piątek, 19 lutego 2016

LUSH: CUPCAKE & HERBALISM REVIEW



Nigdy nie śmiałabym powiedzieć złego słowa na produkty z LUSH, więc za każdym razem, gdy publikuję je na blogu, jest to raczej informacja, a nie recenzja, bo trzeba o tych kosmetykach wspominać. Mamy 2016 i chociaż o otwarciu ich sklepu mówi się już co najmniej 3 lata, polskiego LUSHa ani widu, ani słychu. A szkoda, mogłabym nawet pielgrzymować do Warszawy, żeby ich odwiedzić. Tymczasem oglądam sobie te wszystkie cuda w internecie i pęka mi serce, bo jeśli już można kupić w Polsce ich produkty po przystępnej cenie, jest to bardzo wąska oferta. Dlatego prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie na moim blogu żadnego LUSH haul (no chyba, że jeszcze za mojego życia otworzą placówkę w stolycy), ale dzisiaj, moi drodzy, chciałabym zapoznać Was z dwoma produktami, które lubię i szanuję.




Znalazłam na britishop.pl kilka produktów z LUSHa, oferta jest bardzo wąska, ale chciałam wypróbować czegoś nowego, więc przemyślenie zakupu zajęło mi tylko 5 minut i już spływały mi łzy po policzkach, kiedy składałam zamówienie i z mojego konta zeszło 65 zł. Cena jest naprawdę tragiczna jak za tak malutkie pudełeczko, dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę to, że jest to produkt świeższy od świeżych i należy go przechowywać w lodówce oraz zużyć przed krótką datą ważności, dlatego schodzi (albo powinien schodzić) dość szybko. W opakowaniu zalega gęsta maź o której mogłabym napisać dużo, ale na pewno nie pachnie dla mnie czekoladą. Trudno mi powiedzieć, czy tak powinno być, a może leżała gdzieś za długo w nieodpowiednich warunkach, natomiast zapach zdaje się być niezbyt przyjemny. Nakładam go szybko na twarz i dopiero wtedy moje nozdrza mogą przywyknąć i rozróżnić słodsze nuty zapachowe. W maseczce można wyróżnić pewne drobinki i albo jestem idealistką, albo zwyczajnie idiotką, ale pomyślałam, że mogą to rozdrobnione orzechy, skoro maseczka nazywa się cupcake. Jednak studiowanie składu wykazało, że nie ma takiej możliwości i najprawdopodobniej są to ziarna lnu. Nie wpływają na jakość nakładania maseczki. Oprócz tego w składzie zawiera się marokańska glinka, wanilia, masło kakaowe i puder kakaowy oraz kilka olejków. 
W moim wypadku wszystkie obietnice z naklejki na opakowaniu zostały spełnione: skóra uspokoiła się, maseczka wyczyściła kilka dziwnych przypadków, które ostatnio wyskoczyły na mojej twarzy. Tu chciałam zakończyć swoją skromną recenzję, ale od pewnego czasu wróciłam do pełnego makijażu, czyli w moim wypadku nakładania podkładu, korektora i pudru na twarz, przy mojej tłustej cerze wszystko ściekało po kilku godzinach. Po miesięcznym, regularnym stosowaniu tej maseczki widzę, że skóra jest wyraźnie mniej tłusta i łatwiej mi zachować matowy efekt w makijażu. Za to wielki plus, bo mam kilka kremów/peelingów, które deklarują pomoc przy tego typu cerze, ale nigdy żadnej zmiany nie dostrzegłam.


Przyjechałam do Wiednia specjalnie po Oatifix, a pani mi mówi, że nie ma, ale niedługo będzie, bo koleżanka robi na zapleczu. Swoją drogą, to zawsze myślałam, że oni mają jakieś hale, gdzie to wyrabiają i potem przywożą do sklepów na mieście, ale jak się okazuje, cała magia odbywa się na tyłach. No i co ma zrobić biedna Polka, kiedy ekspedientka każe jej czekać 10 minut, a na zewnątrz stoi jej cała rodzina i czeka, aż w końcu coś kupi, bo przecież przyjechała do Wiednia tylko na zakupy w LUSHu. Przy takim obrocie spraw musiałam zdecydować się na rozmowę z ekspedientką, która do oczyszczenia twarzy poleciła mi herbalism. Nazwa fajna, więc biorę. Pasty z LUSH są przyjemne tylko na buzi, wszystkie inne etapy wiążące się z ich użyciem są upierdliwe. Na samym początku trzeba odpowiednio dobrać proporcje pasta-woda, inaczej nie uzyskamy odpowiedniej konsystencji i będziemy się męczyć dodatkowo. Na szczęście nauczyłam się tego przy Dark Angels. Tak samo jak nauczyłam się mycia całej umywalki po spłukaniu pasty z twarzy, aczkolwiek plus dla herbalism, bo nie robi tak okropnego syfu jak pasta z węgla. Ma dziwny zapach, nie potrafię go opisać, ale czytałam kilka opinii i zazwyczaj jest on krytykowany, u mnie nie wzbudził silniejszych uczuć, nie zachwyca, nie przeszkadza. Po nałożeniu z zewnątrz wygląda się jak shrek/wybranka shreka, ale w środku - w środku człowiek czuje się jak leśna nimfa albo co najmniej czarownica-zielarka, która odłączyła się od społeczeństwa na rzecz własnego ogródka i domowych sosów pomidorowych. Delikatnie oczyszcza twarz, ale z naciskiem na delikatnie. Przy większych problemach ze skórą poleciłabym dark angels. Herbalism zaś odświeża, wygładza. Stosuję tę pastę rano, żeby "obudzić" skórę i zapewnić matową bazę pod kosmetyki. Ponownie, dla cery ze skłonnością do przetłuszczania - polecam!

43 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję za miły komentarz pod ostatnim postem! Fajny Blog! :)
    lovelysoophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czemu komentujesz post i nie zawierasz w tym komentarzu ani słowa dotyczącego notki?

      Usuń
  2. Nie bardzo znam się na kosmetykach które opisałaś, ale wyglądają ciekawie :)
    Fajnie, że piszesz o nich bo ktoś może coś więcej o nich poczytać za nim je kupi :)
    Pozdrawiam :)
    Rebel
    eternalrebel55.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się twój dresing bloga
    http://juliaobi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tej firmie, ale pomimo że te kosmetyki są dość drogie to chciałabym je wypróbować.

    Obserwuje i zapraszam do siebie allifee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Również nigdy nie słyszałam o tej firmie, w wolnej chwili muszę się więcej o niej dowiedzieć. Pozdrawiam.
    www.moda-eny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tych maseczka ;P Może doczekasz się tego sklepu ! tego Ci życzę ;)
    Zapraszam na --> Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  7. produkt wygląda interesująco, ciekawe czy nie uczula :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oba produkty intrygujące chociaż gdybym miała kupować to chętnie sprawdziłabym cupcake.
    Szkoda, że LUSH jest taką drogą i trudno dostępną marką :(

    Bardzo przyjemnie się czyta to co piszesz :) Trzymaj tak dalej!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta pasta fajnie wygląda
    Zresztą oba kosmetyki wyglądają niezwykle interesująco

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie bym wypróbowała ich produktów :* Muszę chyba w końcu to zrobić :*
    Zapraszam do mnie :* http://calypso-written-by-daria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Mialam i uwielbiam :D

    http://klaudiaandmylife.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem zainteresowana tymi kosmetykami. Zapraszam do mnie
    madelinefashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam już te produkty na kilku instagramowych profilach i wyglądają kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny post, od lat ciekawią mnie ich kosmetyki, szampony, kule itd niestety są trudno dostępne w Polsce ... można je dorwać na kilku stronach ale ceny ... tragedia

    OdpowiedzUsuń
  15. Dużo słyszę o tych produktach, kuszą niemiłosiernie szczególnie jak widzę kolejne przychylne opinie ale mój portfel płaczę na widok ceny produktów w koszyku. Ale chyba zajrzę na podaną stronkę i chociaż jeden produkt z Lush się kupi... może. Tak jak już nie jeden raz wspominałam, kocham twój blog x

    twirling-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam styczności z tymi produktami ;)
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie słyszałam o tej marce, ale 65 zł za kosmetyk to trochę dużo ;)
    naoffashion-click

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam już coś kiedyś o tej firmie. Szkoda, że kosmetyki są drogie i niedostępne w Polsce... Może tutaj byłyby lekko tańsze :p Bardzo chętnie bym je wypróbowała, a zwłaszcza, że słyszałam o nich wieeele dobrego :)
    http://tenebrisriddle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie widziałam nigdzie tych produktów :P
    Co powiesz na obs za obs ;) ?
    Zacznij a ja się zrewanżuję
    Organizuję również konkurs w którym można wygrać np. perfumy, eyeliner i kilka innych perełek :D

    magicworldprincesscarmen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Lusha i tez czekam na jakiś sklep w Polsce. Teraz juz jestem tak wyczulona na ich punkcie, że gdy rodzice zastanawiaja się, gdzie pojedziemy na wakacje i pada jakieś randomowe miejsce to zawsze najpierw sprawdzam czy jest tam ich sklep haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BOŻE SAME CZUJĘ Z TOBĄ DUCHOWĄ WIĘŻ W TEJ CHWILI

      Usuń
  21. Kurde myślałam, że będziesz pisać o babeczkach. Nie ładnie mnie tak oszukiwać. Co do posta to nigdy nie słyszałam o tych produktach. Pierwsza maseczka nie prezentuje się jakoś pięknie (pomijając zaczepistą nazwę), ale skoro mówisz, że jest ok to Ci wierzę bez zastanowienia. Może to dziwne, ale nie mam pojęcia jaką mam cerę, ale zielona pasta prezentuje się bardzo ciekawie. Może kiedyś się na nią zdecyduję.
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Szczerze to nigdy nie słyszałam o tej firmie i ich kosmetykach, ale muszę przyznać, że bardzo zachęciłaś mnie do ich testu :)

    Poklikasz nam w linki pod najnowszym postem? Byłybyśmy bardzo wdzięczne! :) immhfashionblog.pl(klik) | Pierwszy lookbook na yt!

    OdpowiedzUsuń
  23. Pewnie sa świetne ;>
    Zapraszam flarri.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe, ciekawe ;D Zacheciłas mnie do tego :)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Niestety wPolsce produkty Lusha są strasznie drogie. Szkoda, bo kosmetyki moglyby miec naprawde swietne branie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Cena pierwszej maseczki jest dość spora :)
    Ale myślę, że rzeczywiście działa to na skórę.

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Też chciałabym aby w Polsce była jakaś placówka z LUSHa. Chętnie wypróbowałabym ich kosmetyki i fajnie byłoby gdyby mnie nie uczuliły :)

    http://justsara2308.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Coś słyszałam o tej marce ale nigdy nie miałam z nią styczności. Szkoda, że w Polsce nie ma ich placówki bo z wielką chęcią wypróbowałabym ich produkty :)

    http://justsara2308.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Te produkty wyglądają zachęcająco, może wypróbuję :).
    ania-ania3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Na tę maseczkę chyba się skuszę :)
    ------------
    NEW POST!
    http://inspiracjeamelii.blogspot.com/2016/02/jak-spedzic-ferie-zimowe.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Nigdy nie słyszałam o tej marce, ale strasznie mnie zaintrygowałaś ♡ no i rozbawiłaś niektórymi zdaniami z posta ♡

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie miałam rzeczy z tego sklepu.. Ale wyglądają ciekawie i kto wie może kiedyś i w Polsce będzie taki sklep :)
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie słyszałam o tej marce, ale ceny trochę mnie odrzucają. Może kiedyś się zdecyduje :)
    m-artyna.blogspot.com-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  34. Nigdy wcześniej nie miałam produktów z tej firmy, ale może niebawem się skuszę na ich wypróbowanie :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  35. Nigdy nie stosowałam takich produktów ale może dzięki Tobie się odważę? Kto wie :) Zapraszam do mnie http://brooowngirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Tez chwale produkty z tej firmy! :) Zapraszam do siebie http://paaaatik.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  37. Super post. :-) Produkty wyglądają bardzo kusząco. :-)

    Pozdrawiam!
    http://www.fitnesswomen.pl

    OdpowiedzUsuń
  38. Ta pasta do oczyszczania buzi wygląda naprawdę interesująco, szkoda, że nie ma żadnego firmowego sklepu LUSH w Polsce :)

    http://crafty-zone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}