piątek, 20 stycznia 2017

Too Faced SWEET PEACH PALETTE review


Hej! Na dzisiaj miałam w rozpisce recenzje innego produktu Too Faced, mianowicie Grand Cafe, ale los chciał, żebym dostała od chińskiego sklepu agresywnie brzoskwiniową sukienkę z golfem, którą trzeba będzie pokazać jak najszybciej. Oczywiście jest to memiczna sytuacja oczekiwania vs rzeczywistość, bo zamówiłam kieckę w kolorze pudrowego różu, a dostałam wyzwanie, jak to w ogóle pokazać na blogu. I co człowiek myśli w tym momencie: sweet peach.



Czy jest osoba, która jeszcze nie słyszała o nowej kolekcji Too Faced Sweet Peach? Well, jesteście late af albo zwyczajnie nie interesujecie się światem kosmetyków. Brzoskwiniowa paleta pojawiła się już na wiosnę 2016 jako edycja limitowana i rozeszła się w mgnieniu oka. Ledwo zdążyłam sie zastanowić nad jej kupnem, a ona była już niedostępna na polskiej strony sephory. Równie szybko Chińczycy wzięli się za opracowanie podobnej kompozycji cieni, wiec nastąpił wysyp brzoskwiniowych podróbek sprzedawanych w cenie oryginalnej palety albo i większej, bo przecież za edycje limitowana trzeba zapłacić więcej. Ja się już pogodziłam z tym, ze nigdy nie wąchnę Sweet Peach i gdy w grudniu zobaczyłam filmik na kanale Too Faced, że paleta wraca, ba z całą kolekcją, byłam w siódmym niebie. Na stałe czy nie, tym razem byłam gotowa nastawić sobie budzik i odświeżać stronę Sephory, tak jak niektórzy cudują z kosmetykami Kylie Jenner. 

Ale im bliżej premiery palety w Polsce, tym bardziej zaczęłam kwestionować potrzebę jej kupna. Na święta dostałam kawiarenkę Too Faced (recenzja coming soon), więc miałam mnóstwo nowych cieni do zabawy, a na brzoskwinkę poczęłam patrzeć dość krytycznym okiem. Hype był niesamowity, szczególnie po wszystkich imprezach PR-owych i paczkach, które dostały youtuberki. Przecież ta paleta pachnie brzoskwinią, Carolyn, potrzebujesz tego w domu. Spójrz na te opakowanie, nikt nie robi ładniejszych opakowań niż Too Faced. I tak oto kupiłam sobie Sweet Peach

Przyszła do mnie w poniedziałek 9 stycznia, ale oczywiście musiałam odczekać kilka dni, żeby się na nią napatrzeć, a dopiero potem, z cała nabożnością, zaczęłam używać pierwszych cieni. Są bajeczne, pigmentacji nie można niczego zarzucić, mamy matowe kolorki, idealne transition shades, ale tez dużo bardziej błyszczących, które nałożone palcem wykańczają makijaż. Zauważyłam, ze te jaśniejsze delikatnie się osypują, ale nie przeszkadza mi to zbytnio. Jedynym minusem w tej palecie jest dla mnie brak jakichkolwiek czerwonych cieni. Jak można stworzyć paletę inspirowana brzoskwinia, dodać mnóstwo brązów, fiolet z zielenią i pominąć ten jeden, arcyważny kolor? Oglądałam ostatnio porównania burgundowych paletek i praktycznie nikt nie wspomina o Venus II (widzieliście post z codziennym makijażem) z Limę Crime, a to właściwie Sweet Peach w dużym skrócie. Cenowo wychodzi trochę kiepsko, bo jest to mała paletka, a kosztuje w Polsce koło 150 zł, jednak to przez nią miałam wątpliwości, czy zdecydować się na cienie Sweet Peach, bo 2 niemalże identyczne brzoskwiniowo-koralowe kolory miałam juz od dawna, a użyłam ich jedynie kilka razy. Dodatkowo znajdowały sie tam dwa szkarłatne kolory, niezbędniki każdej grunge hoe. Jednak gorzej z brązami, bo w Venus mamy tylko szarawy kolorek, który aż prosi sie o załamanie w powiece, ciemny brąz i coś a'la karmel. Ostatnim cieniem z Lime Crime jest Aura, prześliczny, perłowy, uniwersalny jak jasny pieron, bo możecie go użyć pod brwiami, w kąciku oka, na powiece lub jako rozświetlacz na policzkach. I to kolejny kolor, którego mi brakuje w Sweet Peach. Mamy z 3 super jasne odcienie bazowe, ale żadnego shimmery, który przyjąłby rolę Aury

Podsumowując moje wrażenia, gdyby ktos połączył te obie palety, byłabym zachwycona. Mimo wszystko nie żałuje zakupu Sweet Peach, a to przez oszałamiające, ciepłe brązy, które wyglądają inaczej niż wszystko, co kupiłam do tej pory, poza tym, neutralnych kolorów nigdy za wiele, prawda? Niestety brzoskwiniowa strona trochę kuleje i jeśli zależy Wam na kolorowych makijażach, być może trzeba będzie rozejrzeć sie za czymś innym. Co do zapachu - jest. Gdy otworzyłam ją po raz pierwszy to skojarzył mi się z tymi perfumowanymi różańcami, ale po dłuższym użytkowaniu muszę przyznać, że jest to bardzo słodki, brzoskwiniowy zapach. Chocolate bon bons wciąż pachnie czekolada, wiec mam głęboka nadzieje, ze ta woń wytrzyma równie długo. 
Póki co, mogę powiedzieć, że czuje brzoskwinie, kiedy myję wieczorem pędzle, a to całkiem przyjemne, bo nienawidzę mycia pędzli. 


Bonusowo odpowiem na wiadomości, które ostatnio zaczęłam dostawać na twitterze, curiouscat czy innych miejscach, jakoby Too Faced nie było już odpowiednie dla osób przejmujących się losem zwierząt. Get the tea ready.
Zacznijmy od źródła tych niepokojów - czyli wykupieniu Too Faced przez Estee Lauder. Znany jest on z produktów z wyższej półki i jak możecie się domyśleć - testów na zwierzętach. Ciekawostką jest, że to właśnie dla tego giganta kosmetycznego pracowali założyciele Too Faced, Jerrod Blandino i Jeremy Johnson. Jednak nie znaczy to, że marka od razu zmieni swoją politykę. Skłaniam się ku opcji, że mimo wejścia na rynek chiński, straciliby znaczne grono swoich dotychczasowych klientów, ale nie o moje domysły chodzi, prawda? Estee Lauder is committed “to provide innovative, cruelty-free makeup products that give women the confidence to ‘have fun, play and dream big. Tak powiedzieli właściciele Too Faced, a cytat znalazłam w artykule Forbesa. Podobne oświadczenie możecie przeczytać na stronie Pety.
To nie zmienia faktu, że Too Faced nigdy nie było 100% wegańskie, bo trzeba rozróżnić dwa pojęcia - 1) jeśli marka jest cruelty free to nie sprzedaje swoich produktów w Chinach, a więc nie prowadzi testów na zwierzętach i nie robi tego w ich imieniu żaden z dostawców materiałów potrzebnych do wyrobu kosmetyków; 2) jeśli marka jest wegańska to w swoich produktach nie używają składników pochodzenia zwierzęcego. Na ich stronie możecie znaleźć kompletną listę produktów vegan-friendly.

Więc kupować kosmetyki Too Faced czy nie? Dla mnie to taka sama zagwozdka jak jedzenie w restauracji czy robienie zakupów w supermarkecie. Oczywiście, że można iść do wegańskiej knajpki i zaopatrzyć się w eko delikatesach, jednak ja jestem z tych osób, które wolą pokazać przeciętnym sprzedawcom, że jest zapotrzebowanie na produkty roślinne. I tak też podchodzę do sytuacji z Estee Lauder - będą na mnie zarabiać pieniądze, ale pośrednio daje im znak, że podoba mi się polityka Too Faced i chcę więcej takich marek.

turtleneck pink dress: NEWCHIC //  ROSE HAIR EXTENSTIONS

21 komentarzy:

  1. Piękna paleta, cudne kolory cieni i jeszcze pachnie brzoskwiniami! Czego chcieć więcej? Mogłaby być nico tańsza. Pozdrawiam xx
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  2. Paletka jest urocza :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo słyszałam o tej paletce i bardzo spodobała mi się ona, kolory są cudowne! :) Jedyna jej wada, to chyba cena ;D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się zestawienie kolorystyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. This palette is so beautiful, I loved the review.
    I just follow the blog, follow back?
    Kisses
    http://virginiaferreira91.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow genialna paletka;d

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. kupiłabym już nawet dla samego opakowania!:D
    http://www.exality.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Lovely palette! <3 Beautiful colours :)

    Enter our giveaway and win Aussie dry shampoo! :)
    GIVEAWAY - Aussie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Znakomicie się prezentuje! :)
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna jest ta paletka! Chętnie bym wykonała jakiś makijaż przy jej użyciu:) Cudowne kolorki:) No i opakowanie wygląda już pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa ta paletka, ale większości tych odcieni bym nie użyła. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. great post dear^^
    https://twinklelittlstar.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. A jednak jest taka osoba, która o niej nie słyszała - ja :) ma fajne odcienie, jednak na co dzień nie robię makijażu oka. Ladne masz kreski!

    typoweblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. paletka rzeczywiście jest ciekawa i myslę,że również byłabym z niej zadowolona ;)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  15. marzy mi się ta paletka :) Pozdrawiam i zostaję tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna jest ta paletka! Cienie idealnie mogą urozmaicić codzienny makijaż jak i wieczorowy ;)

    Zapraszam!
    https://luxjulia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. W tym roku koniecznie muszę już na nią nazbierać! Genialny pigment! :)
    https://lone-gunmens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli obserwujesz mojego bloga, to dlatego, że Ci się podoba - nie uznaję obserwacji za obserwację. Regularnie natomiast odwdzięczam się za komentarze i z góry za nie dziękuję (◡‿◡✿)

.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}