piątek, 11 marca 2016

LUSH BATH BOMBS REVIEW: SEX BOMB & TWILIGHT

#np Petite Meller - Baby Love

Kiedyś w jednym z moich coachingowych postów wspomniałam, jak ważne jest tworzenie rytuałów celebrujących nas samych, żeby wprowadzić nieco harmonii do chaotycznego życia codziennego i jest to chyba jedyna rada, którą udzieliłam komuś, a jednocześnie sama się do niej zastosowałam. Od ponad roku jestem kąpielowym geekiem, a każdy niedzielny wieczór spędzam w wannie z książką. Przetestowałam już mnóstwo olejków, soli, płynów, kul do kąpieli. O tych legendarnych kulach z LUSHa nigdy nie śniłam, ale po cichu zazdrościłam wszystkim, którzy dodawali na instagrama zdjęcia cudownie kolorowej wody i brokatowej skóry po wyjściu. Jakoś niedawno moja koleżanka z klasy (pozdrawiam Karolina, jeśli to czytasz - kc!!!!) leciała do Londynu i zaoferowała przywiezienie czegoś z ich sklepu, więc przekalkulowałam wszystko i stwierdziłam, że to czas na wypróbowanie kul. Ten rok poświęcam spełnianiu swoich kosmetycznych marzeń, więc proszę nie oceniać moich (grzesznych?) przyjemności. This is how I roll.

               
Chociaż obchodziłam się z moją kulą jak z jajkiem i na zdjęciu nawet trzymała się w całości, kiedy wyjmowałam ją nad wanną, pękła na dwie części. Co było mi na rękę, bo jestem bidokiem i żal było mi utopić tyle pieniędzy za jednym razem, dlatego kolor kąpieli nie był tak intensywny, jak powinien. Bomba oprócz różowej otoczki ma w środku kolor niebieski, co dało lekko fioletową wodę. Kolor tym razem nie odegrał dużej roli, bo Twilight jest jedną z tych brokatowych bomb, które rozświetlają kąpiel i pozostawiają na ciele malutkie, błyszczące drobinki. Właściwie, kiedy już wychodziłam zorientowałam się, że w wannie pływa jeszcze kilka miniaturowych, różowych serduszek. Nie wiem, czy gdybym wrzuciła całą kulę, zauważyłabym je od razu, ale myślę, że mimo wszystko mogłoby być ich trochę więcej. Albo mogłyby to być gwiazdki, trochę bardziej pasowałoby do nazwy.

               
W skład SEX BOMB wchodzą między innymi: jaśmin, szałwia, ylang-ylang i mleko sojowe. Stwierdziłam, że nada się idealnie do celebrowania walentynek w wannie, z pucharkiem lodów o smaku zielonej herbaty i książką "sto lat samotności". Próbowałam ją przepołowić, ale chyba źle się do tego zabrałam. Jednak przy okazji sprawdziłam, że nie tak łatwo rozwalić bomby z Lusha, kruszą się delikatnie i trudno je uszkodzić. Wrzuciłam do wanny całą kulę i po kilku mrugnięciach okiem woda była intensywnie różowa, a na niej unosiły się płatki kwiatu, który charakteryzuje tę kulę. Swoją drogą miały bardzo dziwną konsystencję, coś pomiędzy pianką, a żelem. Szkoda, że wewnątrz nie było ich więcej, chociaż lepsze kilka samotnie dryfujących drobinek niż rydz. Oczywiście po całej łazience rozniósł się ten cudowny, słodki zapach, trochę cukierkowy, ale jaki odprężający! Rozłożyłam się z książką i przeleżałam w wannie dwie godziny, bo nie chciałam opuszczać tej różowej toni.

34 komentarze:

  1. marzę od dawna o bombach z Lusha <3 te dwie są na mojej liście, zazdroszcze :)
    oczyszczani twarzy rano i wieczorem to jest mus! powinno się to robić codziennie :)
    www.kayleenbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym zobaczyć zdjęcie wody w wannie po ich użyciu. XD Ostatnio znalazłam w szafce sól do wody. Pięknie pachniała i aż zatęskniłam za wanną. :<
    Mój blog | Mój fanpage

    OdpowiedzUsuń
  3. Kąpiel z takimi kulkami to marzenie!
    grochowska.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju różowa woda, płatki, magia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam w akcji na jakiś filmikach z yt. Szczerze mnie zainteresowały :p
    http://tenebrisriddle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Omujborze, bomby z Lusha to najcudowniejsze rzeczy na świecie <3 Szkoda, że są jedyną rzeczą, którą od nich znam, bo za każdym razem będąc w Londynie widzę ich sklepy akurat wtedy, kiedy jestem już spłukana i nie mam opcji sobie pobuszować i posprawdzać, co mogłabym jeszcze kupić. Pozostaje mi dalej męczyć moją siostrę żeby powysyłała mi jakieś randomowe bomby.

    Ale kusił mnie ten Sex Bomb i pewnie będę celować w niego następnym razem :) Cukierkowy zapach mnie przekonał!

    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam twoje posty z kategorii kosmetycznych, bo naprawdę dokładnie, a zarazem ciekawie opisujesz wszystkie produkty. Podoba mi się to, że promujesz na swoim blogu wsrod swoich czytelników takie marki jak Lush, czyli cruelty free

    OdpowiedzUsuń
  8. Lovely post dear! Have a great weekend! xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Te bomby to marzenie, a Ty tylko narobiłaś mi na nie jeszcze większego smaka hahaha Dla mnie kąpiel to jedyny czas odpoczynku.
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie miałam żadnej z tych bomb, ale muszę koniecznie kiedyś zakupić :)
    im-dollka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja zazdroszczę tych kul!
    Sama czasem poluję w sklepach na jakieś fajne dodatki do kąpieli ale niestety moja misja znaleźienia czegoś delikatnego i kojącego do kapieli, kończy się z pustym koszykiem.
    Bardzo mnie zainteresowały twoje kule, może na necie je znajdę! :)
    MÓJ BLOG-KLIKNIJ!:)
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Mialam kilka bomb z lush'a i sa boskie :)
    http://klaudiaandmylife.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz widzę takie kule.
    Czytając Twój post, również zapragnęłam mieć taką w swojej wannie *_*
    Też od czasu do czasu pozwalam sobie na chwilę przyjemności i rytuałów przeznaczonych tylko dla mnie. Najczęściej jest to pachnąca kąpiel z dużą ilością piany.
    Ech, ale te kule, takie zachęcające...
    www.CROWDED-DREAMS.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Bomby z LUSHa są jednym z moich kosmetycznych marzeń. Wyglądają cudownie!
    btw świetny post oraz blog! :*
    hovxn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak naprawdę to pierwsze słyszę o takich kulkach, ale z tego co tutaj przeczytałam są naprawdę niesamowite :)
    Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się je wypróbować ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Taka kąpiel to po prostu marzenie! <3 Taka mała chwila zapomnienia i ucieczka od rzeczywistości - a co!
    Pozdrawiam cieplutko :*
    Lina Nastya
    lina-nastya.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie słyszałam o kulach z brokatem albo choćby z jakimiś różami czy serduszkami, które z nich wylatują. Ach jakie to słodkie! Sama zawsze używałam takich zwykłych, ale może to był błąd? Można wiedzieć ile kosztowała Cię ta przyjemność? Bo mam ochotę wypróbować taką bombę!
    Pozdrawiam ciepło (:
    calkiemzwyczajnadziewczyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam, to bomby kosztują około 5 funtów ;)

      Usuń
  18. megamega, używałam sex bomb i kocham. twilight muszę sobie jakoś ogarnąć bo lubię wszystko co się brokaci hah

    darcia.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Żebym miała wannę... Ugh zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeszcze o tym nie słyszałam ale super sprawa!
    Chciałabym takie mieć i zobaczyć efekt ♥

    Zapraszam, https://xdowhatyoulove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. tak szczerze mówiąc to dotychczas widziałam te kule tylko na instagramowych zdjęciaciach i jakoś do mnie nie za bardzo przemawiały, ale omfg Twoje wyglądają naprawdę genialnie haha!
    pozdrawiam!

    LA DECADENCE

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety nie mam wanny nad czym bardzo ubolewam...

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja Ci życzę powodzenie w realizowaniu tych marzeń kosmetycznych ;)
    Ja również marzę o tych kulach :)
    naoffashion-click

    OdpowiedzUsuń
  24. Własnie! Mam gdzie podobną kulę do kąpieli :3

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny wpis, właśnie zastanawiam się nad zakupem takich kuli.
    Karolina

    Być może mój blog Ci się spodoba ♡
    https://karolinaprzybyl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Super post. :-) Uwielbiam takie połączenie. :-) Chętnie będę tu częściej zaglądać. :-) Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://www.fitnesswomen.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. To z tym robieniem notek na zapas i gromadzeniem materiału na kolejną, która ma być za kilka miesięcy to dobra sprawa jest. Sam tak robiłem, ale z niewiadomych przyczyn nagle gdy nadszedł czas wydania tych wszystkich zapasów na światło dzienne coś mi zawsze w nich nie pasowało. Tak jakby zmienił mi się styl??? I z mnóstwem nagromadzonego materiału zostałem nagle z niczym, bo czułbym się okropnie wydając coś co nie spełnia moich oczekiwać i przepadłem. Ale cieszę się, że Tobie to się udaje i utrzymujesz się na powierzchni, a nawet sobie spokojnie dryfujesz po super trendach.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pierwszy raz widzę coś takiego ;) Wygląda trochę jak gałki lodów
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://sialabala.blogspot.com/

    PS: Za każdą obserwację oraz komentarz się odwdzięczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam produktu , ale kąpiel z nimi to na pewno mega przyjemność ;)
    http://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}