piątek, 12 sierpnia 2016

LUSH HAUL



Kiedyś napisałam na blogu, że nigdy nie zrobię takiego haulu z LUSHa, jakie można oglądać na zagranicznych stronach, ale patrzcie - jednak robię, więc marzenia się spełniają! Jeśli choć trochę mnie znacie, wiecie, że moja miłość do tej marki jest nieskończona i moim celem życiowym jest wypróbowanie wszystkich ich produktów. 
W poście z chorwackim photo diary mniej-więcej opisałam przygodę z LUSHem do którego specjalnie jechaliśmy w Rijece, bo nie wiedziałam, że będę miała go praktycznie pod mieszkaniem w Rovinj, a wynikało to z tego, że uruchomiono coś takiego, jak summer shops. Jeśli dobrze zrozumiałam to jest to sklepik otwarty tylko na wakacje. Jedyna różnica między stałą placówką jest taka, że mają otwarte do północy i słodki zapach rozchodzi się dłużej na ulicy. Oczywiście zrobiłam sobie mini listę rzeczy, które chciałabym kupić, ale wszystko było wyprzedane i musiałam zdać się na propozycje ekspedientek. Zostałam wyszorowana trzema mydełkami i wąchałam każdy żel, a gdy zmierzałam do kasy pewna, że mam już wszystko w wiklinowym koszyku, pani zaczęła wypytywać o moje włosy, więc musiałam jeszcze wziąć szampon. Zero asertywności, duże liczby na kasie. Zapraszam na pierwszy w historii tego bloga haul z LUSHa.





Strasznie chciałam kupić oatifix i mask of magnaminty, ale obu tych produktów w Rijece nie było. Pani zaproponowała mi brazened honey, stwierdziłam, że miód mogę znieść, jeśli efekt ma być porównywalny do miętowej maseczki. Dopiero w domu doczytałam, że w skład wchodzą również jajka (nigdy nie pomyślałabym, że LUSH używa jajek...), oczywiście wszystko eko-friendly, bo z wolnego chowu, ale wciąż trochę wegański fail. 
Ocean salt zamówiła mi Agnieszka na Allegro, niby z Wielkiej Brytanii, ale ma jakieś arabskie pismo (tu można sobie dopowiedzieć polityczny żart, jeśli się zna). Myślałam, że będzie miało bardziej zwartą konsystencję, natomiast jest dość rzadka, choć nie spływa z twarzy, jeśli ktoś chce stosować bardziej jako maseczkę niż scrub. Bardzo kojarzy mi się peelingiem z Morza Martwego, którą można dostać w polskich drogeriach. Ocean Salt to jeden z bestsellerów LUSHa, ma kilka swoich wersji, między innymi powyższą - self preserving. Jak dla mnie świetny produkt, szczególnie na wakacje, jeśli pragnie się odrobiny egzotyki w swojej łazience.


American cream zachęciło mnie na stronie internetowej, bo właściwie nigdy nie miałam odżywki do włosów z LUSHa.
Zmierzałam już do kasy, gdy ekspedientka zaczęła mnie bombardować pytaniami o moje włosy, aż w końcu poleciła mi Rehab. Ciekawe, bo dokładnie ten sam szampon kupiłam w Chorwacji trzy lata temu i był to mój pierwszy produkt z Lusha, więc stwierdziłam, że dla symboliki powinnam go wziąć również tym razem i na tym zakończyć zakupy. Oczywiście to było przed przyjazdem do Rovinj. Ostatnio co raz częściej znęcam się nad moimi włosami, więc potrzebują swojego odwyku. Szampon ma piękny, ziołowy zapach i działa cuda. American cream wzięłam dla mnie i Agnieszki na spróbowanie. Jest to odżywka do włosów w której skład wchodzi między innymi wanilia i świeże truskawki. Nie testowałam jej jeszcze, ale pachnie cudownie! 



Byłam w kilku stacjonarnych sklepach LUSH, ale nigdy nie wyszłam z kulą do kąpieli. Jest tego kilka powodów, ale przede wszystkim, są pierońsko drogie. Przynajmniej jeśli używa się całej kulki na raz. Po przygodzie z twilight i sex bomb (post z recenzją) zdecydowałam, że warto w nie zainwestować. Intergalactic (niebieska z kolorowymi prześwitami) to ta słynna bomba tworząca kosmos w wannie. Pani tłumaczyła mi, że te świecące drobinki bynajmniej nie są brokatem a jakimś skruszonym minerałem, więc kula w rzeczy samej jest kosmicznie naturalna. Nie mogę się doczekać kąpieli, aczkolwiek teraz mi jej szkoda użyć i czekam na specjalną okazję.
Avobath to jedna z najtańszych bomb, o ile nie najtańsza (zapłaciłam za nią 33 kuny, około 20 złotych). Cena i moja miłość do awokado były głównymi motywacjami do zakupu. Oglądałam kiedyś tour po fabryce Lusha i zaskoczyło mnie to, że w skład tej bomby serio wchodzi awokado, i mean, nie żaden olejek, zapach, ale najprawdziwsze, świeże awokado wydłubane łyżeczką. Nie wiem, jak to się dzieje, ale chcę tej magii w swojej wannie.

41 komentarzy:

  1. I'm fascinated by your blog, I followed you. Great haul! :)

    jasminadimitri.blogspot.com | YouTube

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że u mnie nie jest dostepny :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jak na razie miałam tylko dwa żele pod prysznic, bo prawdę powiedziawszy szkoda mi kasy, ale tyle osób poleca, że jak dostanę kredyt studencki to może na coś się skuszę, haha ;D

    Polne-Maki, zapraszam. (W.)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na taki post. :D Będąc w Rzymie też natknęłam się na Lusha i zakochałam w maseczce kawowej! Chyba skuszę się na coś i kupię przez internet. ;)
    zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam okazji jeszcze niczego wypróbować, ale przy następnym wyjeździe do Londynu na pewno się na coś skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie portfel chudszy o te miliony, co Carelun?
    Najbardziej bym się skusiła na jeden z produktów do twarzy, niestety nie będzie mi to dane w bliżej określonej przyszłości przez dostępność w pobliżu, więc ponapawam się twoim cudnym postem na cudnym blogu c:
    Mam nadzieję, że od czasu do czasu powiesz coś na snapie o produktach w czasie ich testowania ;)
    -Y.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę poczytać jakie mają ciekawe produkty, zwłaszcza do włosów i twarzy

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta odżywka musi pachnieć niesamowicie <3 Zaskoczyło mnie, oczywiście pozytywnie, że do produkcji tych bomb używają nawet prawdziwego awokado. Pierwszy raz spotykam się z tą firmą, ale już ma duży plus za naturalne składy kosmetyków :)

    http://wazkowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio też zrobiłam zakupy, ale naprawdę małe w LUSHu i też kupiłam tę OCEAN SALT, jednak jej zapach nie za bardzo mnie do siebie przekonuje, ale trudno, trzeba zużyć. Kupiłam też scrub miętowy do ust oraz mentolowy żel pod prysznic. Ja jednak zdałam się tylko na siebie, bo byłam w Niemczech i niekoniecznie wszystko bym zrozumiała, a poza tym to był pierwszy mój raz i nie za bardzo wiedziałam co kupować i na co patrzeć, następnym razem zdam się na ekspertów, haha :D ♥
    http://iam-wiki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne sa te bomby ^^ super post
    miłego dnia

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG http://www.zoozelooveblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Really interesting post...thx for sharing! xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rzeczy kupiłaś! Chciałabym też coś wypróbować z lusha c:

    ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę! ja marzę o kulach i maskach do włosów ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kosmetyki do włosów bardzo chciałabym przetestować, a pozostałe rzeczy wyglądają bardzo ciekawie! <3
    Mój blog!- klik

    OdpowiedzUsuń
  15. jakie cudowności do kąpieli <3 idzie się zakochać. uwielbiam takie rzeczy, ale niestety - nie pamietam kiedy napuscilam sobie wody do wanny i polezałam choc 5 minut w ciszy i spokoju ;P

    OdpowiedzUsuń
  16. super post **
    zapraszam do mnie http://emptyystreet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. o mamo *.*
    strasznie bym chciała wypróbować to wszystko ♥

    Pozdrawiam i zapraszam do nas :)
    http://shutupanddancewithus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Kule do kąpieli robią wrażenie! Sama muszę spróbować!

    http://nataljaslowinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. O tą kule co robi "kosmos" w wannie chętnie bym sobie zakupiła :)
    Anonimoowax - Klik

    OdpowiedzUsuń
  20. Zainteresowałaś mnie tymi produktami, zawsze marzyłam aby kupić ich kule do kąpieli. Najbardziej chyba chcę przetestować Intergalactic :) mam nadzieję, że uda mi się wkrótce odwiedzić Lush
    http://lifebyweirdos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja długo się zastawnawiam.. bo przecież sama Kylie Jenner kupuje tam kosmetyki.
    justlovejulie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kylie Jenner kupuje też rzęsy z norek, dla mnie to żaden autorytet ;-)

      Usuń
    2. Tak podoba mi się Twoja odpowiedź, że aż musiałam to sobie zapisać hahaah

      Usuń
  22. Muszę przyznać, że genialnie piszesz. Po za tym widać, że przykładasz się do bloga, m.in po wyglądzie i zdjęciach. Super, trzymaj tak dalej. Pozdrawiam♥

    ♥WYGRAJ DARMOWĄ REKLAMĘ♥

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze chciałam wypróbować jakiś produkt z Lusha, ale nigdy nie udało mi się nic kupić. :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Też uwielbiam <3 Ja byłam w Belgii również zrobiłam nie małe zakupy w tym sklepiku!
    Jest świetny <3

    http://livetourevel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze nigdy nie miałam okazji być w tym sklepie ale słyszałam tyle pozytywnych opinii na ich temat !!! I fakt, że ich kosmetyki są przyjazne dla środowiska !!!!!!! Błagam niech tam wreszcie uda mi się trafić

    flawlessbananaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. marzy mi się taka kula do kąpieli <3

    http://zyciepiszehistoriee.blogspot.com/

    Pozdrawiam Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ooo! A ja właśnie dostałam z miesiąc temu w prezencie taką kulę do kąpieli... i do dziś jeszcze jej nie wypróbowałam, nawet nie miałam pojęcia że to jest taka znana marka :) Zmobilizowałaś mnie Ty postem i dziewczyny komentarzami żeby je w końcu przetestować :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Lush to marzenie, czekam aż w końcu wejdą do PL, wszędzie tak jest - origins niby też się podaje za wegański, a używają wosk pszczeli. A żarty polityczne - dziwne, że z uk a nie z niemiec :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Czekam aż znajdę gdzies Lush i zakupie tę galaktyczną kule, efekt jest niesamowity :)
    Osobiście nie przykladam takiej wagi do skladu kosmetykow, mi wystarczą że mają bardziej naturlany skład, nie muszą byc vege :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Rzeczywiście ciekawe kosmetyki. :) Z chęcią bym je wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zawsze marzyłam o zakupach w Lushu. Jak już osiągnę odpowiedni poziom desperacji, to może zamówię coś przez internet, bo pewnie na dostępność w Polsce w najbliższym czasie nie mam co liczyć.

    witchhearted.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Z wielką chęcią bym je wypróbowała, aczkolwiek nie mam jak, Polska:( Pozdrawiam,
    https://wrrabii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. mam nadzieję, że dasz zdjęcia z wanny chociaż na tt z tej kosmicznej kuli!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Widzę, że świetne produkty :)

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Wow, nice haul and interesting products. I'm your new followers # 1363 if you want, come to my blog ♥

    https://teresaemme.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
  36. Pamiętam,. jak mieszkając w Holandii mijałam Lusha w drodze na uczelnię - zawsze pachniało tam tak pięknie, ze nie mogłam się powstrzymac od wejścia do sklepu.

    OdpowiedzUsuń
  37. ja jeszcze nie mialam okazji miec cos z tego sklepu, jedynie to kiedys o nim slyszalam ;p

    za wszystko się odwdzięczam, odpowiadam na kazda obserwacje ;3JUST EMSi

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}