynajmniej w Ameryce ciasta dyniowego, czyli tajemniczą przyprawę, którą dzięki Bogu udało mi się rozłożyć na podstawy dzięki polskim blogom kulinarnym. Jesień to sezon wszystkich czarownic, więc jak? zabieramy się za zbawienne mikstury?

Składniki:
* szczypta mielonej gałki muszkatołowej
* szczypta cynamonu
* szczypta mielonego ziela angielskiego
* szczypta mielonego imbiru
* 2 łyżki brązowego cukru
* 2 łyżki oleju kokosowego
* łyżka syropu z agawy

Wszystko mieszamy, trzymamy w szczelnym słoiku/pojemniku i traktujemy nim usta jak najczęściej!




piątek, 2 października 2015

This hatred lodged in my heart begins to bloom

#np  Shikata Akiko - Katayoku no Tori

Pierwszy miesiąc szkoły za nami! Czas przywitać październik, chyba mój ulubiony, najbardziej klimatyczny miesiąc. Co roku nie mam konkretnych planów na halloween, ale wyczekuję go z niecierpliwością, ot tak, bo jest fajne. I ludzie nie patrzą na mnie krzywym wzrokiem, bo jestem ubrana tak jak co dzień.
A dzisiaj outfit z białym golfem, bo golfy ku mojemu zdziwieniu pokochałam, mimo że kojarzą mi się dość traumatycznie z ubieraniem mnie przez mamę do przedszkola. Wtedy musiałam nosić brzydkie golfy, które zaciskały się wokół mojej szyi i dusiły do godziny circa 15:00, chociaż miały być gwarantem zdrowa, więc trzeba było je nosić. Teraz mam w swojej szafie jakieś 5 golfów i noszę je z największą przyjemnością. A Wy, macie jakąś część garderoby do której przekonaliście się po latach? 

turtleneck - thrift shop // creepers - ebay // pants - american apparel // backpack - la moda
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}